Kilka slow z mojego zycia ...

The World Is Just Awesome

9 marca, 2010 |brak komentarzy »

Po prostu uwielbiam ten tekst …..

Jeżeli dałoby się zmniejszyć Ziemię do rozmiarów wioski, którą zamieszkuje dokładnie stu mieszkańców, zachowując proporcje wszystkich ras, mieszkałoby tam mniej więcej: 57 Azjatów, 21 Europejczyków, 14 osób z zachodniej półkuli południowej i północnej), 8 Afrykańczyków, 52 kobiety, 48 mężczyzn, 70 nie-białych, 30 białych, 70 nie-chrześcijan, 30 chrześcijan, 89 heteroseksualistów, 11 homoseksualistów, 6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata i wszystkie 6 byłoby ze Stanów Zjednoczonych, 80 osób żyłoby poniżej standardu, 70 osób nie umiałoby czytać, 50 osób cierpiałoby z powodu niedożywienia, 1 osoba byłaby bliska śmierci, 1 osoba byłaby bliska narodzin, 1 (tak, tylko jedna) miałaby wyższe wykształcenie, 1 osoba posiadałaby komputer. Kiedy spojrzy się na świat z takiej perspektywy, potrzeba akceptacji, zrozumienia i edukacji staje się bardzo wyraźna.

Godne uwagi jest również, co następuje… Jeżeli dzisiaj rano wstałeś z łóżka raczej zdrowy niż chory… Masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia. Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś niebezpieczeństw wojny, samotności, więzienia, tortur ani głodu.. Jesteś w lepszym położeniu, niż 500 milionów ludzi na świecie. Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci… Jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.

Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać… Jesteś bogatszy niż 75% ludzi. Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu… Jesteś wśród 8% światowych bogaczy. Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem… Jesteś wyjątkową rzadkością. Jeżeli możesz przeczytać tą notkę… Jesteś szczęśliwszy niż dwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieją czytać.

Pracuj, jakbyś nie potrzebował pieniędzy. Kochaj, jakby nikt cię nigdy nie zranił. Tańcz, jakby nikt nie patrzył. Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał. Żyj, jakby to było niebo na Ziemi.

Poznań, A2, TVP i Phła.

8 marca, 2010 |7 komentarzy »

Wczoraj jednodniowy wypad do Poznania, samochodem tym razem. W tamtą stronę jazda trasą Katowicką, fotoradarów jak grzybów po deszczu. Zastanawiałem się, które z nich to atrapy, przecież tyle się o nich mówi. Potem z Rawy Mazowieckiej przez Brzeziny do Strykowa, o stwórco, co za droga! Chcesz stracić zawieszenie? Jedź z Rawy Maz. do Strykowa :o) Od Strykowa do samego Poznania autostrada, booooooooooskoooooooo!
Droga powrotna oczywiście autostradą A2 i jak nie trudno zgadnąć do Strykowa, potem na Łowicz, Sochaczew, Błonie i do Warszawy. Od Strykowa do Warszawy – masakra, tłok, tłok, tłok i jeszcze raz tłok.
Odległość pomiędzy Poznaniem a Strykowem, pokonałem 4 razy szybciej, niż odcinek od Strykowa do Warszawy.
Jestem wściekły, mega wściekły. A właściwie to mi wstyd (nie mogę się zdecydować).
Wstydzę się, że tak duży kraj (jak na warunki europejskie) ma taką śladową ilość autostrad. Jest mi wstyd, że większość dróg w naszym kraju jest w opłakanym stanie. To co nazywamy drogami krajowymi, Niemcy pewnie traktują jako drogi polne. Wcale się nie dziwię, że jest tak dużo wypadków samochodowych a statystyki pokazują jak wiele jest ofiar śmiertelnych.

Lubię jeździć samochodem, ale jak tylko mam wybór wolę wsiąść w pociąg. Przynajmniej poczytać coś można i nie łapać wqrwa na nasze ukochane rodzime drogi.
Dzisiaj byłem na Woronicza, do jutrzejszego programu “Pytanie na śniadanie”, który będzie poruszał temat – uwaga! – wpływ stresu w pracy na życie seksualne :o) przeprowadzono ze mną rozmowę. Z tego co wiem będzie to kilkudziesięcio sekundowa wypowiedź, choć ja produkowałem się kilkadziesiąt minut. Pierwotnie pomysł był taki, że nagrywać będą w budynku. Plany jednak zmieniono i nagrywanie odbyło się na dworze, zmarzłem niemiłosiernie i jedyne o czym myślałem to – przytulić się do kaloryfera.
Zmieniłem zdanie, chyba wolę rozmowy na żywo. Co chwila startował samolot, a to ktoś przechodził z jakimś wózkiem robiącym rumor lub złośliwe ptaki darły dzioby co też nie było wskazane, więc przerywano mi zdanie po czym proszono o kontynuacje zdania. Taaaaaa, kontynuacja zdania kiedy sople z nosa mi zwisały i jedyne co kłębiło się w mojej głowie to – kaloryfer :o)
Co z tego zmontują, okaże się jutro.
Lilja napisała wypracowanie – baśń.
Dostała kilkadziesiąt słów, które musiały znaleźć się w jej opowieści.
Oto rezultat. Oczywiście treść jest zapodana za zezwoleniem autorki :o)

