No i stało się, wybory na Ukrainie zakończone. Wszystko wskazuje na to, że wygrał Wiktor Janukowycz. Czas pokaże co ten wybór przyniesie Ukrainie. Oczywiście jeszcze nie głoszono wyników oficjalnych, ale chyba nic się nie zmieni. Skoro jestem przy temacie Ukrainy, to chcę tylko dodać, że Ola już jest w Polsce. Po wielu perypetiach udało jej się wreszcie dotrzeć do Warszawy. Uffffff.
Na zdjęciu poniżej wspomniana Ola, zdjęcie zrobione kiedy była dzieckiem. Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zeskanować tej fotki – mina małpy? Bezcenna :o)
Zdjęcie rodem z Pudelka – Oh My God! Run! Paparazzi!
A gdyby tak rzucić to wszystko w cholerę, wyjechać na Bora Bora i zrobić karierę gwiazdy disco polo metal bora?
Podobno głos mam dobry, ale trafiam obok dźwięków. Co tam dźwięki – image się liczy. Jeszcze do tego zacznę obrzucać błotem osoby na świeczniku i kariera murowana ;o)
Btw, ys, i co? Przebiłem Cię ;oP
Btw2, nie ma nic gorszego jak sztywniactwo (nie mylić ze wzwodem) ;oP
Btw3, chwilowa, cudowna “okularnica” :o)
Lilja poprosiła mnie jakiś czas temu, żebym uczył ją języka polskiego. Nic wydumanego, ot po prostu język dla początkujących z naciskiem na mówienie ale też i pisanie – dwie pieczenie przy jednym ogniu. Lilja świetnie rozumie nasz język, natomiast ni w ząb nie potrafi sklecić zdania. Wczoraj była nasza druga lekcja, jednym z zadań domowych było wypisanie wszystkich słówek które zna – zadanie było o tyle utrudnione, że musiała napisać to w naszym języku.
To co Lilja pisała na filpcharcie wprawiło mnie w totalną głupawkę. Dzięki Bogu ona ma dystans do siebie, więc też przy tym się świetnie bawiła :o)
Kilka perełek, które mnie rozwaliły do tego stopnia, że ze śmiechu brzuch mnie bolał :o)
Potiong
- Lilja, co to jest potiong?
Potiong to miał być pociąg :o) Wstydliście
- Lilja, co to znaczy wstydliście?
Oczywiście chodziło jej o – wstydzisz się Szałfrok
Tutaj musiałem mieć minę co najmniej zasługującą na Oskara, próbowałem zachować powagę choć moja twarz walczyła ze śmiechem i wyglądałem jak pomidor.
Szałfrok, to zdaniem Lilji nic innego jak szlafrok :o) Pront – po czym się zorientowała, że coś nie tak jej wyszło i zmieniła na prond nie kryjąc przy tym dumy.
Chyba nie trudno odgadnąć, że chodziło je o prąd :o) Ćekołada
Dziwiłem się, że tak właśnie napisała słowo czekolada, bo akurat w tym przypadku pochłania dość duże ilości czekolady, a na każdym opakowaniu jest napisane co to za produkt którym się objada w ilościach hurtowych :o)
I w końcu – Śródmieście. Lilja napisała bezbłędnie!
- Wow! Lilja! Wielkie brawa! Jestem pod ogromnym wrażeniem! :o)
Na co Lilja:
- Ja psepisała :oP
- W takim razie małe brawa, zapomnij o ogromnym wrażeniu :o)
Zarówno Lilja, jak i inni obcokrajowcy których znam, zgodnie twierdzą, że w naszym języku jest bardzo dużo szczszpszkszczszzy – czyli czegoś szeleszczącego.
Lilja, żeby ćwiczyć akcent ma za zadanie uczyć się czytać starego jak świat powiedzonka: Chsiąść byzimi w tysicinie w Ściebziesicinie :o)
Wierzę w nią, że kiedyś powie piękną polszczyzną:
Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie :o)
Dobra wiadomość? Olga dostała paszport, radość jest ogromna. Lilja cieszy się, że spotka już niebawem córkę, Olgę zaś rozpiera szczęście, że lada chwila przyjedzie do Polski, spotka się z matką i będzie kontynuowała studia.
