Na chwilkę wyszło słoneczko, więc skorzystałem z okazji i poszedłem z Pelaśką na spacer.
W lesie wrzosy już zaczęły kwitnąć, ta odmiana zawsze kwitnie w połowie września co sugeruje, że już jesień nam się zaczęła. No tak, to lato minęło wyjątkowo szybko……
W wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” Ziobro stwierdził, że gdyby kampania była inna, Jarosław Kaczyński byłby dziś prezydentem. – Problem w tym, że sztab koncentrował się na kampanii wizerunkowej i właściwie unikał polemiki z kontrkandydatem. Sformułowano zasadę, by nie mówić o tragedii smoleńskiej i śledztwie. Prezes Jarosław Kaczyński, Jacek Kurski i ja nie podzielaliśmy tego poglądu. Zwyciężyło, niestety, inne stanowisko. (…) Decyzja została podjęta pod presją środowisk związanych z “Gazetą Wyborczą” i innymi mediami pilnującymi poprawności politycznej - krytykował kolegów Ziobro.
Elżbieta Jakubiak ostro atakuje Zbigniewa Ziobrę. Zbigniew Ziobro nie miał żadnej alternatywnej wizji kampanii wyborczej. Opowiadanie, że on mógłby doprowadzić do zwycięstwa… Równie dobrze mogę powiedzieć, że ja będę wysoką brunetką Jej zdaniem jakakolwiek krytyka sztabu wyborczego kierowanego przez Joannę Kluzik-Rostowską jest nie uprawniona. - Ziobro nie miał żadnych założeń. Nie wiedział, co robić - mówi o udziale byłego ministra sprawiedliwości w kampanii wyborczej.
Jakubiak skrytykowała też Ziobrę, za sugestię, że PiS w czasie kampanii wyborczej powinien był się skoncentrować na sprawie katastrofy smoleńskiej. – Nie można uczciwie wygrać kampanii, mówiąc o śmierci najbliższych przyjaciół. Znam żony i mężów wszystkich, którzy tam zginęli. Dla mnie mówienie w kampanii wyborczej o tej tragedii to jak zbeszczeszczenie ich zwłok – mówi “Wprost” Jakubiak.
Osobiście uważam, że kampania prezydencka prezesa PiS była bezapelacyjnie na wysokim poziomie. Pomimo tego, że głosowałem na Komorowskiego, to uważam, że sztab wyborczy Jarosława Kaczyńskiego był znacznie lepszy. Ogromny wkład pracy Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Pawła Poncyliusza oraz Elżbiety Jakubiak (przy mało udanym udziale Marka Migalskiego – za dużo sztuczności) spowodował, że punkty procentowe wystrzeliły w górę. Rewelacyjne i na wysokim poziomie przygotowanie do kampanii wyborczej. Osobiście wybałuszałem szeroko oczy i z niedowierzaniem, szczerze podziwiałem wymienioną trójkę.
Oczywiście Jarosław Kaczyński także miał ogromny wkład w swoją kampanię – nie pokazywał się publicznie, przynajmniej przed pierwszą turą.
Niestety (dla PiS), sknocił wszystko i zmarnował kawał dobrej roboty Kluzik-Rostkowskiej, Poncyliusza i Jakubiak przed drugą turą wyborów. Jego nagła miłość do elektoratu Napieralskiego i beznadziejnie odegrana rola uwielbienia dla postkomunistów – upssss, przepraszam, dla polityków lewicowych.
Moim zdaniem, Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyliusz i Elżbieta Jakubiak mogą być z siebie dumni. Popełnili tylko jeden błąd, wypuścili Jarosława Kaczyńskiego “na światło dzienne”.
(wypowiedzi E.Jakubiak i Z.Ziobro zaczerpnięte – źródło: tvn24.pl)
Osobiście nie będę mógł wziąć udziału w imprezie, będę akurat w Poznaniu albo już w pociągu z Poznania :)
Tych którzy mogą i mają ochotę, zapraszam bardzo serdecznie.
Panie Wojtku, bardzo dziękuję za zaproszenie.
31 sierpnia 2010 roku godzina 19:00
CENTRUM Łowicka Warszawa, ul Łowicka 21 koncert PIOSENKI PRAWDZIWEJ
Wczoraj wracając z centrum Trasą Toruńską, widząc dźwig tuż obok, powiedziałem do siedzącego obok mnie Mirka – wow, ale żurawi nad Warszawą, widać że wiele się buduje w tym mieście.
Wiesz, ja to nie lubię tak blisko takich dźwigów, czasami myślę, że to może się przewrócić – odpowiedział Mirek.
No i proszę, przeglądam dzisiaj portale informacyjne i co widzę? Runął dźwig przy Trasie Toruńskiej
Za oknem deszczowo, w Warszawie rozpadało się dzisiaj na dobre.
Spokojnego dnia wszystkim życzę.
