Co ona do mnie mówi? 6 komentarzy


Wracam do Warszawy, nie lubię tego momentu. Po męczącym dniu spędzenie ponad trzech godzin w pociągu nie należy do ciekawych doświadczeń.
Pełen przedział, no tak, piątek to i ludzie wracają do Warszawy.
W przedziale, między innymi, siedzi kobieta około czterdziestki, dokładnie naprzeciwko mnie.
Sympatyczna, bo zamieniliśmy kilka zdań.
Po godzinie jazdy, słychać na korytarzu rumor – O! Kawa jedzie!
Nagle, w naszych drzwiach pojawia się dość postawna Pani z nienaganną fryzurą z lat 60-tych i sopranem pyta:
Kawusia, herabatusia, coś słodziutkiego?
Pani siedząca naprzeciw mnie zamawia kawę, WARSowa stewardessa z nienaganną fryzurą pyta:
Kawusia mała czy duża?
Duża, odpowiada z uśmiechem pasażerka.
Lejąc wrzątek do kubka, Pani z głosem sopranistki pyta:
Kawusia siedem pięćdziesiąt, może kawusia i prinsipolusia, to będzie równe dziesięć?
Pani zamawiająca kawę, zawiesiła się na moment, po czym pochyliła się w moją stronę i pyta:
Co ona do mnie mówi? (mina tej Pani – bezcenna)
Na co ja wybuchając śmiechem – PYTA, CZY CHCE PANI PRINCE POLO DO KAWY!
Oczywiście cały przedział wybuchną salwą śmiechu.

W przyszłym tygodniu, znowu Katowice ;o)

1,737 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Owady podniosły skrzydła do lotu…… Zaczynamy kwiecień moi mili, przyroda rwie się do życia, owady nieśmiało zaczynają swoją krótką egzystencję, wiosna naprawdę budzi się z zimowego snu....
Agrafka No chodzi mi po głowie ta agrafka. Nic innego tylko agrafka i agrafka. Jak można tak debilnie mylić nazwy ;-P
Mewy Jutro jadę do Gdańska, całe wieki w Trójmieście nie byłem. Wyjazd oczywiście służbowy więc nawet nie wiem czy uda mi się choć na molo Sopockie wyrwać ...
  • radosny

    Co by nie mówić to facetka i tak przedsiębiorcza hehehehehehehe

  • TC

    Mam nadzieję, że bezboleśnie ;o))))))))))))

  • Andzia

    Padłam ze śmiechu :DDDDDDD

  • TC

    buhahahahaha
    kuciasodkokasna ;o)

  • Mr Big

    I jeszcze jeden numer sprzed lat. Grudziądz, ja i Yazaki Katavi – Japończyk, który uważał, że mówi po polsku. Yazaki do sprzedawcy;
    – dydybly eta ne nasiwa Jaziaki sie śplaić cio śpedaje.
    sprzedawca ze strachem w oczach do mnie:
    – ja nie znam japońskiego
    Yazaki- jazaki mówi po polśki ne
    sprzedawca- co on mówi
    ja- On mówi, że mówi po polsku
    Mina sprzedawcy- bezcenna:-)

  • A ja wczoraj szorowałem z Wilczej na Powiśle do SKMki i zasuwa do mnie Pan po kilku głębszych i mówi „młodzieńcze dorzuć grosiaka na browarek”. Zawsze dorzucam po tak szczerej prośbie, ale niestety nie miałem ani jednej monetki. Szybko przypomniałem sobie moją znajomą Agnes, która w takich sytuacjach udaje cudzoziemkę i palnąłem- „Sorry Sir I don’t speak Polish”. Pan na to ” i need money for a beer”. Myślałem, że się zesram z wrażenia. Pewnie jedyny lump w Warszawie, który mówi po angielsku i wycelował we mnie. Odpowiedziałem – „I don’t have change, sorry” na co Pan: „o.k. no problem next time meybe” :-))))