Smutna wiadomość? Przed chwilą dostałem e-mail od mojej znajomej sąsiadki. Jej czworonożny pupil umarł, jak to pięknie ujęła – odszedł za Tęczowy Most.
Smutno mi bo wiem jak bardzo kocha zwierzęta, jak bardzo była przywiązana do Gronia.
Jak napisała …. Już go nic nie boli……
Smutne to.
Dzień, pomimo niskiego ciśnienia i spowolnionych reakcji, rozpoczął się pozytywnie. Zadzwoniła do mnie z dobrą wiadomością moja znajoma Lilja. Udało się, jej córka Olga dostanie jutro paszport. Oczywiście jeśli chodzi o Ukrainę to dla mnie na pewno = jakieś 90% pewności. Jak już wcześniej pisałem, Olga przyjechała do Polski studiować, niestety musiała wrócić na Ukrainę po nowy paszport i po wizę. Paszport zaczęła sobie wyrabiać w połowie grudnia i wpłacając sporą kwotę pieniędzy, miała ów paszport odebrać w przeciągu tygodnia – tak zwany tryb expresowy.
Niestety okazało się, że z przyczyn do końca nie wyjaśnionych paszporty nie są wydawane. Urząd paszportowy najpierw był przez prawie miesiąc zamknięty, później, kiedy już go otworzono nie dawano żadnych satysfakcjonujących informacji. Jedyna jaka była serwowana to taka, że zamknięta jest fabryka produkująca paszporty.
Dzięki znajomościom, kilka osób na Ukrainie próbowało się dowiedzieć, dzwoniąc tu i ówdzie, co się dzieje. Okazało się, że konto na które wpływały pieniądze za paszporty jest wyczyszczone i nikt nie wie gdzie one się podziały. Fabryka produkująca paszporty nie odnotowała wpływu, pieniądze po prostu wyparowały z konta.
Wiadomo, że na paszporty czeka około 60 tysięcy osób. Postanowiono odrobinę rozładować atmosferę, która stała się już dość mocno napięta i rozdzielono na wszystkie obwody na Ukrainie te paszporty, które pozostały ze starych druków. Na jeden obwód przypada 40 sztuk paszportów, czyli z jednego Urzędu paszporty dostanie jedynie 40 osób. W swoim obwodzie, Ola była 39 na liście, czyli załapała się, czego nie mogą powiedzieć pozostali oczekujący.
Córka Liljii paszport ma odebrać jutro, dlatego do czasu aż będzie go miała namacalnie w ręku wszystko jest „na słowo honoru”.
Jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że nic się nie zmieni i Ola już niebawem będzie w Polsce ze swoją matką i będzie mogła spokojnie rozpocząć sesję.
Inna dobra wiadomość? Dzwonił dzisiaj do mnie J. – trzymam kciuki i pamiętaj, że zmiany czasami są potrzebne ;o)
Kolejna dobra, już e-mailowa wiadomość? Doszły mnie dobre nowiny, że wszystkie pieski znalazły już domy, zatem apel z prośbą o pomoc jest już nieaktualny :o)
Przyglądam się scenie politycznej od lat, odkąd uporałem się z trądzikiem i wyrósł mi pierwszy włos pod nosem (czytaj wąs) interesuje się co nieco tym, kto rządzi, jak rządzi czym rządzi w naszym kraju.
Bywało różnie, czasami fatalnie innym razem zadowalająco. Nigdy jednak nie było idealnie. Nigdy idealnie nie będzie.
Nie sądzę, żeby kiedyś naszym krajem kierował taki rząd, który zadowoli wszystkich – jak nie wszystkich to może większość. Zawsze znajdą się osoby, czyli zwykli obywatele którzy będą narzekać.