Warszawa, miasto nieprzewidywalne i nienormalne. Poruszanie się samochodem po tym mieście, zwłaszcza w ciągu dnia, to istny horror. Do tego duża ilość kierowców jeździ bez wyobraźni lub tak jakby ktoś im wrzątek na jaja wylał. Chamstwo, agresja, brawura – to coraz częstsze zjawiska na Warszawskich ulicach. Od jakiegoś czasu na stołecznych ulicach funkcjonują bus pasy, na niektórych ulicach, moim zdaniem, zdają egzamin. Dzisiaj miałem wątpliwą przyjemność jechać Alejami Jerozolimskimi gdzie od niedawna powstał bus pas – najbardziej poroniony pomysł pod słońcem, czy ktoś wymyślił ten pas dla autobusów będąc na haju? Porażka.
Jestem na NIE
Janusz Korwin – Mikke, dość kontrowersyjna postać na arenie politycznej, już nie raz zaskakiwał nas swoimi pomysłami (obietnicami) przedwyborczymi. Tym razem postanowił kandydować na prezydenta Warszawy.
Jednen z punktów, który JKM prezentuje na swoim blogu przykuł moją uwagę:
Warszawa musi stać się miastem nowoczesnym. Tramwaje-zawalidrogi muszą zniknąć z ulic miasta – z wyjątkiem tras, gdzie ich torowiska nie tamują ruchu. W USA tramwaje są tylko w San Francisco (zabytek na sznurku), Nowym Orleanie i Atlancie…. Autobus ma tę przewagę nad tramwajem, że po jego „torowisku” mogą jeździć inne pojazdy, że w każdej chwili może ominąć zator, zjechać do zajezdni nie blokując trasy itd.
Zastanawiam się, dlaczego autor słynnych słów – kobiety do garów a nie do pracy lub odebranie kobietom prawa do głosowania, nie zapodaje przykładów innych miast, tylko przyczepił się Stanów Zjednoczonych.
Najbardziej idiotyczny pomysł jaki słyszałem, z jedną linią metra i brakiem jakichkolwiek planów wykorzystania torów kolejowych w Warszawie (na styl S-bahn w Berlinie). Pomysł likwidacji linii tramwajowych to istne szaleństwo.
Jestem na TAK
Dzisiaj spotkanie z Ann z wydawnictwa. Podpisanie umowy i przypieczętowanie książki pysznym obiadem w indyjskiej knajpie. Końcowy, już nie roboczy tytuł książki to – “Instrukcja obsługi faceta”
Udało się namówić wydawnictwo, żeby nie robić spotkania premierowego – cudnie! :)
Książka ukarze się w księgarniach już w październiku :)
Jestem na NIE
Na naszym rodzimym “rynku medialnym” mamy 4 liczące się kanały informacyjne, TVN24, Polsat News, TVPinfo i Superstacja.
TVPinfo nie oglądam, bo uważam je za stronnicze – pro PiSowskie.
Superstację rzadko, bo po prostu o niej zapominam.
Najczęściej, odruchowo zresztą, włączam TVN24. Są pozycje które nawet lubię na przykład “Wstajesz i wiesz” lub “Szkło kontaktowe”. Czasami oglądam “Fakty po faktach”, czyli głównie rozmowy z politykami.
Jedno co mi bardzo przeszkadza, to ciągłe przerywanie przez prowadzących wypowiedzi zaproszonych gości i tym samym braku kończenia wątków. Dzisiaj Justyna Pochanke była wyjątkowo wstrzemięźliwa, ale to rzadkość.
Kiedy włączam Polsat News, słyszę i widzę prowadzących, którzy zadając pytanie swoim gościom, pozwalają na wypowiedzenie się do końca. Spokojny, bez przegięcia w stylu “pędząc za sensacją” sposób prowadzenia programów na Polsacie News chyba bardziej do mnie przemawia – przynajmniej wiem, co mówią goście tam zaproszeni.
Kanał informacyjny TVN24 narzuca zbyt sensacyjne tempo, oglądając tę stację telewizyjną przez 2, czasami 3 czy 4 godziny, odnoszę wrażenie, że otaczają nas same zagrożenia. Niebezpieczeństwa czyhają za każdym rogiem, w każdym rowie melioracyjnym, we wszystkich TOI TOI’kach.
Tydzień rozpoczął się intensywnie. Dużo się dzieje od poniedziałku, jak by nie patrzeć zaczyna się sezon jesiennych szkoleń. Za kilka dni kierunek Poznań, za kilkanaście dni – kierunek Poznań. Wszystko za sprawą szkolenia dla Deutsche Banku. W między czasie Aegon i coś tam jeszcze. To wrzesień.
