Kilka słów z mojego życia ...

Amnezja telefonu.

7 września, 2010 | 14:20 |5 komentarzy »

Wspomnienie jest jedynym
rajem, z którego nikt nas
nie może wypędzić

Jean Paul Sartre

Nie w przypadku mojego telefonu :)
Po prawie roku użytkowania, moja N97 zaczęła szwankować. Już dwa razy, na przestrzeni 2 miesięcy, musiałem formatować telefon. Wiecie, to tak jak amnezja, w tym przypadku telefoniczna amnezja. ;)

Męski zwis i zabawa w PLAYu.

6 września, 2010 | 23:23 |5 komentarzy »

W kompleksie biurowym na ulicy Taśmowej, gdzie czasami szkolę, znajdują się między innymi siedziby takich firm jak Netia czy Play. Jest też tam, mała prywatna przychodnia.
We czwartek, podczas przerwy szkoleniowej wylazłem przed budynek.
Spotkałem dwie Panie (brunetka i blondynka) z owej przychodni, wyszły na papierosa. Nie pamiętam już, jak nawiązała się między nami rozmowa, chyba w momencie kiedy fotografowałem tysiące petów w wielkiej popielnicy.
- No tak, taka zabawa to jest fajna – powiedziała blondynka
- I przede wszystkim bezpieczna – dodała brunetka
Spojrzałem pytająco …..
- No niedaleko jak wczoraj, było dwóch panów z Playa – dorzuciła blondynka widząc moją minę – też się bawili.
- Tylko, że skończyło się to kilkoma szwami – pośpiesznie dodała brunetka.
- To czym oni się bawili? Fajna mi zabawa – odpowiedziałem
- No właśnie nie wiem, nie powiedzieli czym się bawili – powiedziała blond pani patrząc pytająco na brunetkę
- Może testowali telefony i rzucali nimi w siebie – odparłem
Pani blond i pani brunet eksplodowały salwą śmiechu.

Dzisiaj zaś, dzień jak co dzień, choć tylko z nazwy – poniedziałek.
Osobiste (czytaj; rodzinne) perypetie z Bondą ominę bo kompletnie wyżarła mi mózg, mój młodszy brat też się do tego przyczynił. Gdybym miał opisać tę sytuację, musiałoby paść wiele niecenzuralnych słów, a tego chcę uniknąć.
W ciągu dnia, nie tylko chmury wisiały w powietrzu, ciężka “atmosfera” też.
Postanowiłem odetchnąć świeżym powietrzem i wybrałem się na spacer z Pelaśką (moja czworonożna pociecha). Na skraju lasu, daleko od domostw, zauważyłem radiowóz. Było to dość dziwne i niecodzienne zjawisko, bo odkąd tu mieszkam nigdy nie widziałem w tym miejscu radiowozu. Przechodząc obok, przez zaroszone szyby próbowałem wypatrzeć kto siedzi w środku, nikogo jednak tam nie było. Spojrzałem na zegarek, było w okolicach 14:00 a wiedziałem, że będę miał gościa więc nie chciałem żeby czekał.
Olałem radiowóz (czytaj; metafora) i poszedłem do domu.
Przed terapią postanowiłem raz jeszcze wyjść z Pelaśką, bo wiedziałem, że wrócę późno więc wiecie – siusiu i te sprawy. Ku mojemu zaskoczeniu radiowóz dalej stał w tym samym miejscu w którym go zostawiłem.
Nie dawało mi to spokoju, bo na moim czasowskazywaczu była prawie 17:00.
Wtedy pojawiła się lawina wizji – czyżby przyszli zbierać jagody? Nieeeeee, za późno, już dawno ich nie ma.
Może przyszli zbierać grzyby? Nieeeeeee, wszystko wyzbierane przez okolicznych grzybiarzy.
Może robią zasadzkę na quadowców? Nieeeeeeee, przecież nie będą wlepiać mandatów biegając po lesie za quadami.
Może jakieś zwłoki gdzieś ktoś znalazł i zawiadomił policję? Nieeeeeee, już do tej pory byłoby całe mnóstwo policji i jakaś karetka zapewne by się pojawiła.
Może porwali ich kosmici? To już chyba bardziej prawdopodobne!
Wróciłem do domu, zawiesiłem się w myślach po czym wykręciłem 112.
Po drugiej stronie słuchawki, męski głos przedstawił się.
Dla pewności zapytałem czy oby na pewno połączyłem się z policją.
- Tak, z policją – usłyszałem.
- Witam Pana, nazywam się Tomasz Curlej i mieszkam w Rembertowie ……. – zacząłem streszczać sytuację ze stojącym od trzech godzin radiowozem i wykazałem moje zaniepokojenie.
- Jakiej marki jest ten samochód – zapytał Pan
- No wie Pan, ja nie wiem co to za marka była – odparłem
- A czy to było kombi czy …… – nie dałem skończyć i dumny z siebie krzyknąłem.
- Tak, tak! To było kombi!
- A czy to był srebrny samochód? – zapytał głos w słuchawce
- No przecież wszystkie radiowozy są srebrne, to znaczy srebrno granatowe, no wie Pan, miał i napisy POLICJA i numery boczne ale nie pamiętam jakie. I koguty miał. No radiowóz, raczej na podróbę nie wyglądał – odpowiedziałem.
- Dobrze, ja zaraz zadzwonię na komisariat do Rembertowa i dowiem się co i jak – zaproponował Pan.
Do teraz męczy mnie, co tyle czasu pusty radiowóz robił pod lasem? :)

