Kilka słów z mojego życia ...

Rezerwat Pupy.

23 czerwca, 2010 | 23:35 |3 komentarzy »

Na wczorajszym szkoleniu (AEGON), jedna z uczestniczek, urzekła mnie przeogromnie.
W czasie kiedy będzie druga tura wyborów prezydenckich, owa młoda dama będzie na wakacjach, zatem pofatygowała się do urzędu żeby móc zagłosować podczas wakacji. Wspaniała postawa, która mnie bardzo ujęła.
Wzór godny naśladowania. Nie ważne na kogo będzie głosowała, na Kaczyńskiego czy na Komorowskiego, liczy się to, że jej się chciało dokonać formalności. Zaimponowała mi i to nawet bardzo.
Dzisiaj, podczas rozmowy ze znajomą usłyszałem takie słowa:
- Nie rozumiem co to znaczy “wybieranie mniejszego zła”, wybór powinien być zdroworozsądkowy, nawet jeśli kandydat nie spełnia moich wszystkich oczekiwań, to nie oznacza to, że mam nie oddać głosu.

Jutro Ruciane Nida i szkolenie dla NBP, kocham Mazury i nawet jeśli pobędę tam chwilkę to i tak wystarczy mi na jakiś czas. Ostatnie szkolenie dla Gabinetu Prezesa Skrzypka było na jesieni ubiegłego roku więc i pogoda była pod psem, zimno, szaro i ponuro. Tym razem liczę na odrobinę ciepła i słoneczka. No i będę mijał mój ukochany Rezerwat Pupy :))))))))))))

Tablica Mendelejewa.

8 czerwca, 2010 | 16:07 |1 komentarz »

Przed wczorajszym seansem “Sex and the City 2″ kręcę się przy stoisku z elektronicznymi papierosami. Pytam Panią sprzedającą jaka jest różnica między konwencjonalnym papierosem a tym elektronicznym (pytanie było raczej retoryczne).
- No przede wszystkim to nie wdycha Pan ten całej tablicy Mendelejewa – odparła Pani.
- Dobrze, że nie zaczęła Pani wymieniać tych wszystkich pierwiastków każdego z osobna, bo ja z fizyki to byłem cienki.
Stojący obok Waldek mówi do mnie:
- Tablica Mendelejewa to chyba raczej chemia.
Na co ja, już dopadnięty całkowitą głupawką:
- No widzisz, przecież mówiłem, że z fizyki nie byłem mocny ;)))))))))))

Oczywiście doszło do przejęzyczenia, bo chemia (też) nie była moją mocną stroną :)

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz.

2 czerwca, 2010 | 16:02 |brak komentarzy »

Abdul (rzecz jasna pisze się inaczej), beach boy plaży z której korzystam, zna wiele powiedzeń w naszym rodzimym języku. Na samym początku przedstawił się jako Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, powiedział to z tak nienagannym akcentem, że Lylyja potrzebowałaby pewnie ze 3 lata by zabłysnąć tak świetną wymową Brzęczyszczykiewicz :)))))) Zresztą pojedyńcze zdania których się nauczył oraz te których ja go uczyłem w języku polskim, wypowiadał perfekcyjnie. Zdolna bestyja z niego i sympatyczna na dodatek :))))

20100601358.jpg

Piaskowanie twarzy.

2 czerwca, 2010 | 12:34 |brak komentarzy »

Dostaję sms’a z Polski – Podobno znowu w Hurghadzie darmowe piaskowanie twarzy. Nic podobnego. Po piasku ani widu ani słychy. Niebo jest bezchmurne i jest bardzo, bardzo gorąco.

20100602392.jpg

Dialogi.

1 czerwca, 2010 | 19:51 |2 komentarzy »

- A wiesz, że już połowa ludzi Cię nienawidzi?
- Wiem – odparłem – ale to już ich zmartwienie.

20100601388.jpg

Burza piaskowa.

