Kilka słów z mojego życia ...

Warszawa stolicą czopków i nadpobudliwych kierowców.

4 września, 2010 | 14:33 |7 komentarzy »

Wczorajsza jazda do pracy to 2 godziny z Rembertowa na ulicę Taśmową.
Powrót z pracy to 2 i pół godziny. To miasto jest nieznośne. O kierowcach już nie wspomnę, nadpobudliwi, chamscy, bezmyślni.
Jedyną pozytywną stroną powrotu do domu, było to, że jechałem jako pasażer, więc podczas drogi mogłem robić fotki.




Przecież to blady świt!

31 sierpnia, 2010 | 06:11 |1 komentarz »

Zajęcia rozpoczynają się o 8:15, przecież to blady świt! :)
Przez ostatni miesiąc odzwyczaiłem się od tak wczesnego wstawania. Chyba przyszła pora przestawić zegar biologiczny ;)
Udanego wtorku wszystkim życzę :)

Przesłane MMS’em – Nudzi mi się.

29 sierpnia, 2010 | 17:37 |3 komentarzy »

Nudzi mi się ;)))

a201008291048-001.jpg

a201008291047-001.jpg

Modlący się próbowali “przemodlić” młodzież, a młodzież próbowała “prześpiewać” modlących się.

22 sierpnia, 2010 | 23:48 |4 komentarzy »

Dzisiaj, późnym wieczorem, wybrałem się ze znajomymi ….. no właśnie, znowu na Krakowskie Przedmieście :)
Oczywiście najpopularniejszy i najładniejszy deptak Warszawy oblegany był przez tłumy spacerujących. Jeszcze większe tłumy, znajdowały się przed Pałacem Prezydenckim. Nie wiem czy dlatego, że dzisiaj niedziela, ale ludzi pod Pałacem było więcej niż w piątek. Począwszy od modlących się przy fotografiach Lecha i Marii Kaczyńskich, poprzez młodzież bawiącą się tuż obok przy głośnej muzyce, a skończywszy na przechodniach-gapiach. Takich jak my :)
Modlący się próbowali “przemodlić” młodzież, a młodzież próbowała “prześpiewać” modlących się. Z tłumu przechodniów, co chwila można było usłyszeć głośne teksty “komuchy” lub “żydzi”. To oczywiście podchmieleni, rozbawieni całą sytuacją przechodzący ludzie nie mający nic wspólnego z grupą modlących lub grupą młodzieży, próbujących “przekrzyczeć” zebranych.

Oczywiście nasza przechadzka nie skupiała się na staniu pod Pałacem, przyszliśmy żeby delektować się spacerem. Krakowskie Przedmieście, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza w weekend kiedy ruch samochodowy jest zamknięty, wygląda olśniewająco.
Moje ulubione, stare ruchome schody przy trasie W-Z już nie są stare, wymienili je i teraz są nowe – to już nie to samo, tamte miały swój klimat, robiły tyle hałasu, że podczas jazdy nimi człowiek zastanawiał się czy się nie rozlecą :)

To co widzicie powyżej, to nie modlitwy, to także nie prośba o pomstę do nieba, to też nie porywanie przez UFO.. To rozpacz, gdzie są moje stare schody!!!!!!! :)
Pozdrawiam serdecznie.

Kto Ci to zrobił?

10 sierpnia, 2010 | 22:41 |7 komentarzy »

Ufffffff, odebrałem dzisiaj auto z serwisu. Hura!
Ufffffff, poszedłem dzisiaj do przypadkowego fryzjera. Hura!
Wysłałem mms’y do znajomych z moją nową, wymyślną fryzurą ;p
Dostaję zwrotkę:
Kto Ci to zrobił?
Po moich ostatnich wariacjach z włosami, wszyscy doznają szoku na moją nową, wymyślną fryzurę

+40plus+32

15 lipca, 2010 | 22:05 |1 komentarz »

Dzisiaj po pracy wskoczyliśmy do Vapiano, nie po to żeby się najeść, choć siłą rzeczy wyszliśmy o kilka tysięcy kalorii bogatsi, tylko po to, żeby przeczekać ten niebotyczny upał, korki i spokojnie wrócić do domu.