Jak dotąd nie było partii politycznej która w pełni owładnęłaby moje jestestwo. Zapewne nigdy takiej nie będzie. Dlatego z obecnie nam „panujących” najbardziej odpowiadająca mi osobiście jest Platforma Obywatelska. Nie jest może idealną partią współrządzącą, ale jest jedną z lepszych. Jak już pisałem, nie jestem zagorzałym sympatykiem PO, ale uważam, że rząd który ona współtworzy jest jednym z lepszych rządów naszego kraju po 89 roku.
Teraz czekam (już chyba z zapartym tchem) na wybory prezydenckie – będzie pikantnie, zwłaszcza po tym jak dzisiaj Donald Tusk ogłosił oficjalnie, że nie będzie brał udziału w tych wyborach :o)
O szczęście niepojęte, ksiądz proboszcz odwiedził nas – (podobno) tak kiedyś śpiewano gdy ksiądz chodził po kolędzie.
Ja mógłbym zaśpiewać, o szczęście niepojęte, mój brat odwiedził mnie!
To rzadkość, ale czasami udaje mu się odwiedzić moje skromne progi. Tak też było w sobotę, mój młodszy brat zaszczycił mnie swoją wizytą.
Wczoraj dostałem smutną dla mnie wiadomość, że umarła moja ciocia Teresa. Od kliku lat nie mieliśmy kontaktu ale dzieciństwo i okres nastoletni to całkiem bliskie relacje. Z powodów (nazwijmy to) zdrowotnych, od kilku lat przebywała w specjalnym ośrodku. Ja jednak wspominam ją ciepło.
Kruszy się rodzina, kruszą się też przyjaciele i znajomi – wiek nie ma znaczenia, śmierć zabiera nie zaglądając w metryki, zabiera tych ważnych, tych bliskich i tych życzliwych zarazem.
W takich sytuacjach, kiedy umiera ktoś kogo znałem, natychmiast przypominają mi się słowa które napisał ksiądz Jan Twardowski
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Powoli ucicha burza medialna spowodowana trzęsieniem ziemi na Haiti. Jeszcze trochę czasu upłynie i będą jedynie wzmianki na temat tego wydarzenia. Wreszcie cały świat zapomni o katastrofie jaka nawiedziła Haiti. Świat zapomni, ale ludzie mieszkający tam będą nadal tkwili w tym koszmarze. Setki tysięcy ludzi pozbawionych dachu nad głową, jedzenia, picia czyli podstawowych środków do przeżycia.
Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić w jakich warunkach Haitańczycy wegetują, wiem jedynie, że ogromna tragedia dotknęła ten kraj i ludzi tam mieszkających. Dlatego ważna jest pomoc. Zapewne wiele osób myśli sobie, co to da, że wyślę sms’a który zasili konto z którego dochód będzie przeznaczony dla potrzebujących? Nic bardziej mylnego – im więcej złotówek poświęcamy, tym większą pomoc oferujemy poszkodowanym w trzęsieniu ziemi.
W statystykach odwiedzin mojego bloga jest bardzo dużo zapytań w wyszukiwarkach typu: zdjęcia z Haiti, masakryczne zdjęcia z haiti, youtube filmiki z haiti.
Nie chciałbym myśleć o naszym społeczeństwie, że wolimy się “molestować” katastroficznymi zdjęciami z Haiti, chciałbym wierzyć, że my Polacy też potrafimy pomagać.
Poniżej podaję tylko dwa linki, bo Ci którzy chcą pomóc wiedzą, że wystarczy wpisać w wyszukiwarkę odpowiednie słowa.
Rosyjski politolog Igor Panarin przekonuje: “Obecnie prawdopodobieństwo, że rozpad nastąpi wynosi procentowo 55:45″. Założysz się z nim?
Nie tylko rosyjskie media uważają go za eksperta w dziedzinie polityki wewnętrznej oraz stosunków rosyjsko-amerykańskich, również w zachodnich mediach (“Wall Street Journal”, “Financial Times”, CNN, BBC, Sky News) Panarin często udziela wywiadów na podobne tematy. Rozgłos na Zachodzie przyniosła mu kontrowersyjna prognoza upadku Stanów Zjednoczonych – od tej pory Panarin udziela średnio dwóch wywiadów dziennie, jak sam utrzymuje.