Zyła sobie piękna phła, ktura mała na imie Dezi. Mieszkała w gęstij szersti rudego pieska, to był jej dom. Często mazyła o przygodah, o romanse z księżem na białom konie.
Był zwykły dzień, phła spacerowała z rudym wiernym hutrom dorożkamy zielonego lasu. Dezi była szczęśliwa: długi szal rozwijau wiatr, słonce ladne gzeło, żytie było piękne.
Nie wiedziałam że to był ostatnij dzień takego spokojnego życia. Z kont wyskocził en lis to niewedomo. Rude hutro poleciało za nim. Dezi nagle spadła na ziemlie w trawu. Jej to bardzo nie spodobałoś. Było zimno, twardo, samotnie, jeść nie było czego, grzyby jej nie smakowali.
Zaczał padać deszcz. Phła płakała i pomyśliała, że już nie żyje. Jej stary dom już nigdy nie wróci. Co mam robić?
W tu sekundu rozpaczu usłychała jak mocni i dobri ręki złapały jej za tęku talie. Ona była w rękach przystojnego królewicza – jak taka piękna Pani mog podorożówać sama jedna po lasie w taku brzydky pogodu? – mówił królewicz.
Dezi opowiedziała swoją historie i wszystko co jej stało. Królewicz patczył na Dezi i nie mog odwrócić oczu od jej.
To była ta jedna z której mazył spendić całe swoje życie.
Tęcza zagrała na niebie. Zakochana para szczęśliwie zamieszkała razem w białem hutnie dużego samotniego kota.

Dzisiaj 11 urodziny mojej bratanicy Sandry, wszystkiego najlepszego promyczku. Niech Ci szczęście sprzyja.
Udanego wieczoru wszystkim życzę :o)

MMSem DO POZNANIA

7 marca, 2010 |6 komentarzy »

Piękne słoneczko w niedzielne przedpołudnie w drodze do Poznania.

070320105882.jpg

070320105892.jpg

Avatar

5 marca, 2010 |1 komentarz »

Ha! Byłem dzisiaj w kinie, oglądałem film AVATAR na który wybierałem się już od dawna. Jestem pewnie jednym z ostatnich którzy obejrzeli ten film, przecież grają go już od jakiegoś czasu. Powiem krótko, film świetny! O ile jeszcze kilka lat temu robiono filmy dla efektów, tak teraz (a w tym przypadku Avatar) efekty robi się dla filmu.
Jestem pod ogromnym wrażeniem efektów, fabuły – od dawien dawna nie wierciłem się na fotelu wyczekując końca, choć Avatar do krótkich nie należy (ponad 160 minut). Oczywiście wszyscy Ci którzy radzili obejrzenie filmu w 3D mieli rację, rewelacyjne wrażenia :o)
Spotkałem w kinie Hanię, moją instruktorkę jogi z przed lat. Poza Asią była jedyną świetnie prowadzącą zajęcia na Foksal, niestety (a może i stety) już tam nie prowadzi zajęć. Podobno czyni asany gdzieś na Wiertniczej, ale tylko o 7:00 rano. Jak dla mnie to środek nocy – mowa tutaj o dniach luźnych, iedy nie muszę bladym świtem wstawać na szkolenia lub inne zajęcia :o)
Miałem przyjemność jako jeden z pierwszych przejechać nowym rondem Marsa/Płowiecka. Akurat w drodze powrotnej z kina wstrzymali ruch, by ponownie go puścić ale już po nowemu czyli nie skrzyżowaniem a rondem – choć trudno to jeszcze nazwać rondem :o)
W poniedziałek jadę na Woronicza nagrać kilka zdań o stresie dla programu “Pytanie na śniadanie”. Pewnie jak zwykle z godzinnego monologu zrobią jedno minutową wypowiedź. To i tak dobrze, że nie na żywo.
A w niedzielę? A w niedzielę prawdopodobnie jednodniowy wypad do Poznania, czy dojdzie do skutku? Zobaczymy :o)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

OMG!

