26 kwietnia, 2010 | 22:37 |4 komentarzy »
Foto: PAP
Szanowny Panie Prezesie, być może przyszły Prezydencie. Me serce się raduje nieprzeciętnie, że zdecydował się Pan na kandydowanie na fotel Prezydencki. Zgodnie z Pana oświadczeniem, które zostało opublikowane w związku z obwieszczeniem wszem i wobec Pańskiej kandydatury do wyborów Prezydenckich liczę na to, że konsekwentnie będzie Pan kontynuował dzieło (a może dzieła?) osób które zginęły w katastrofie lotniczej 10 kwietnia 2010 roku.
Tragicznie przerwane życie Prezydenta RP, śmierć elity patriotycznej Polski, oznacza dla nas jedno: musimy dokończyć Ich misję. Jesteśmy Im to winni, jesteśmy to winni naszej Ojczyźnie. Choć pogrążeni w bólu i żałobie, związani wieczną pamięcią o stracie, mamy obowiązek wypełnić Ich testament.
Jestem przekonany, że równie mocno będzie Pan walczył o prawa kobiet i dbał o środowiska feministyczne, kontynuując tym samym żmudną i ciężką pracę Izabeli Jarugi – Nowackiej. Domyślam się także, że niezmordowanie będzie Pan kultywował w sposób równie subtelny a zarazem zdecydowany, co Jolanta Szymanek – Deresz, politykę pro Europejską, dającą szansę zaistnieć jeszcze dosadniej naszemu krajowi na arenie politycznej. Jestem przekonany, że Sebastian Karpiniuk byłby z Pana dumny, patrząc jak bardzo dużo energii wkłada Pan w walkę dotyczącą ustawy o obniżeniu esbeckich emerytur. Zbyt wiele nazwisk, zbyt wiele osób, zbyt wiele „testamentów”, choć wydaje mi się, że jeszcze jeden „testament” zasługuje na uwagę. Liczę na to, że będzie Pan dalej prowadził przepychanki z Federacją Rosyjską, które mogą doprowadzić w ostateczności do bardzo poważnych wręcz konfliktowych (oby tylko!) stosunków dyplomatycznych z Rosją. Zapewne będzie Pan wstrzymywał i blokował wiele ustaw Parlamentu Europejskiego, by zaspokoić swoje ego, tak by nasz kraj był pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. Jak się domyślam, idąc dalej wątkiem „testamentu” byłego Prezydenta, będzie Pan ……… hołubił i pielęgnował przyjaźń z niejakim Grigorijem Saakaszwilim, który jako jeden z pierwszych pchał się do krypty w której pochowano Parę Prezydencką. Prezydentem Gruzji, który tak samo jak Józef Stalin jest Gruzinem a nie Rosjaninem.
Panie Prezesie, cały naród jest z Panem, cały naród jest za Panem. Kiedy kondukt żałobny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich opuszczał bazylikę Mariacką, ktoś z tłumu zgromadzonego na Rynku Głównym krzyknął: trzymaj się Jaro!
Jak sam Pan widzi, nikt nie krzyczał – Trzymaj się Marta! Straciłaś obojga rodziców!
To Pan jest wybrańcem narodu i poprowadzi nas Pan na szczyty, a jak wiadomo, szczyty bywają zdradliwe.
Pan Pospieszalski dzisiejszym programem uświadomił mi, dlaczego tak duży procent Polaków nie płaci abonamentu.
8 marca, 2010 | 19:44 |11 komentarzy »
Wczoraj jednodniowy wypad do Poznania, samochodem tym razem. W tamtą stronę jazda trasą Katowicką, fotoradarów jak grzybów po deszczu. Zastanawiałem się, które z nich to atrapy, przecież tyle się o nich mówi. Potem z Rawy Mazowieckiej przez Brzeziny do Strykowa, o stwórco, co za droga! Chcesz stracić zawieszenie? Jedź z Rawy Maz. do Strykowa :o) Od Strykowa do samego Poznania autostrada, booooooooooskoooooooo!
Droga powrotna oczywiście autostradą A2 i jak nie trudno zgadnąć do Strykowa, potem na Łowicz, Sochaczew, Błonie i do Warszawy. Od Strykowa do Warszawy – masakra, tłok, tłok, tłok i jeszcze raz tłok.
