49 tydzień roku. 2 komentarze


W poniedziałek do pracy mieliśmy pojechać Mirka samochodem.
Tuż przed wyjściem z domu zadzwonił do mnie, że samochód mu zgasł – innym słowy, rozkraczył się.
Wsiadłem więc do mojego i pojechałem po Mirka.

Ledwie ujechaliśmy i w korku na Żołnierskiej temperatura zaczęła rosnąć dość szybko.
Jedyne wyjście, to zawrócić i pożyczyć trzecie auto.
Nieco spóźnieni dojechaliśmy do Polkomtela przy trzecim podejściu – ładnie się tydzień zaczyna, pomyślałem.
Tego samego dnia, około godziny 15:30 dostałem telefon, że do Wujka przyjechało pogotowie, jego sąsiadka zadzwoniła. Poniedziałek, pomyślałem, początek tygodnia, „ładnie” się zaczyna.

We wtorek postanowiliśmy do Polkomtela pojechać komunikacją miejską – SMK, metro i tramwaj.
Powrót to samo, tramwaj, metro i SKM. Na dworcu Śródmieście poszedł komunikat górą – z powodu wypadku na stacji Warszawa Zachodnia wszystkie pociągi w kierunku wschodnim i zachodnim będą opóźnione.
Po powrocie do domu dowiedziałem się, że jakiś mężczyzna wpadł pod pociąg na dworcu zachodnim.

Czwartek rano, kierunek Domaniewska, tym razem już sprawnym samochodem. Na trasie Siekierkowskiej w kierunku Wilanowa, już na wysokości Bora – Komorowskiego zaczął się korek. Jakież było moje zdziwienie, gdy na trasie w kierunku Marsa widzę wbity w balustradę samochód osobowy. Widok był makabryczny, na szczęście okazało się, że kobieta kierująca samochodem wyszła bez szwanku.

Dziś wizyta w Sulejówku, w drodze powrotnej do domu jakiś idiota zaczął mnie (i inne 6 samochodów, w tym TIR’a) wyprzedzać na zakazie wyprzedania i ciągłej. Droga bez pobocza, padający deszcz, a w koleinach mnóstwo wody. Brak wyobraźni, brak odpowiedzialności.

Przed dwiema godzinami wsiadłem w samochód, miałem do pokonania 1300 metrów, wyjeżdżając z uliczki „Kraterowej”, ku mojemu osłupieniu zobaczyłem jak na ulicy Czwartaków samochód potrąca kobietę na pasach.
Podjechałem ….. makabra.
Nie ważne co było dalej.
Ważne, aby wszyscy kierowcy jednak zdjęli nogę z gazu, a wszyscy piesi ostrożniej przechodzili przez ulice.
Nie zakładajmy, my kierowcy, że piesi zawsze nas widzą.
Nie zakładajmy, my piesi, że kierowcy zawsze nas widzą.
Piesi czasami mają dziwną przypadłość, pośpiesznie wchodzą na pasy bez sprawdzenia czy nic nie jedzie.
Kierowcy czasami mają dziwną przypadłość, przeceniają swoje umiejętności jadąc zbyt szybko.

Bezpiecznych powrotów wszystkim życzę, zarówno pieszym jak i zmotoryzowanym.

1,163 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
White Podlaska Właśnie wróciłem z Białej Podlaskiej. Szkolenie dla Izby Celnej, kolejne zresztą. Trafiła mi się wyjątkowo sympatyczna grupa. Chłonni wiedzy, zaintere...
Kierowcy i przechodnie. Wczoraj, korzystając z wolnej chwili postanowiłem podjechać do zegarmistrza, w jednym zegarku wymienić pasek w drugim baterię. Może i bym jeszcze pocz...
Zimny łokieć. Kiedy słyszę, że koleś pokonał trasę z Gdańska do Warszawy w dwie godziny to mi się "scyzoryk w kieszeni otwiera". Kiedy widzę pędzących kierowców uli...
  • radosny

    Powinno się bardziej edukować pieszych.
    Jakieś reklamy w mediach i itp. bo to jak piesi chodzą to gorzej niż święte krowy.

  • Martha

    Istny „czarny tydzień”!Kompletny brak wyobraźni kierowców, komórka przy uchu, każdy chce być „Hołkiem”,ale niektórzy kończą jak Kubica w WRC!Szkoda mi przypadkowych ofiar.Nawet na nowej A2 był już wypadek(autostrada została otwarta kilka dni temu)..ręce opadają..ale ten tydzień zmierza ku końcowi i następny na pewno będzie pogodniejszy:)