Szkolimy dziś i jutro Polkomtel, pojechaliśmy Mirka samochodem. W poniedziałek był Aegon, byliśmy moim autem bo ma klimatyzację. W drodze powrotnej do domu, temperatura silnika zaczęła niepokojąco rosnąć. Nie pozostało mi nic innego jak wyłączyć klimę oraz na full dać ogrzewanie i pędzić co sił w kołach do domu. Wyobraźcie sobie – na zewnątrz temperatura około +40 stopni w słońcu, w moim aucie +32.

Myślałem, że to kaprys mojego samochodu, że też upały źle znosi, dolałem nawet płynu do chłodnicy ale wczoraj wyciął mi podobny numer, znowu temperatura silnika wzrosła. W poniedziałek, mam taką nadzieję, oddam go do serwisu. Póki co, po Rembertowie poruszam się rowerem, przynajmniej na zdrowie mi to wyjdzie ;))))))
Gorzej z jutrzejszą terapią o 20:00, chyba będę musiał do kogoś uśmiechnąć się bardzoooooooo szeroko i pożyczyć auto :))))))))



Swoją drogą, polecam gorąco Vapiano, fajna atmosfera, niezłe jadło :)))))

Tydzień incydentów samochodowych.

9 lipca, 2010 | 18:42 |7 komentarzy »

Tydzień jakiś zaklęty, wypadkowo – stłuczkowy. W poniedziałek jadąc z Mirkiem, rzecz jasna jego autem, przywaliła kobieta w tył jego samochodu. Wybiegła zszokowana, tłumacząc się, że tydzień temu urodziła dziecko i właśnie jedzie po pampersy dla bobo, które zostawiła właśnie śpiące w domu. Chciała zdążyć przed obudzeniem się malucha.
Przed wczoraj mnie potrącił samochód, choć słowo potrącił chyba jest na wyrost, dla zainteresowanych – notka poniżej.
Dzisiaj wracając z pracy, na skrzyżowaniu ulic Idzikowskiego i Witosa, tuż przed moim samochodem, zderzyły się dwa auta, obydwa do kasacji. Za kierownicą jednego z aut siedziała Pani, kierowcą drugiego zaś był mężczyzna. Kobieta stała na czerwonych światłach po drugiej stronie skrzyżowania, czyli naprzeciwko mnie. Ruszyłem na zielonym świetle, żeby skręcać z Idzikowskiego w ulicę Witosa i w ułamku sekundy, z ogromną prędkością jadący ul. Witosa samochód przywalił w auto kobiety, która także ruszyła na zielonym świetle. Zatrzymaliśmy samochód na awaryjnych i wybiegliśmy z Mirkiem, żeby sprawdzić czy oby nikomu nic się nie stało. O dziwo, kobieta wystrzeliła jak z procy z samochodu, bo zaczął się dymić więc było niebezpieczeństwo, że może się zapalić. Kierowca drugiego auta też wydostał się ze swojego o własnych siłach. Oczywiście zatrzymało się (chyba tylko) jedno auto, jacyś młodzi ludzie. Zobaczyłem, że zarówno kobieta jak i mężczyzna uczestniczący w wypadku gdzieś telefonują, podszedłem do obojga bliżej, żeby podsłuchać czy dzwonią po policję. Oboje dzwonili do rodzin więc nie pozostało mi nic innego, tylko wykręcić 112.
Oczekiwanie na połączenia trwało jakąś chwilę, aż wreszcie odezwał się damski głos po drugiej stronie.
Poinformowałem Panią, że na skrzyżowaniu ulic Witosa i Idzikowskiego zderzyły się dwa auta, po kilku sekundach, Pani powiedziała zdziwiona, że nie ma takich ulic (takiego skrzyżowania). Ja uparcie twierdziłem, że znajduję się przy rozbitych samochodach na tym właśnie skrzyżowaniu, gapiąc się jednocześnie na tabliczki informacyjne na których jak wół było napisane: WITOSA i IDZIKOWSKIEGO.
Pani z numeru alarmowego, zapytała mnie czy jestem w Warszawie, oczywiście zawahałem się, bo i zmęczony po szkoleniu i zdenerwowany faktem zdarzenia.
Odpowiedziałem, że tak, to jest Warszawa.
Pani zapytała mnie o nazwisko i imię, poprosiła także o podanie mi numerów rejestracyjnych i marek samochodów uczestniczących w incydencie. Zapytała też, czy potrzebna będzie karetka, odparłem, że tak, zdecydowanie tak.
Pani na chwilę się rozłączyła, a po chwili powiedziała, że karetka i policja są już powiadomione.
Uwierzyła mi na słowo, skoro nie miała takiego skrzyżowania na “swojej mapie”?