27 maja, 2010 | 18:15 |brak komentarzy »

No i siedzimy i czekamy. Ludzie zaczynają się niecierpliwić. Najgorzej mają Ci z małymi dziećmi. Pampersy zostały w samolocie w bagażu głównym. Okazuje się że conajmniej cztery samoloty z Polski zawrócono do Kairu. Tutejsze lotnisko roi się od krajan. Polaków jest tu zatrzęsienie. Jedna z Polek prawie histerycznym głosem – koleżanka powiedziała mi, że lotnisko w Hurgadzie jest gorsze niż w Smoleńsku i boję że się rozbijemy. Najwięcej plotek puszczają Ci którzy najmniej wiedzą.

20100527235.jpg

14.05 15.05 16.05

17 maja, 2010 | 23:43 |1 komentarz »

Intensywne dni, intensywny weekend. Po piątkowym szkoleniu, kiedy myślałem, że spędzę spokojnie resztę dnia odwiedzili mnie niespodziewani goście, urodzinowo oczywiście. Były aż dwa torty urodzinowe w prezencie, bo jak pisałem, nie zamierzałem wyprawiać urodzin :o)
Sympatyczna niespodziewanka :o)





W sobotę z Mirkiem byliśmy zaproszeni na coroczną imprezę KONTEKSTową, mnóstwo sympatycznych ludzi, mnóstwo zabawy i śmiechu, mnóstwo dobrej muzyki w wykonaniu grupy Miss Polonia w której to skład wchodzili sami Panowie :o)





Niedziela pod hasłem Pierwsza Komunia Święta Tuśka (Mateusza). Oczywiście największa frajda dla dzieciaków, to jak wiadomo – prezenty! :o)
Było kameralnie, tak lubię więc całkiem spokojnie było. Dzieciaki zajęte były jazdą na rolkach po domu (bo okrutnie padało na zewnątrz) a dorośli sobie pogaduchy zrobili.





Kwiecień plecień, poprzeplata…..

30 kwietnia, 2010 | 21:09 |4 komentarzy »

Kwiecień plecień, poprzeplata, trochę zimy trochę lata.
Rozpoczynamy wielką majówkę, długi weekend przed nami. Kwiecień nas nie rozpieszczał ani pod względem pogody ani też z racji silnych emocji. Upłynął szybko, jak wiecie postanowiłem Wielkanoc spędzić poza granicami kraju. W zasadzie to postanowiłem Wielkanocy nie spędzać więc postanowiłem wyrwać się z kraju. Tuż po moim przylocie spadł samolot prezydencki. Przez wiele dni, jak większość Polaków, żyłem w ogromnym smutku, złości, żalu jednocześnie współczując rodzinom ofiar. W międzyczasie kilka szkoleń, jedno z nich utkwiło mi dość mocno w pamięci. Szkolenie “Zarządzanie stresem” dla Deutsche Banku w Warszawie. Kilkanaście (konkretnie – 16) osób i wyśmienita atmosfera, wspaniałe, otwarte umysły inteligentnych i młodych ludzi.
Oczywiście krocie spotkań z bardzo ciekawymi ludźmi i równie ciekawe rozmowy – żeby nie było, że same szkolenia ;o)
No tak, o szczątkowych ilościach tych nie ciekawych ludzi też należało by wspomnieć, ale po co? Szkoda qwerty ;o)
Przed wczoraj 18 urodziny Oli, córki Lilji która robi postępy w nauce języka Polskiego. Była pyszna zabawa, od wieków nie grałem w Twistera, sam się sobie dziwiłem, że potrafię się tak skręcać – momentami wyglądałem jak supeł ;oP

To dopiero początek ……… potem się zasupłałem ale i tak kategorycznie stwierdzam, że za stary już jestem w te wygibasy ;oP
Dzisiaj ostatni dzień kwietnia, z jednej strony cieszę się, że już się kończy…. Wczoraj wracając wieczorem do domu, spędziłem 40 minut w korku na trasie Siekierkowskiej – powód, blokada policyjna, kolejna zresztą.
W maju jak w raju.
Przed nami majówka, długi weekend. Rozpoczyna się miesiąc który jest moim ulubionym miesiącem ;o))))))
Nie dość, że moje urodziny to jeszcze pierwsza komunia mojego bratanka Mateusza. Hmmmmmm, kiedyś rarytasem był elektroniczny zegarek lub rower a teraz? Teraz kiedy zaglądam na listę prezentów jakie sobie życzą dzieciaki włos mi się jeży :o)

Powolny powrót do normalności.

