Wczoraj, korzystając z wolnej chwili postanowiłem podjechać do zegarmistrza, w jednym zegarku wymienić pasek w drugim baterię. Może i bym jeszcze poczekał z tym ale odwoziłem znajomą. Zaparkowałem jakieś 50 metrów od zegarmistrza ale musiałem przejść przez pasy (potocznie; zebra na ulicy). Będąc w połowie przejścia usłyszałem pisk opon i kątem oka zobaczyłem jadący na mnie samochód. Nie wiem co mnie opętało ale w ułamku sekundy odbiłem się niczym kangur i w tej samej chwil leżałem na masce samochodu patrząc się prosto w oczy Pani kierowcy. Była przerażona, zamarła za kierownicą, obok siedział jakiś facet, miał równie przerażoną minę. Gdyby “niewidzialna siła” która mnie odbiła od jezdni dzięki czemu zwaliłem się na maskę samochodu, to teraz zapewne leżałbym w gipsie, a już na pewno nogi miałbym połamane.
Dzisiaj trochę potłuczony się czuję, a najbardziej łokieć mi dokucza.
Myślałem, że najgorszymi kierowcami są starsi Panowie w kapeluszach, tak zwani niedzielni kierowcy :))))
Pozdrawiam serdecznie odwiedzających.
Zakręcony dzień, od rana na pełnych obrotach. Byłem dzisiaj z Pelaśką u weterynarza, z jej okiem coś się dzieje. Okazało się, że ma stan zapalny, nie wiadomo od czego ale pies który biega po łąkach i po lesie, na dodatek przypomina psa kamikadze, to czego się można spodziewać. Wracając od weterynarza do Rembertowa gigantyczne korki, ktoś wpadł pod pociąg w okolicach Sulejówka i w związku z tym te utrudnienia w moim kierunku. Jechałem na Marsa żeby potem skręcić w Żołnierską i sruuuuuu do Rembertowa. Nie dało się. Korek to za mało powiedziane. Postanowiłem wrócić do Warszawy i Targową dojechać do ulicy Strażackiej.
Ulica strażacka prowadzi wzdłuż torów prowadzących w kierunku Rembertowa i Sulejówka. SKM’ki (SKM – Szybka Kolej Miejska) stały a z wagonów wychodzili ludzie którzy piechotą szli w kierunku Rembertowa. Wyglądało to jak pielgrzymka, niektórzy nawet próbowali na wspomnianej Strażackiej łapać stopa. Machano nawet i na mnie ale mając na uwadze rozwścieczonego czworonoga na tylnym siedzeniu, który nie lubi wizyt u psiego lekarza wolałem nie ryzykować. Zbyt często fukała za moimi plecami, czułem ten rozgoryczony oddech na moim karku :o)
Okazuje się, że częste przypadki pękających spodni mogą być zaraźliwe, z drugiej zaś strony cieszę się, że nie tylko mi się to zdarza.
M. byłaś dzielna :o)
Jutro wsiadam w samolot i lecę się dosłonecznić, popływać, poleniuchować i ponurkować.
Ciepła mi się chce. Pakuję t-shirt, OFFa na komary, maskę do nurkowania i wybywam na tydzień.
Mózg zostawiam w domu.
Pozdrawiam wszystkich.
Trzydniowe szkolenie dla Izby Celnej w Otwocku skończone. Mam nadzieję, że wszyscy bezpiecznie dotarli do domów.
Jestem już w Rembertowie i jadąc Marsa widzę przy stacji PKP straż miejską i policję, gdzieś tam też kręci się karetka pogotowia. Już w domu, dowiaduję się, że jakiegoś człowieka pchnięto nożem w autobusie. Pomimo tego “incydentu” i tak uważam, że Rembertów jest spokojną dzielnicą – bardzo sobie to cenię :o)
A teraz na zmęczenie zamiast Red Bulla ….. :o)
Właśnie wszedłem do domu, powinienem w nim być około 23:00 ale….. dotarłem o 0:30.
Już byłem w Rembertowie, kiedy jadąc ulicą Sztandarów w jadącą przede mną Hondę przywalił z ogromną prędkością Opel Astra jadący wprost z ulicy Szyszaków.
