Kilka słów z mojego życia ...

Tablica Mendelejewa.

8 czerwca, 2010 | 16:07 |1 komentarz »

Przed wczorajszym seansem “Sex and the City 2″ kręcę się przy stoisku z elektronicznymi papierosami. Pytam Panią sprzedającą jaka jest różnica między konwencjonalnym papierosem a tym elektronicznym (pytanie było raczej retoryczne).
- No przede wszystkim to nie wdycha Pan ten całej tablicy Mendelejewa – odparła Pani.
- Dobrze, że nie zaczęła Pani wymieniać tych wszystkich pierwiastków każdego z osobna, bo ja z fizyki to byłem cienki.
Stojący obok Waldek mówi do mnie:
- Tablica Mendelejewa to chyba raczej chemia.
Na co ja, już dopadnięty całkowitą głupawką:
- No widzisz, przecież mówiłem, że z fizyki nie byłem mocny ;)))))))))))

Oczywiście doszło do przejęzyczenia, bo chemia (też) nie była moją mocną stroną :)

Avatar

5 marca, 2010 | 23:54 |1 komentarz »

Ha! Byłem dzisiaj w kinie, oglądałem film AVATAR na który wybierałem się już od dawna. Jestem pewnie jednym z ostatnich którzy obejrzeli ten film, przecież grają go już od jakiegoś czasu. Powiem krótko, film świetny! O ile jeszcze kilka lat temu robiono filmy dla efektów, tak teraz (a w tym przypadku Avatar) efekty robi się dla filmu.
Jestem pod ogromnym wrażeniem efektów, fabuły – od dawien dawna nie wierciłem się na fotelu wyczekując końca, choć Avatar do krótkich nie należy (ponad 160 minut). Oczywiście wszyscy Ci którzy radzili obejrzenie filmu w 3D mieli rację, rewelacyjne wrażenia :o)
Spotkałem w kinie Hanię, moją instruktorkę jogi z przed lat. Poza Asią była jedyną świetnie prowadzącą zajęcia na Foksal, niestety (a może i stety) już tam nie prowadzi zajęć. Podobno czyni asany gdzieś na Wiertniczej, ale tylko o 7:00 rano. Jak dla mnie to środek nocy – mowa tutaj o dniach luźnych, iedy nie muszę bladym świtem wstawać na szkolenia lub inne zajęcia :o)
Miałem przyjemność jako jeden z pierwszych przejechać nowym rondem Marsa/Płowiecka. Akurat w drodze powrotnej z kina wstrzymali ruch, by ponownie go puścić ale już po nowemu czyli nie skrzyżowaniem a rondem – choć trudno to jeszcze nazwać rondem :o)
W poniedziałek jadę na Woronicza nagrać kilka zdań o stresie dla programu “Pytanie na śniadanie”. Pewnie jak zwykle z godzinnego monologu zrobią jedno minutową wypowiedź. To i tak dobrze, że nie na żywo.
A w niedzielę? A w niedzielę prawdopodobnie jednodniowy wypad do Poznania, czy dojdzie do skutku? Zobaczymy :o)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

Rzeczpospolita Dziurlandzka.

24 lutego, 2010 | 23:09 |5 komentarzy »

Jak się mówi na Szczecinian? Paprykarze :o))))
Żyłem w błogiej niewiedzy aż do poniedziałku, jeden z uczestników szkolenia, zresztą Szczecinianin, oświecił mnie z pełnym wdziękiem zresztą. Szkolenie dla DB było jednym z fajniejszych, bo to oczywiście zasługa samych uczestników – atmosfera była wyjątkowo zajefajna (uwielbiam to słowo hehe). Może dlatego, że ludzie z tamtych rejonów są inni. Nie ma wydęcia i bufonerii, jest normalność.
Zima powoli odpuszcza, śniegi topnieją i naszym oczom ukazują się dziury na drogach, tysiące dziur i równie ogromne ilości psich kup które wcześniej skrzętnie zakrywał padający śnieg.
No cóż, do krainy mlekiem i miodem płynącej nam daleko ale zasrana dziurlandia to już lekka przesada. Na niektórych ulicach, jadąc samochodem trudno zwracać uwagę na to co dzieje się na drodze bo człowiek skupia się na tym, żeby slalomem omijać wszystkie kratery. Zresztą to samo tyczy się chodników i wspomnianych psich odchodów.
Od jakiegoś czasu dobijała się do mnie Pani z Who is Who, to takie encyklopedie biograficzne w których znajdują się krótkie notki biograficzne różnych osób. Nie mogłem pojąc dlaczego konieczne jest spotkanie z osobą, która miała przeprowadzić ze mną wywiad. Przecież wszystkie informacje można było przesłać mailem. Teraz już wiem. (!)
W wolnych chwilach podglądam sejmową komisję hazardową i nie dlatego, że uwielbiam się molestować tym jakże jałowym tematem. Powód jest prozaiczny, skład komisji dostarcza mi tak skrajnych emocji, że nie muszę suszyć sobie głowy tym, że nie mogę wygospodarować czasu na pójście do kina. Choć przyznam, że Avatara to ja sobie nie odpuszczę! Same pochlebne opinie słyszałem o tym filmie. Do kiedy go grają? ;oP

Kiedy nastąpi koniec świata?

13 listopada, 2009 | 01:45 |6 komentarzy »

Wczoraj film “Tybetańska Księga Umarłych”. Zrobił na mnie piorunujące wrażenie, choć już wcześniej zetknąłem się z książką o tym samym tytule. W dużym skrócie? Według buddyzmu który opiera się między innymi na wierze w reinkarnację, nasz umysł (dusza?) po śmierci czeka do 49 dni na przejście do nowego ciała. Nie jest to wcale takie łatwe, ponieważ czyha wiele zasadzek podczas tego stanu, między innymi nasze własne projekcje, które mogą być dla nas zgubne. Wcale mnie to nie pocieszyło, bo skąd możemy wiedzieć co jest wytworem naszej świadomości a co jest czystością naszego umysłu. Życie nie jest łatwym procesem, ale pośmiertny stan bardo też nie należy do łatwych. Skomplikowane to wszystko.
Dzisiaj, a w zasadzie to wczoraj bo spoglądam na zegar i jest już po północy, byłem na innym filmie – “2012″.
Film z kategorii – katastroficzne, a w zasadzie apokaliptyczne. Dużo efektów specjalnych, jakże realistycznych, fabuła całkiem ciekawa, tylko kilka typowych dla amerykanów scen których mogłoby nie być.
Wersje końca zawsze towarzyszyły ludzkości, w dzieciństwie słyszałem jak dorośli mówili, że koniec świata nastąpi w 2000 roku – nie nastąpił.
Co jakiś czas pojawiają się nowe daty – czy koniec świata jest nieuchronny?
Kiedyś pewnie tak, póki co cieszmy się dniem codziennym.
Dzisiaj już piątek, piątek 13go ;o)

A oto niektóre wizje armagedonu.

21.12.2012 – koniec świata według Majów
Kalendarz Majów kończy się właśnie na tej dacie. Dlaczego dalej już nic nie ma? Bo 21 grudnia 2012 dojdzie do przebiegunowania Ziemi spowodowanego potężnym promieniowanie elektromagnetycznym Słońca. Tę wizję szczegółowo opisali w książce „Proroctwo Oriona na rok 2012” Patrick Geryl oraz Gino Ratinckx. Geryl, niedawno zresztą goszczący w Polsce, twierdzi, że katastrofę przetrwa garstka ludzi. Sam ma zamiar wyjechać do Afryki i ukryć w górach.

2013 – koniec świata według NASA
Burza słoneczna tak bardzo wstrząśnie Ziemią, że padnie sieć energetyczna naszego świata. Ponieważ pod wpływem zjawisk mających swój początek na Słońcu stopią się wszystkie transformatory, zostaniemy pozbawieni prądu. A to oznacza, że padnie przemysł, bezużyteczne będą wszelkie systemy komputerowe, niemożliwa stanie się komunikacja. Taką wizję przedstawiają naukowcy z NASA oraz amerykańskiej National Academy of Science powołując się na badania aktywności Słońca. Nie mówią wprawdzie o zagładzie ludzkości, ale jedno jest pewne: jeśli Słońce zachowa się zgodnie z ich wyliczeniami, Ziemia będzie w tarapatach.