11 kwietnia, 2010 | 18:16 |1 komentarz »

Pomimo tygodniowej żałoby w związku z tragedią jaka wydarzyła się wczoraj, jutro rozpoczyna się tydzień – poniedziałek więc czas wracać do obowiązków, zwłaszcza, że nie było mnie przez tydzień w kraju. Jutro i we wtorek szkolenie z zarządzania stresem. Nie będę ukrywał, że jestem jeszcze w rozsypce po wydarzeniach sobotnich. Po powrocie ten weekend miał być czasem na przestawienie się na właściwy tor czyli powrót do pracy. Niestety nie dane mi było wyciszyć się i przygotować psychicznie na powrót do obowiązków służbowych.
Ciekawe jest to, jak wiele osób mówi w rozmowach, że mają nadzieję iż owego feralnego dnia (wczorajszego) nie powtórzyła się sytuacja z Gruzji. Oby nie.
Spokojnego popołudnia wszystkim życzę.

Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie.

31 stycznia, 2010 | 17:54 |5 komentarzy »

Lilja poprosiła mnie jakiś czas temu, żebym uczył ją języka polskiego. Nic wydumanego, ot po prostu język dla początkujących z naciskiem na mówienie ale też i pisanie – dwie pieczenie przy jednym ogniu. Lilja świetnie rozumie nasz język, natomiast ni w ząb nie potrafi sklecić zdania. Wczoraj była nasza druga lekcja, jednym z zadań domowych było wypisanie wszystkich słówek które zna – zadanie było o tyle utrudnione, że musiała napisać to w naszym języku.
To co Lilja pisała na filpcharcie wprawiło mnie w totalną głupawkę. Dzięki Bogu ona ma dystans do siebie, więc też przy tym się świetnie bawiła :o)
Kilka perełek, które mnie rozwaliły do tego stopnia, że ze śmiechu brzuch mnie bolał :o)

Potiong
- Lilja, co to jest potiong?
Potiong to miał być pociąg :o)
Wstydliście
- Lilja, co to znaczy wstydliście?
Oczywiście chodziło jej o – wstydzisz się
Szałfrok
Tutaj musiałem mieć minę co najmniej zasługującą na Oskara, próbowałem zachować powagę choć moja twarz walczyła ze śmiechem i wyglądałem jak pomidor.
Szałfrok, to zdaniem Lilji nic innego jak szlafrok :o)
Pront – po czym się zorientowała, że coś nie tak jej wyszło i zmieniła na prond nie kryjąc przy tym dumy.
Chyba nie trudno odgadnąć, że chodziło je o prąd :o)
Ćekołada
Dziwiłem się, że tak właśnie napisała słowo czekolada, bo akurat w tym przypadku pochłania dość duże ilości czekolady, a na każdym opakowaniu jest napisane co to za produkt którym się objada w ilościach hurtowych :o)
I w końcu – Śródmieście. Lilja napisała bezbłędnie!
- Wow! Lilja! Wielkie brawa! Jestem pod ogromnym wrażeniem! :o)
Na co Lilja:
- Ja psepisała :oP
- W takim razie małe brawa, zapomnij o ogromnym wrażeniu :o)
Zarówno Lilja, jak i inni obcokrajowcy których znam, zgodnie twierdzą, że w naszym języku jest bardzo dużo szczszpszkszczszzy – czyli czegoś szeleszczącego.
Lilja, żeby ćwiczyć akcent ma za zadanie uczyć się czytać starego jak świat powiedzonka:
Chsiąść byzimi w tysicinie w Ściebziesicinie :o)
Wierzę w nią, że kiedyś powie piękną polszczyzną:
Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie :o)

Udanego popołudnia wszystkim życzę.