Odruchowo zahamowałem, włączyłem światła awaryjne i wyszedłem z samochodu sprawdzić czy nikomu nic się nie stało. Zobaczyłem zakrwawionego mężczyznę, który zaczął oddalać się z miejsca wypadku. Dość szybko wokół wypadku zebrała się spora grupka ludzi. Ktoś z tłumku zaczął zawracać zakrwawionego mężczyznę, który okazał się kierowcą Opla. Zadzwoniłem pod 112 i zgłosiłem wypadek, głos po drugiej stronie słuchawki powiedział, że już wysyłają karetkę i radiowóz. Kierowcą Hondy okazał się Pan, na oko około sześćdziesiątki, któremu w zasadzie niewiele się stało. Mężczyzna z Astry ledwo trzymał się na nogach, miał zakrwawioną głowę – to efekt uderzenia, pomyślałem.
Wydawało mi się, że czuję od niego alkohol kiedy próbowałem z nim rozmawiać, ale na miejscu wypadku zjawiła się też grupka młodych chłopaków, którzy byli po procentach więc pomyślałem, że to od nich czuć alkohol.
Niestety, okazało się, że kierowca Opla Astry był pijany. Nie dość, że był pijany, to wyjechał wprost na Hondę z ulicy podporządkowanej i najprawdopodobniej nie miał zapiętych pasów, bo przednia szyba leżała obok tego co zostało z Opla. Do tego jego głowa była dość mocno poharatana, co potwierdzałoby przypuszczenia.
Oczywiście jako pierwsze przyjechały lawety, potem pogotowie a na końcu radiowóz.
Pogotowie zabrało obydwu kierowców, tego pijanego z urazem głowy i Pana z Hondy, który miał problem z nogą.
I niech mi teraz ktoś powie, że pijanych kierowców nie powinno się surowo karać np. zabierając bezwzględnie prawo jazdy.
Dzisiaj niedziela, w moim ukochanym Rembertowie deficyt sklepów czynnych wieczorem. Pozostała mi spelunka albo ŻABKA. Wybrałem płaza zielonego. Za ladą dwie młode Panie, bardzo młode. Kupuję papierosy, trzy paczki R1, paczkę West Silver i paczkę West Ice. Jedna z dziewczyn pyta mnie:
- Czy Pan handluje papierosami?
- Skąd taki pomysł? – pytam
- Bo kupuje Pan kilka paczek różnych marek – odparła dziewczyna.
- Nie, nie kupuję na handel tylko dla siebie i dla znajomych – uśmiecham się przy tym chyba dziwnie, bo dziewczyna zakłopotana odpowiada dalej:
- Bo w szkołach sprzedają na sztuki, ja sama sprzedaję na sztuki i myślałam, że Pan w szkole będzie sprzedawał.
- No ale rano to tak sobie idą, ale popołudniu to biją się o papierosa i interes idzie jak burza – wtrąca się druga dziewczyna.
- Czasy szkolne mam za sobą – odparłem nieco otępiały
- Ahaaaaaa….. odparły dziewczyny chórem.
Czy to ukryta kamera? CBA? CBŚ? ABW? FBI? tvTRWAM?
Już dawno się tak nie ugotowałem, jak dzisiaj podczas coachingu. W związku z tym, iż czasami mówię bardzo szybko, to zakręciłem się przy …. minie w mgnieniu oka*. Kilka podejść a i tak nie dało rady. Dostałem mega głupawki i w efekcie wylądowałem pod stołem, wystawiając co chwila głowę nad blat i mówiąc w konwulsjach śmiechu – już kończę, po czym znowu nurkowałem pod stołem.
Tuż przed końcem zajęć, dostałem sms’a, który nie należał do wesołych, dotyczył problemów rodzinnych choć nawiązywał do dość komicznej sytuacji. Tak mnie odpalił ten sms, że całą drogę, z Wilanowskiej do Rembertowa śmiałem się tak mocno, że wyprzedzające mnie samochody zwalniały, a kierowcy i pasażerowie przyglądali mi się bacznie – idę o zakład, że zastanawiali się, czy nie dzwonić po tych, od pokoju bez klamek.
Może wieczorem uda mi się z przyjaciółmi wyskoczyć do kina na “julie and julia” z Meryl Streep, którą uwielbiam, zwłaszcza w rolach komediowych. Będzie to zamknięcie poniedziałkowej mega głupawki :o)
Na Wilanowskiej złapała mnie burza i potężna ulewa, wycieraczki nie nadążały zbierać wody z przedniej szyby, pioruny waliły jak oszalałe.