Odległość pomiędzy Poznaniem a Strykowem, pokonałem 4 razy szybciej, niż odcinek od Strykowa do Warszawy.
Jestem wściekły, mega wściekły. A właściwie to mi wstyd (nie mogę się zdecydować).
Wstydzę się, że tak duży kraj (jak na warunki europejskie) ma taką śladową ilość autostrad. Jest mi wstyd, że większość dróg w naszym kraju jest w opłakanym stanie. To co nazywamy drogami krajowymi, Niemcy pewnie traktują jako drogi polne. Wcale się nie dziwię, że jest tak dużo wypadków samochodowych a statystyki pokazują jak wiele jest ofiar śmiertelnych.

Lubię jeździć samochodem, ale jak tylko mam wybór wolę wsiąść w pociąg. Przynajmniej poczytać coś można i nie łapać wqrwa na nasze ukochane rodzime drogi.
Dzisiaj byłem na Woronicza, do jutrzejszego programu “Pytanie na śniadanie”, który będzie poruszał temat – uwaga! – wpływ stresu w pracy na życie seksualne :o) przeprowadzono ze mną rozmowę. Z tego co wiem będzie to kilkudziesięcio sekundowa wypowiedź, choć ja produkowałem się kilkadziesiąt minut. Pierwotnie pomysł był taki, że nagrywać będą w budynku. Plany jednak zmieniono i nagrywanie odbyło się na dworze, zmarzłem niemiłosiernie i jedyne o czym myślałem to – przytulić się do kaloryfera.
Zmieniłem zdanie, chyba wolę rozmowy na żywo. Co chwila startował samolot, a to ktoś przechodził z jakimś wózkiem robiącym rumor lub złośliwe ptaki darły dzioby co też nie było wskazane, więc przerywano mi zdanie po czym proszono o kontynuacje zdania. Taaaaaa, kontynuacja zdania kiedy sople z nosa mi zwisały i jedyne co kłębiło się w mojej głowie to – kaloryfer :o)
Co z tego zmontują, okaże się jutro.
Lilja napisała wypracowanie – baśń.
Dostała kilkadziesiąt słów, które musiały znaleźć się w jej opowieści.
Oto rezultat. Oczywiście treść jest zapodana za zezwoleniem autorki :o)
Zyła sobie piękna phła, ktura mała na imie Dezi. Mieszkała w gęstij szersti rudego pieska, to był jej dom. Często mazyła o przygodah, o romanse z księżem na białom konie.
Był zwykły dzień, phła spacerowała z rudym wiernym hutrom dorożkamy zielonego lasu. Dezi była szczęśliwa: długi szal rozwijau wiatr, słonce ladne gzeło, żytie było piękne.
Nie wiedziałam że to był ostatnij dzień takego spokojnego życia. Z kont wyskocził en lis to niewedomo. Rude hutro poleciało za nim. Dezi nagle spadła na ziemlie w trawu. Jej to bardzo nie spodobałoś. Było zimno, twardo, samotnie, jeść nie było czego, grzyby jej nie smakowali.
Zaczał padać deszcz. Phła płakała i pomyśliała, że już nie żyje. Jej stary dom już nigdy nie wróci. Co mam robić?
W tu sekundu rozpaczu usłychała jak mocni i dobri ręki złapały jej za tęku talie. Ona była w rękach przystojnego królewicza – jak taka piękna Pani mog podorożówać sama jedna po lasie w taku brzydky pogodu? – mówił królewicz.
Dezi opowiedziała swoją historie i wszystko co jej stało. Królewicz patczył na Dezi i nie mog odwrócić oczu od jej.
To była ta jedna z której mazył spendić całe swoje życie.
Tęcza zagrała na niebie. Zakochana para szczęśliwie zamieszkała razem w białem hutnie dużego samotniego kota.
Dzisiaj 11 urodziny mojej bratanicy Sandry, wszystkiego najlepszego promyczku. Niech Ci szczęście sprzyja.
Udanego wieczoru wszystkim życzę :o)
tagi:
A2,
autostrada A2,
Brzeziny,
fotografia,
głupawka,
podróże po Polsce,
Poznań,
Pytanie na śniadanie,
Rawa Mazowiecka,
rodzina,
Sochaczew,
telewizja,
trasa Katowicka,
TVP,
TVP2,
ulica Woronicza,
urodziny,
znajomi,
Łowicz
Najnowsze komentarze