W samej Rosji teoria Panarina została przyjęta z większym dystansem. Do tez Panarina trzeba by się odnieść tak, jak do zdania dowolnego człowieka spacerującego ulicą – komentuje inny rosyjski politolog, Aleksiej Makarkin. Mam wrażenie, że Panarin jest o wiele poważniej traktowany na Zachodzie niż w Rosji – dodaje.
Panarin lubi powoływać się na osobę francuskiego demografa i politologa Emmanuela Todda, który przewidział rozpad ZSRR na 15 lat przed tym wydarzeniem. Kiedy mówił o tym w 1976 roku, też wszyscy się z niego śmiali – przestrzega Panarin.
Jak będzie wyglądał proces rozpadu? Najpierw wojna domowa, która miała się zacząć jesienią zeszłego roku, ale wciąż ma szansę wybuchnąć w tym roku, jeszcze przed końcem zimy. Na przełomie czerwca i lipca nastąpią rozbiory, niekoniecznie w sensie militarnej aneksji poszczególnych stanów przez sąsiednie państwa – po prostu przejdą w orbitę polityczno-ekonomicznych wpływów tych państw.
W ten sposób Kalifornia i reszta stanów zachodnich ulegnie Chinom, stany północne przypadną Kanadzie, południe trafi w ramiona Meksyku, Hawaje zostaną zgwałcone przez Japonię, a Alaska wróci do Rosji. Część atlantycka (stany wschodnie) weźmie ślub z Unią Europejską.
Można potraktować Panarina jako odosobnionego w swoich opiniach i prognozach ekscentryka, gdyby nie kilka faktów…
Na Bloomberg.com pojawił się artykuł autorstwa Alice Schroeder, zatytułowany wymownie: Goldman Sachs zbroi się w pistolety przeciw społeczeństwu. Czyżby szykowała się “Kryształowa Noc” na ulicach Nowego Jorku? Biorąc pod uwagę niezadowolenie społeczne w USA sięgające punktu wrzenia, rosnącą nienawiść do kasty międzynarodowych bankierów i powszechny dostęp do broni palnej w tym kraju, amerykańscy szklarze mogą zacierać ręce.
Dziennik “European Union Times” (EUTimes.net) opublikował 28 listopada 2009 artykuł pod tytułem: Barack Obama przygotowuje milion żołnierzy do wojny domowej. Zaczyna się ciekawie: Rosyjscy Analitycy Militarni donoszą Putinowi, że Prezydent USA Barack Obama wydał rozkaz głównemu dowodzącemu Komendy Północnej (USNORTHCOM), generałowi Sił Powietrznych Gene Renuartowi, by zaczął w trybie natychmiastowym powiększenie sił zbrojnych do 1 miliona, w terminie do 30 stycznia 2010 r. Według tego raportu spodziewany jest wybuch wojny domowej w USA jeszcze przed końcem zimy. (…).
Patrząc na poniższe kalendarium…
1990 – Prezydent ZSRR dostaje Pokojową Nagrodę Nobla
1991 – Koniec ZSRR
2009 – Prezydent USA dostaje Pokojową Nagrodę Nobla…
Zima w tym sezonie nas nie rozpieszcza. Obfite opady śniegu, siarczyste mrozy. Synoptycy zapowiadają bardzo mroźny weekend, w Warszawie nawet do -33 stopni z soboty na niedzielę. Moja merdająca Pelaśka nigdy tak szybko nie zaliczała spacerów jak w ostatnich dniach. Myk jedno, myk drugie i do domu. Do tego ten zdziwiony wzrok i droga powrotna na trzech łapach :o)
Idę odpalić samochód choć na chwilę. Pomimo, że stoi na parkingu podziemnym to i tak jest tam potwornie zimno. Nie ruszałem się dzisiaj z domu z powodu przeziębienia, a akumulator mojego auta ledwie zipie. Muszę go trochę rozruszać.
Spokojnego piątkowego wieczoru wszystkim życzę :o)
Najnowsze komentarze