O szczęście niepojęte…
27 stycznia, 2010 | 19:49 |2 komentarzy »O szczęście niepojęte, ksiądz proboszcz odwiedził nas – (podobno) tak kiedyś śpiewano gdy ksiądz chodził po kolędzie.
Ja mógłbym zaśpiewać, o szczęście niepojęte, mój brat odwiedził mnie!
To rzadkość, ale czasami udaje mu się odwiedzić moje skromne progi. Tak też było w sobotę, mój młodszy brat zaszczycił mnie swoją wizytą.

Wczoraj dostałem smutną dla mnie wiadomość, że umarła moja ciocia Teresa. Od kliku lat nie mieliśmy kontaktu ale dzieciństwo i okres nastoletni to całkiem bliskie relacje. Z powodów (nazwijmy to) zdrowotnych, od kilku lat przebywała w specjalnym ośrodku. Ja jednak wspominam ją ciepło.
Kruszy się rodzina, kruszą się też przyjaciele i znajomi – wiek nie ma znaczenia, śmierć zabiera nie zaglądając w metryki, zabiera tych ważnych, tych bliskich i tych życzliwych zarazem.
W takich sytuacjach, kiedy umiera ktoś kogo znałem, natychmiast przypominają mi się słowa które napisał ksiądz Jan Twardowski
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
tagi: fotografia, goście, ksiądz Jan Twardowski, odwiedziny, przyjaciele, refleksje, rodzina, rozmowy, śmierć, smutek, wiersz, znajomi, Złote myśli




.
parafianie intonują “o szczęście niepojęte …”
a ksiądz zadziera kiece i rytmicznie wygina śmiało ciało