Bezstresowo, spontanicznie. 2 komentarze


Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma morzami mieszkałem na Krakowskim Przedmieściu, były to jeszcze czasy w których trudno było o telefon stacjonarny, bo o komórkach nie wspomnę. Mieszkałem na szlaku migracji znajomych w kierunku Starego Miasta, czy to dzień powszedni czy o zgrozo! – weekend, co jakiś czas odzywał się domofon. Każdy kto szedł w tamtym kierunku i mijał okolice kina Kultura wpadał na pogaduchy, plotki, kawę, herbatę czy drinka. Przekleństwo i rewelacja zarazem. Fajnie, że wpadali znajomi, nawet jeśli bez zapowiedzi , gorzej jeżeli było to notoryczne, trochę męczyło 🙂

Zawsze wracając do domu już z daleka wyglądałem czy coś wisi przy domofonie, jeśli coś białego widziałem to było więcej niż pewne, że ktoś u mnie był i zostawił mi wiadomość.
Jak już wspominałem, trudno było o telefon stacjonarny a komórek jeszcze nie było lub dopiero wchodziły (takie ogromne ? dźwigało się cegłówki wielkości walizki 😉 ) więc o sms?ach nie było mowy, bo nawet jeśli wspomniane przeze mnie telefony bezprzewodowe (pierwsze komórki) wchodziły do użytku to można było tylko dzwonić, sms?y były w sferze marzeń.
System kartek w domofonie zdawał egzamin, można było podczas mojej nieobecności zostawić wiadomość ? Tomku, byłam, zadzwoń do mnie do pracy albo Tomku, byłem, wpadnę o 20:00.
Oczywiście odzwaniałem z pobliskiej budki telefonicznej, wówczas jeszcze na monety albo czekałem na gościa który podał porę odwiedzin w widomości.
Taki system komunikacji funkcjonował przez kilka lat, aż dziw bierze, że kartki zostawiane w domofonie przy drzwiach wejściowych na klatkę schodową znajdujących się od strony ulicy, nikt nie podwędzał ? a może czasami ktoś się pokusił tylko żyję w błogiej nieświadomości do dnia dzisiejszego 😀
Jedno było pewne, życie mijało bezstresowo, spontanicznie, spokojnie.

Potem zaczęły wchodzić komórki, stopniowo pojawiały się nowe funkcje, sms?y, potem mms?y, internet. Z zainteresowaniem przyglądaliśmy się nowinkom technicznym, uczyliśmy się korzystać z tego cudu wynalazku.

Wczoraj wracając ze szkolenia w Łodzi przesiadłem się z pociągu TLK do SKM?ki, wszystkie miejsca siedzące były zajęte, zacząłem bacznie obserwować ludzi jadących kolejką. Dotarło do mnie, że wszyscy (dosłownie wszyscy) dłubią w telefonach komórkowych. Dziewczyna siedząca po prawej pisała sms?y, używała przy tym słownika więc tekst pojawiał się z prędkością światła, chłopak siedzący naprzeciwko mnie w coś grał, inny chłopak siedzący po przekątnej podpiął słuchawki i słuchał muzyki, jeszcze inna Pani gdy tylko kolejka wyjechała z tunelu zaczęła rozmawiać aż do Rembertowa. Każdy z pasażerów coś gmerał przy swojej komórce, a ja? Ja zacząłem podziwiać widoki za oknem, zieleń, budynki, rzekę, nowopowstający stadion. Wziąłem głęboki oddech i pomyślałem sobie ? no tak, gdyby nie ładowarka, to pewnie też coś tam bym pisał czy grzebał przy komórce.
Do Łodzi zapomniałem zabrać ładowarkę więc telefon padł mi już w poniedziałek wieczorem, cały wtorek byłem ?odcięty od świata?. Na początku było lekkie podenerwowanie ale potem uświadomiłem sobie, że dzięki temu iż mam padnięty telefon jest taki spokój, żadnych sms?ów, żadnych telefonów. Moja smycz chwilowo została zdjęta, poczułem tę ?wolność? jaka towarzyszyła mi lata temu, taka jak na Krakowskim 🙂

1,485 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Czas Czas płynie, czas biegnie, czas ucieka, czas upływa, czas ??A gdyby tak zatrzymał się w miejscu? Gdyby można było uchwycić jakiś moment z naszego życi...
Odejścia Ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego odchodzą. Odchodzą często dlatego że chcą, dlatego że im tak wygodnie, odchodzą z różnych powodów. Zdarz...
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
  • Ola

    cieszę się, że wreszcie na blogu czytam słowa spokoju i szczęścia 🙂

    Pozdrawiam, ale dzisiaj zadzwonię 😉
    mam dużo ciekawego do powiedzenia *

  • a wystarczyło odwiedzić salon Plusa i by Ci podładowali bez problemu:)
    a że smycz – kartki w drzwiach to była smycz bo często nie mogłeś gdzieś wyjść bo ktoś akurat o tej 20stej miał być i czekałeś jak mijało inne spotkanie na które mogłeś trafić z tą osobą (lub co gorsza międzyczasie ta osoba dowiedziała się że masz być gdzie indzie i poszła do umówionej knajpy zamiast do Ciebie)