4 marca, 2010 |1 komentarz »

OMG! Spałem prawie 12h! Ewidentny deficyt snu. Tak sproszkowany to już dawno się nie czułem. Prawie jak zwłoki w urnie ;oP
Wróciła zima, za oknem -4 stopnie, na Węgrzech spada meteor – wprawdzie daleko mu do tego Tunguskiego, ale sporo zamieszania zrobił.
Poza tym? Nuda :o)

Om Mani Padme Hum

3 marca, 2010 |2 komentarzy »

Trzydniowe szkolenie dla Izby Celnej w Otwocku skończone. Mam nadzieję, że wszyscy bezpiecznie dotarli do domów.
Jestem już w Rembertowie i jadąc Marsa widzę przy stacji PKP straż miejską i policję, gdzieś tam też kręci się karetka pogotowia. Już w domu, dowiaduję się, że jakiegoś człowieka pchnięto nożem w autobusie. Pomimo tego “incydentu” i tak uważam, że Rembertów jest spokojną dzielnicą – bardzo sobie to cenię :o)
A teraz na zmęczenie zamiast Red Bulla ….. :o)

Precz! Ja rosnę!

1 marca, 2010 |6 komentarzy »

„Był pewien rolnik w Neapolu,
który zasadził chuja w polu,
gdy przyszedł doń na wiosnę,
chuj rzecze: „Precz! Ja rosnę,
do widzenia, mój drogi Karolu”

limeryk Wisławy Szymborskiej

Prawdopodobnie.

28 lutego, 2010 |5 komentarzy »

Już za chwileczkę, już za momencik, już jutro zaczyna się marzec. A skoro marzec to i do wiosny coraz bliżej, choć jak mówi przysłowie – w marcu jak w garncu – więc można się spodziewać różności pogodowych.
Świadomość że już prawie marzec a za chwilę kwiecień dodaje skrzydeł mimo wszystko ;o)
Niedziela przywitała mnie słońcem, pięknym wiosennym słoneczkiem.
Skrzynka mailowa natomiast przywitała mnie szalenie fajną pracą, którą wykonała moja bardzo utalentowana znajoma – prawdopodobnie to jestem ja ;oD
Dziękuję :o)

Pierwszy złoty medal Polaków od 38 lat.

27 lutego, 2010 |1 komentarz »

O raju! Ale się rozemocjonowałem! Zacząłem oglądać wyścig na 23 kilometrze i do końca, czyli do trzydziestego kilometra siedziałem i dopingowałem Justynie Kowalczyk. Nigdy tego nie robię, nie oglądam z takim zacięciem żadnych igrzysk bo i po co? Polskie osiągnięcia są żadne więc i po co oglądać, zawsze jakieś końcowe miejsca zajmujemy. W tym przypadku poniosło mnie maksymalnie.

Ostatnie 800 metrów było tak żywiołowe, że zaciskałem pięści (inaczej; trzymanie kciuków) i darłem dzioba jak w transie. Emocjonujące tym bardziej, że to nasz pierwszy od 38 lat złoty medal olimpijski na igrzyskach zimowych.

Justyna Kowalczyk jest naprawdę dobra :o)))))
O proszę, okazuje się, że i nasze panczenistki wrócą z brązem :o)
Gratuluję szczerze :o)

źródło: tvn24.pl

Rzeczpospolita Dziurlandzka.

24 lutego, 2010 |5 komentarzy »

Jak się mówi na Szczecinian? Paprykarze :o))))
Żyłem w błogiej niewiedzy aż do poniedziałku, jeden z uczestników szkolenia, zresztą Szczecinianin, oświecił mnie z pełnym wdziękiem zresztą. Szkolenie dla DB było jednym z fajniejszych, bo to oczywiście zasługa samych uczestników – atmosfera była wyjątkowo zajefajna (uwielbiam to słowo hehe). Może dlatego, że ludzie z tamtych rejonów są inni. Nie ma wydęcia i bufonerii, jest normalność.
Zima powoli odpuszcza, śniegi topnieją i naszym oczom ukazują się dziury na drogach, tysiące dziur i równie ogromne ilości psich kup które wcześniej skrzętnie zakrywał padający śnieg.
No cóż, do krainy mlekiem i miodem płynącej nam daleko ale zasrana dziurlandia to już lekka przesada. Na niektórych ulicach, jadąc samochodem trudno zwracać uwagę na to co dzieje się na drodze bo człowiek skupia się na tym, żeby slalomem omijać wszystkie kratery. Zresztą to samo tyczy się chodników i wspomnianych psich odchodów.
Od jakiegoś czasu dobijała się do mnie Pani z Who is Who, to takie encyklopedie biograficzne w których znajdują się krótkie notki biograficzne różnych osób. Nie mogłem pojąc dlaczego konieczne jest spotkanie z osobą, która miała przeprowadzić ze mną wywiad. Przecież wszystkie informacje można było przesłać mailem. Teraz już wiem. (!)
W wolnych chwilach podglądam sejmową komisję hazardową i nie dlatego, że uwielbiam się molestować tym jakże jałowym tematem. Powód jest prozaiczny, skład komisji dostarcza mi tak skrajnych emocji, że nie muszę suszyć sobie głowy tym, że nie mogę wygospodarować czasu na pójście do kina. Choć przyznam, że Avatara to ja sobie nie odpuszczę! Same pochlebne opinie słyszałem o tym filmie. Do kiedy go grają? ;oP