Zaraz po rozmowie wsiadłem w samochód i pojechałem do centrum, droga była całkiem gładka (czytaj; bez korków) więc jechało się nieźle, dopiero na Puławskiej zaczął się korek.
Już prawie byłem u celu swojej podróży, już tylko kilka przecznic dzieliło mnie od …… kiedy nagle coś tak głośno rąbnęło, że pierwsza myśl to taka, że samolot spadł na mój samochód.
Szybko zorientowałem się, że to mój samochód wydał z siebie taki wybuchowy dźwięk. Do tego pojawiły się tumany dymu (a może to była para?).
Szybko wyłączyłem silnik i odruchowo złapałem za gaśnicę która okazała się zbędna.
Ja, po poniedziałkowych przejściach, na środkowym pasie zakorkowanej Puławskiej, stojący obok dymiącego się samochodu.
Stałem i nie wierzyłem, pytając się jednocześnie tak głośno, że zapewne na Woronicza było mnie słychać – CO JESZCZE DZISIAJ?!
Kilka samochodów stojących za mną zjechało na pasy prawy i lewy. Zacząłem pchać to wielkie pudło na chodnik, co graniczyło z cudem, bo wszędzie otaczały mnie samochody.
Usłyszałem głos za plecami w momencie kiedy oczy wyłaziły mi na wierzch od pchania tego gruchota
- Może Panu pomóc?
Obejrzałem się i zobaczyłem młodego człowieka, który zostawił swój samochód na środku ulicy (na awaryjnych oczywiście).
Dzięki temu młodemu człowiekowi, który tak po prostu, tak bezinteresownie pomógł mi przeturlać samochód na pobliską ulicę Bielawską, pomyślałem sobie – bożeeeeeeee, są jeszcze normalni ludzie na tym świecie!
Byłem mu bardzo wdzięczny, baaaaaa, jestem nadal. Pomimo tego, że wiem iż nie trafi tutaj i tego nie przeczyta, to bardzo, bardzo, bardzo mu DZIĘKUJĘ! Jak nic piwo mu się należy!
Co do męskiego zwisa wjeżdżającego z Puławskiej w Bielawską, to ćwok ma szczęście, że nie zatrzymał się tylko pojechał dalej – @@#&*(&^^#!%$%$&*^&^!#$~@$%^!!!!!!!!!!!!!
Potem przyjechał Mirek, chwilę później przyjechała laweta która zabrała zwłoki do serwisu, zaś Mirek zabrał resztki mnie do mojego domu.