Dojechałem do Rembertowa, a tutaj? Sucho, duszno i prawie bezchmurnie ;o)))))))
Moje osiedle (Sady Rembertowskie), jak większość w Polsce, żyje sobie własnym rytmem. Czasami coś się wydarzy, na przykład jakaś kłótnia, albo akcja ABW bo w jednym z mieszkań przebywa groźny przestępca. Spokojne, leżące pod lasem osiedle na którym sporadycznie można doświadczyć jakiegoś zdarzenia które zakłóci monotonię.
Jedynym, moim zdaniem, mankamentem (delikatnie mówiąc) są drogi dojazdowe do mojego osiedla. Dramatyczna nawierzchnia powoduje, że wielu kierowcom z mojego osiedla nawalają auta, głównie amortyzatory i felgi – o oponach nie wspomnę. Sam na przestrzeni roku naprawiałem po dwakroć amortyzatory.
Deweloper umywa ręce, bo drogi należą do gminy, gmina umywa ręce, bo podobno potrzebna jest kanalizacja oraz prawo uregulowania własności – i kółko się zamyka.
Dzisiaj „zaszczyciła” nas telewizja, przyjechał TVNwarszawa, zrobili reportaż, ale czy to coś da? Wątpię.
Pewnikiem jest, że takie nagłaśnianie spraw jest potrzebne, bo wiele miejscowości czy osiedli, boryka się z podobnymi problemami. W wywiadzie, Pan Burmistrz argumentuje brak nawierzchni między innymi kryzysem (gdzieś tam przewija się taki wątek), a faktem jest, że tuż obok stacji PKP Rembertów będzie robiony kolejny park. Dla miejscowej żulerii i pijaczków?
Czasami mam wrażenie, że to walka z wiatrakami.
Wprawdzie zdjęcie zrobiłem w marcu, ale droga tak wyglądała jeszcze niecały miesiąc temu.
Teraz odrobinę zmienili, przede wszystkim wycięli krzaki po prawej stronie.
Dzisiaj Straż Miejska sprawiła mi niespodziankę. Obawiałem się że będę musiał zweryfikować moje zdanie odnośnie tej instytucji, jednak zostałem mile zaskoczony.
Trzy tygodnie temu zaparkowałem auto na mojej ulicy, dodam że ulicy tylko z nazwy bo jest w fatalnym stanie i jest nie utwardzona. Strażniczka miejska wlepiła mi mandat, za (jak to zgrabnie ujęła na wezwaniu) parkowanie na zieleni miejskiej. Zielenią miejską okazała się kępka wyleniałej trawy, gdzieś na skraju ulicy – ekhm, ekhm, ulicy tylko z nazwy.
Zrozumiałe jest dla mnie że należy dbać o zieleń, zwłaszcza zieleń miejską, ale nazwanie czegoś, co wygląda jak wyleniała peruka, mianem zieleni miejskiej? W głowie mi się nie mieściło.
Nie wiele myśląc obfotografowałem i ulicę i auto zaparkowane na „zieleni miejskiej” i podzieliłem się ze Strażą Miejską różnicą zdań.
Przez trzy tygodnie nic się nie działo, byłem już przygotowany na dalsze potyczki w tym temacie, aż tu nagle przychodzi odpowiedź. Sprawa została anulowana. Oczywiście w tak zwanej drodze wyjątku, czyli dlatego że droga (upssss, przepraszam – ulica) wygląda tak jak wygląda. Nie chodziło tutaj o mandat, pewnie w wysokości 50 złotych, ale o fakt. Staram się nie parkować tam, gdzie jest to zabronione lub tam gdzie nie powinno się parkować. Gdybym istotnie przegiął i zaparkował tam, gdzie bezapelacyjnie należałby mi się mandat – płacę bez mrugnięcia okiem.
No cóż, cieszę się że sprawa tak się zakończyła, bo gdzie bym dzwonił gdybym znowu zobaczył łosia w biały dzień, na środku drogi, prawie w centrum Rembertowa ;o)
Ukłony w kierunku pracowników Straży Miejskiej.
Najnowsze komentarze