Bilans strat. 1 komentarz


Kiedyś, dawno temu, jeden z nauczycieli śpiewu Tadeusz Konador kazał mi coś zaśpiewać – tak bez powodu, tak po prostu.
Oczywiście po wielu oporach coś tam zacząłem śpiewać przy akompaniamencie Tadeusza – po krótkiej chwili, zaczął marszczyć czoło, pomyślał, pomyślał i powiedział – no tak, śpiewa całkiem dobrze, nawet muzyka mu nie przeszkadza 🙂
Nie da się ukryć, że ja sobie a muzyka sobie, PO DZIŚ DZIEŃ 🙂

Dziś kino, kolejny film, po „Skyline”, który mnie rozczarował – „Inawazja: Bitwa o Los Angeles”.
Jestem głodny filmów, dobrych filmów SF. Od dawna nie oglądałem nic ciekawego z tego gatunku, każdy kolejny to szmira której nie daje się oglądać. Czy nie ma szans na dobry film (SF), po którym wychodząc z kina powiem – wow!? Poczekam, jestem cierpliwy, może coś mnie zaskoczy 😉

A poza tym?
Dom rodzinny – spisałem na straty (dość skomplikowane)
Młodszy brat – spisałem na straty (nieprawdopodobnie skomplikowane)
Kilkoro znajomych – spisałem na straty (nieskomplikowane)
I życie toczy się dalej.
No i uśmiechajmy się do ludzi, to nic nie kosztuje – najwyżej zamkną nas w pokoju bez klamek 😉

P.S. Uwielbiam powiedzenie – PRZEROST FORMY NAD TREŚCIĄ 😉

2,076 total views, 4 views today

Please follow and like us: