Kilka słów z mojego życia ...

Wyborcza niedziela.

20 czerwca, 2010 | 23:03 |4 komentarzy »

Mój czworonóg jest znajdą i pomimo tego, że jest ze mną już prawie 7 lat wciąż ma syndrom porzuconej istoty. Zawsze, kiedy wychodzę z domu wciskam jej kit, że idę do sklepu. Ona wie gdzie jest sklep, bo kilka razy była ze mną po zakupy, gdzie czekała przywiązana smyczą do drzewa – bardzo tego nie lubi.
Zawsze jest spokojna, kiedy “wychodzę do sklepu” bo wie, że wrócę i dodatkowo uniknie czekania przy drzewie.
Dzisiaj wychodząc z domu, mówię do niej:
- Pelaśka, idę do sklepu żeby twoim prezydentem nie został kot.

A tak na poważnie, liczyłem na to, że wszystko się rozstrzygnie w pierwszej turze. Teraz kolejne dwa tygodnie i kolejne pieniądze z kieszeni podatników.
Na jednym z portali informacyjnych piszą o głosowaniu Polonii. Czytam jeden z komentarzy internautów:

czy w jakimkolwiek normalnym kraju prawo wyborcze mają ludzie, którzy uciekli dop niby lepszego świata ze swojej ojczyzny, nie płacą w niej podatków, a w dodatku w ich wymarzonym raju też wcale ich nie chcą i nie dają prawa głosu?? Nie – to tylko w Polsce i czas to zmienić, bo Polonusi, którzy 20 lat nie byli w Polsce, a wiedzę czerpią od wielebnego z Szikago nie powinni mieć wpływu na to co się dzieje kilka tysięcy kilometrów od nich.

To tylko jeden z licznych tego typu komentarzy, niestety muszę się z tym zgodzić.

Zaraz po powrocie z Nasutowa, złapało mnie podziębienie – dzisiaj prycham i mówię barytonem. Dopadło mnie przeziębienie i czuję się jak za szybą :o)
Dzisiaj też, Cyryl i Tusiek mnie nawiedzili, oczywiście większość wizyty spędzili gdzie? :o)

MMS’em

15 czerwca, 2010 | 14:59 |2 komentarzy »

Dzisiaj odwiedziny w szpitalu pociągiem. Z wiadomych powodów pociągiem, samochód mi się rozkraczył. Właśnie wracam do Warszawy bo jeszcze dzisiaj służbowa podróż do Lublina. Wykończył mnie ten tydzień a to dopiero wtorek.

20100615504.jpg

O szczęście niepojęte…

27 stycznia, 2010 | 19:49 |2 komentarzy »

O szczęście niepojęte, ksiądz proboszcz odwiedził nas – (podobno) tak kiedyś śpiewano gdy ksiądz chodził po kolędzie.
Ja mógłbym zaśpiewać, o szczęście niepojęte, mój brat odwiedził mnie!
To rzadkość, ale czasami udaje mu się odwiedzić moje skromne progi. Tak też było w sobotę, mój młodszy brat zaszczycił mnie swoją wizytą.

Wczoraj dostałem smutną dla mnie wiadomość, że umarła moja ciocia Teresa. Od kliku lat nie mieliśmy kontaktu ale dzieciństwo i okres nastoletni to całkiem bliskie relacje. Z powodów (nazwijmy to) zdrowotnych, od kilku lat przebywała w specjalnym ośrodku. Ja jednak wspominam ją ciepło.
Kruszy się rodzina, kruszą się też przyjaciele i znajomi – wiek nie ma znaczenia, śmierć zabiera nie zaglądając w metryki, zabiera tych ważnych, tych bliskich i tych życzliwych zarazem.
W takich sytuacjach, kiedy umiera ktoś kogo znałem, natychmiast przypominają mi się słowa które napisał ksiądz Jan Twardowski

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Stara znajoma.

4 stycznia, 2010 | 22:30 |1 komentarz »

Oczywiście nie mogło zabraknąć starej znajomej. Azusina przyszła w gości i co ciekawe nie na jedzenie tylko na pieszczoty i śpiochanie – słodki kociak :o)

04012010312.jpg