2036 – koniec świata według pesymistów
Apophis to asteroida, która w uderzy w Ziemię. Choć naukowcy z NASA tłumaczą, że to niemożliwe, poszukiwacze teorii o końcu świata forsują swój scenariusz. Według niego, gdy w 2029 roku Apophis znajdzie się blisko Ziemi, nasza orbita może wpłynąć na niego w sposób, który przyniesie katastrofalne skutki. Nastąpi wielki wybuch, a całe połacie naszego globu pogrążą się w ciemności.

2060 – koniec świata według Newtona
List Izaaka Newtona z 1704 roku pokazany na wystawie zorganizowanej przez Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie nie pozostawia wątpliwości: genialny fizyk, matematyk, filozof ale też badacz Biblii studiujący alchemię twierdzi, że koniec świata nastąpi w 2060 roku. To przekonanie wywiódł ponoć ze studiów nad starotestamentową Księgą Daniela. Newton stwierdził, że koniec świata nastąpi 1260 lat po założeniu Świętego Cesarstwa Rzymskiego, czyli po roku 800 naszej ery (koronacja Karola Wielkiego).

16.03.2880 – koniec świata z dalekiej przyszłości
(29075) 1950 DA – ta mała planetoida jeszcze nawet nie ma stałej nazwy, ale może napędzić stracha naszym potomkom. Wprawdzie prawdopodobieństwo, że uderzy w Ziemię, wynosi 0,33 proc., ale za jakieś 800 lat znajdą się pewnie tacy, którzy nie będą dawać wiary wyliczeniom współczesnych nam astronomów. O ile oczywiście koniec świata nie nastąpi wcześniej.

źródło: nesweek.pl

2012, Tybetańska Księga Umarłych i Tour Through Reality.

11 listopada, 2009 | 14:48 |2 komentarzy »

Za chwilę wybieram się do kina, nie jak wszyscy na “2012″ tylko na film “Tybetańska Księga Umarłych”.
Jestem szalenie ciekawy tego dokumentu, bo recenzje są pozytywne.
Na 2012 pójdę jutro ;o)


Miniewmgnieniuoka.

12 października, 2009 | 18:11 |6 komentarzy »

Już dawno się tak nie ugotowałem, jak dzisiaj podczas coachingu. W związku z tym, iż czasami mówię bardzo szybko, to zakręciłem się przy …. minie w mgnieniu oka*. Kilka podejść a i tak nie dało rady. Dostałem mega głupawki i w efekcie wylądowałem pod stołem, wystawiając co chwila głowę nad blat i mówiąc w konwulsjach śmiechu – już kończę, po czym znowu nurkowałem pod stołem.
Tuż przed końcem zajęć, dostałem sms’a, który nie należał do wesołych, dotyczył problemów rodzinnych choć nawiązywał do dość komicznej sytuacji. Tak mnie odpalił ten sms, że całą drogę, z Wilanowskiej do Rembertowa śmiałem się tak mocno, że wyprzedzające mnie samochody zwalniały, a kierowcy i pasażerowie przyglądali mi się bacznie – idę o zakład, że zastanawiali się, czy nie dzwonić po tych, od pokoju bez klamek.

Może wieczorem uda mi się z przyjaciółmi wyskoczyć do kina na “julie and julia” z Meryl Streep, którą uwielbiam, zwłaszcza w rolach komediowych. Będzie to zamknięcie poniedziałkowej mega głupawki :o)

* spróbujcie powiedzieć to szybko ;oP

Epoka Lodowcowa 3i3D

15 sierpnia, 2009 | 22:31 |6 komentarzy »

Wybraliśmy się do kina, na film “Epoka Lodowcowa 3″ w wersji 3D. Odnosiłem wrażenie, że ja mam większy ubaw niż dzieciaki, zwłaszcza z okularów – suuuuuper! ;o)