Wykończył mnie dzisiejszy dzień.

Międzynarodowy Dzień Bloga.

1 września, 2010 | 16:43 |1 komentarz »

Wczoraj obchodzony był Międzynarodowy Dzień Bloga, czyli także mojego :)
Wszyscy znajomi wiedzą, że piszę dla zabawy, eksperymentuję od kilku lat i dobrze się przy tym bawię :)
Nawet jeśli nie jest to wydumany, poważny lub posiadający mądre wpisy, to i tak jest mój blog :)
Mój kawałek przestrzeni w wirtualnym świecie.
Piszę o wszystkim, najczęściej o tym co w moim życiu się dzieje, czasami nudą wieje ale zdarzają się i ciekawe sytuacje. Do dziś fascynuje mnie magia blogowania, siedzisz w domu, w pracy, w pociągu na lotnisku i piszesz.
Często wysyłam MMSy, zawsze mam ze sobą telefon, więc kiedy zobaczę coś, co MNIE zainteresuje, fotografuję to i wysyłam na bloga.
Czasem robię wycieczkę po moim blogu przeglądając stare wpisy i fotki, przypominając sobie tym samym sytuacje o których zapewne dawno bym już zapomniał, albo najzwyczajniej w świecie – zapomniałem.
Dokumentuję wiele, czasami dla osób postronnych, nic nie znaczące rzeczy. Dla mnie jednak na ogół wiele znaczą te wszystkie wpisy.
To także dobra droga informowania moich znajomych, rozsianych po całym świecie, co w trawie piszczy czyli co u mnie słychać.
Sam z ogromną przyjemnością odwiedzam blogi znajomych, nawet jeśli wiem co u nich słychać, to jednak na blogu zawsze czymś potrafią zaskoczyć :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i wszystkiego dobrego wszystkim blogującym – jak najwięcej natchnień i weny życzę :)

Choć, pomaluj mój świat …..

1 września, 2010 | 14:12 |2 komentarzy »

Jeden z moich ulubionych kolorów, ale nie koniecznie w takiej formie :)
Niespodzianka – zwłaszcza dla tych, którzy nastawili pranie :)



Modlący się próbowali “przemodlić” młodzież, a młodzież próbowała “prześpiewać” modlących się.

22 sierpnia, 2010 | 23:48 |4 komentarzy »

Dzisiaj, późnym wieczorem, wybrałem się ze znajomymi ….. no właśnie, znowu na Krakowskie Przedmieście :)
Oczywiście najpopularniejszy i najładniejszy deptak Warszawy oblegany był przez tłumy spacerujących. Jeszcze większe tłumy, znajdowały się przed Pałacem Prezydenckim. Nie wiem czy dlatego, że dzisiaj niedziela, ale ludzi pod Pałacem było więcej niż w piątek. Począwszy od modlących się przy fotografiach Lecha i Marii Kaczyńskich, poprzez młodzież bawiącą się tuż obok przy głośnej muzyce, a skończywszy na przechodniach-gapiach. Takich jak my :)
Modlący się próbowali “przemodlić” młodzież, a młodzież próbowała “prześpiewać” modlących się. Z tłumu przechodniów, co chwila można było usłyszeć głośne teksty “komuchy” lub “żydzi”. To oczywiście podchmieleni, rozbawieni całą sytuacją przechodzący ludzie nie mający nic wspólnego z grupą modlących lub grupą młodzieży, próbujących “przekrzyczeć” zebranych.