W październiku też grafik napięty. Dodatkowo, tfu tfu, tfu – żeby nie zapeszyć – szykuje się premiera książki. Wydawnictwo ostro zabrało się za przygotowania do druku, nawet wiem jak będzie okładka wyglądała – ha! :)
Szybko się uwijają, o niebo szybciej niż pisanie tej książki. Można było ją napisać piętnaście tysięcy razy szybciej ale wciąż brakowało czasu. Dokończenie jej odbyło się w trybie błyskawicznym. Kolejna książka, kolejna satysfakcja. Tym bardziej, że bardzo, bardzo różni się od poprzednich. Zmiany są fajne, zabawa życiowymi szansami i wyzwaniami jest fascynująca, nawet jeśli daje w kość, to siadasz później w fotelu na tarasie z kubkiem herbaty i śmiejesz się z przeciwności losu.
Dni nasiadówek na tarasie z kubkiem gorącej herbaty są policzone.
Lato nieubłaganie kończy się, wieczory są coraz krótsze i coraz bardziej chłodne.
Niebawem piękną zieleń zastąpią bajeczne kolory jesieni. Liście na drzewach będą prześcigały się, ciesząc nasze oko orgią barw.
Mieszkając na Krakowskim Przedmieściu (o boże! znowu to Krakowskie) uwielbiałem jesienią spacerować w Parku Saskim, spadające liście i ten szelest pod nogami.
Teraz mam las pod nosem, w którym rośnie trochę liściastych piękności więc liczę na …. spacery, spadające liście i ten szelest pod nogami :)
Dzisiaj, późnym wieczorem, wybrałem się ze znajomymi ….. no właśnie, znowu na Krakowskie Przedmieście :)
Oczywiście najpopularniejszy i najładniejszy deptak Warszawy oblegany był przez tłumy spacerujących. Jeszcze większe tłumy, znajdowały się przed Pałacem Prezydenckim. Nie wiem czy dlatego, że dzisiaj niedziela, ale ludzi pod Pałacem było więcej niż w piątek. Począwszy od modlących się przy fotografiach Lecha i Marii Kaczyńskich, poprzez młodzież bawiącą się tuż obok przy głośnej muzyce, a skończywszy na przechodniach-gapiach. Takich jak my :)
Modlący się próbowali “przemodlić” młodzież, a młodzież próbowała “prześpiewać” modlących się. Z tłumu przechodniów, co chwila można było usłyszeć głośne teksty “komuchy” lub “żydzi”. To oczywiście podchmieleni, rozbawieni całą sytuacją przechodzący ludzie nie mający nic wspólnego z grupą modlących lub grupą młodzieży, próbujących “przekrzyczeć” zebranych.
Oczywiście nasza przechadzka nie skupiała się na staniu pod Pałacem, przyszliśmy żeby delektować się spacerem. Krakowskie Przedmieście, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza w weekend kiedy ruch samochodowy jest zamknięty, wygląda olśniewająco.
Moje ulubione, stare ruchome schody przy trasie W-Z już nie są stare, wymienili je i teraz są nowe – to już nie to samo, tamte miały swój klimat, robiły tyle hałasu, że podczas jazdy nimi człowiek zastanawiał się czy się nie rozlecą :)
To co widzicie powyżej, to nie modlitwy, to także nie prośba o pomstę do nieba, to też nie porywanie przez UFO.. To rozpacz, gdzie są moje stare schody!!!!!!! :)
Pozdrawiam serdecznie.
Dzień był koszmarny więc postanowiłem sobie zrobić dobrze. Wsiadłem w samochód i pojechałem na Krakowskie Przedmieście, żeby sobie połazić jak za starych dobrych czasów – kiedy jeszcze tam przez bardzo, bardzo długo mieszkałem, tuż przy kinie kultura :)
Pamiętam, kiedy na ekrany kin miał wejść kontrowersyjny film “Ksiądz”, właśnie w Kinie Kultura miała być premiera. Któregoś pięknego popołudnia wychodzę z klatki schodowej, a tam tłum klęczących staruszek śpiewających pieśni religijne i trzymających do tego wysoko w dłoniach krzyże i różańce.
Było dość upierdliwe, bo i głośno i trudno było przedostawać się przez tłumek.
To co dzieje się teraz, przechodzi ludzkie pojęcie, cieszę się, że już nie mieszkam na przeciwko Pałacu Prezydenckiego, współczuję mieszkańcom tych okolic.
Oczywiście nie zastałem mojej ulubienicy ino grupkę najwyraźniej zmęczonych obrońców krzyża. Była też młodzież, przeciwnicy krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Bawili się w najlepsze, oczywiście nie obyło się bez zaczepek ze strony różnych osób, zwłaszcza starszych.
Aparaty fotograficznego ze sobą nie zabrałem, ale bez telefonu komórkowego raczej się nie ruszam więc trochę fotek porobiłem i filmik (jak widać powyżej) nakręciłem – to tak dla potomnych :)
Już kiedyś umieszczałem ten filmik na moim blogu.
Puszczam go sobie czasami, kiedy zaczynam wątpić w ludzi. Wprawdzie filmik opowiada o miłości, ale ja go traktuję po swojemu – że nie należy tracić wiary. Uwielbiam tę opowiastkę. Zwłaszcza, że lubię Happy Endy :)
Najnowsze komentarze