Ważne, że przyjechało pogotowie i zajęli się Panią i Panem którzy uczestniczyli w zdarzeniu, Panią kierowcę karetka zabierała do szpitala, bo o ile przez czas jakiś chodziła sprawnie, tak po kilkunastu minutach zaczęła tracić siły – adrenalina odpuszczała.
Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, bo Pani miała już wcześniej problemy z kręgosłupem, do tego uderzenie z takim impetem i poduszki powietrzne.

Szkolenie dla Polkomtela, moim zdaniem oczywiście, wyborne. Znowu zasługa ludzi uczestniczących w zajęciach. Fajnie było spotkać ich ponownie, po tych kilku miesiącach :)))))


Nigdy nie jest za późno.

16 czerwca, 2010 | 22:33 |5 komentarzy »

Udekorowano mnie tym, co matka natura stworzyła. Natychmiast przypomniały mi się czasy dzieciństwa i zabawy w indian. Haaaalllloooo! Na zabawy nigdy nie jest za późno :)))))

20100616567.jpg

MM.

12 czerwca, 2010 | 21:45 |1 komentarz »

Miał być Marilyn Manson i jest Marilyn Manson hehehehehe.


Skupisko trzech, bezwładnie leżących ciał.

4 czerwca, 2010 | 14:51 |3 komentarzy »

Kiedy samolot wylądował w Kairze, nikt nie przypuszczał, że tak długo będziemy snuli się po Kairskim lotnisku.
Z Powodu burzy piaskowej zmuszeni byliśmy przeczekać na ziemi kilka godzin, szybko okazało się, że co najmniej 4 samoloty z Polski zostały tutaj skierowane. Kilkaset osób o białym kolorze skóry opanowało terminal pierwszy. Matki z dziećmi, starsi ludzie, grypa pracowników jakiejś firmy lecąca na nurkowanie, młodzi ludzie wybierający się na wypoczynek. Cały przekrój ludzi w różnym wieku.
Moją uwagę przykuły trzy osoby, dwie młode dziewczyny i jeden chłopak. Cała trójka leżała na schodkach, sprawiali wrażenie bardzo osłabionych. Skupisko trzech, bezwładnie leżących ciał przykuło nie tylko moją uwagę, przechodnie czekający na samoloty przystawali i bacznie obserwowali, często z niesmakiem wypisanym na twarzach, to jakże niecodzienne dla nich zjawisko. Na tablicy odlotów widniały między innymi – Teheran, Beirut, Dubai, Jeddah, Khartoum, Nairobi i wiele innych równie egzotycznych miast. Jak widać, wiele z nich to miejscowości w krajach muzułmańskich, zatem dla podróżnych widok dwóch pijanych, leżących, prawie roznegliżowanych dziewczyn i chłopaka, musiał wzbudzać ogromny niesmak. Skoro krajanie komentowali to zjawisko z niesmakiem, to nie powinny dziwić reakcje pozostałych pasażerów. Jak się później okazało, jedna z dziewczyn która wcześniej ucinała sobie “drzemkę” na schodkach, szukała biletów i telefonu. Okazało się, że zgubiła telefon oraz bilet swój i kumpeli. Zgubiła i nie znalazła.

Dzisiaj zrobiłem sobie spacer z moją pociechą merdającą, po wczorajszych ulewach i burzach dzisiaj wyszło słoneczko. Delektowałem się zielenią i przyrodą.
Nawet mi się golić nie chciało ;o)