Oczywiście nasza przechadzka nie skupiała się na staniu pod Pałacem, przyszliśmy żeby delektować się spacerem. Krakowskie Przedmieście, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza w weekend kiedy ruch samochodowy jest zamknięty, wygląda olśniewająco.
Moje ulubione, stare ruchome schody przy trasie W-Z już nie są stare, wymienili je i teraz są nowe – to już nie to samo, tamte miały swój klimat, robiły tyle hałasu, że podczas jazdy nimi człowiek zastanawiał się czy się nie rozlecą :)

To co widzicie powyżej, to nie modlitwy, to także nie prośba o pomstę do nieba, to też nie porywanie przez UFO.. To rozpacz, gdzie są moje stare schody!!!!!!! :)
Pozdrawiam serdecznie.

Kiczowaty bardzo akcent.

30 lipca, 2010 | 22:10 |5 komentarzy »

Ha! Chyba nikt mnie nie przebije na moim osiedlu w najbardziej kiczowatym akcencie.
Na moim tarasie stanął wiatrak słonecznikowy :))))))
I proszę się nie podśmiewać. Proszę się głośno śmiać :))))))

Co ja na to?

5 czerwca, 2010 | 22:13 |4 komentarzy »

No i co ja na to poradzę, że uwielbiam przyrodę, jednymi z  moich ulubionych polnych kwiatów są maki – wdzięczne modele do fotografowania ;o)






Skupisko trzech, bezwładnie leżących ciał.

4 czerwca, 2010 | 14:51 |3 komentarzy »

Kiedy samolot wylądował w Kairze, nikt nie przypuszczał, że tak długo będziemy snuli się po Kairskim lotnisku.
Z Powodu burzy piaskowej zmuszeni byliśmy przeczekać na ziemi kilka godzin, szybko okazało się, że co najmniej 4 samoloty z Polski zostały tutaj skierowane. Kilkaset osób o białym kolorze skóry opanowało terminal pierwszy. Matki z dziećmi, starsi ludzie, grypa pracowników jakiejś firmy lecąca na nurkowanie, młodzi ludzie wybierający się na wypoczynek. Cały przekrój ludzi w różnym wieku.
Moją uwagę przykuły trzy osoby, dwie młode dziewczyny i jeden chłopak. Cała trójka leżała na schodkach, sprawiali wrażenie bardzo osłabionych. Skupisko trzech, bezwładnie leżących ciał przykuło nie tylko moją uwagę, przechodnie czekający na samoloty przystawali i bacznie obserwowali, często z niesmakiem wypisanym na twarzach, to jakże niecodzienne dla nich zjawisko. Na tablicy odlotów widniały między innymi – Teheran, Beirut, Dubai, Jeddah, Khartoum, Nairobi i wiele innych równie egzotycznych miast. Jak widać, wiele z nich to miejscowości w krajach muzułmańskich, zatem dla podróżnych widok dwóch pijanych, leżących, prawie roznegliżowanych dziewczyn i chłopaka, musiał wzbudzać ogromny niesmak. Skoro krajanie komentowali to zjawisko z niesmakiem, to nie powinny dziwić reakcje pozostałych pasażerów. Jak się później okazało, jedna z dziewczyn która wcześniej ucinała sobie “drzemkę” na schodkach, szukała biletów i telefonu. Okazało się, że zgubiła telefon oraz bilet swój i kumpeli. Zgubiła i nie znalazła.

Dzisiaj zrobiłem sobie spacer z moją pociechą merdającą, po wczorajszych ulewach i burzach dzisiaj wyszło słoneczko. Delektowałem się zielenią i przyrodą.
Nawet mi się golić nie chciało ;o)




Korpuskristi.

2 czerwca, 2010 | 17:45 |1 komentarz »

Ostatnie chwile, samolot o 7:30, to i dobrze bo trochę dnia złapię w Warszawie. Może na procesję się załapię ;)))))

20100601363.jpg

Dialogi.

1 czerwca, 2010 | 19:51 |2 komentarzy »

- A wiesz, że już połowa ludzi Cię nienawidzi?
- Wiem – odparłem – ale to już ich zmartwienie.

20100601388.jpg