Fatamrugana. 4 komentarze


Dziś, co rzadko mi się zdarza, cały dzień podróżowałem komunikacją miejską – SKM, metro, tramwaje.
Jechałem na łeb na szyję, byle jak najszybciej dotrzeć do celu bo sytuacja tego wymagała – cel podróży – EiT.
W metrze widzę znajomą twarz – o raju, czy to ktoś znajomy? A może to ktoś z telewizji? Brać autograf i padać na kolana czy najpierw padać na kolana a potem brać autograf? ;P


No ale zaraz, zaraz, to twarz rodem z listu gończego więc to nie może być Antonio Banderas czy ….. Angelina Jolie.
Eureka! Toż to poczciwy R. nie widziany przeze mnie od …… wczoraj na fejsie (facebook) ;PPPPPP
Jechaliśmy razem tylko dwie stacje, ale tak mnie rozbawił i jednocześnie poprawił humor (jak zwykle zresztą), że szwy za uszami mi zaczęły puszczać (w pierwotnej wersji były to zwieracze :PPPP).
Tylko dwie stacje metrem a tyle radości – to tak jak płacenie kartą MasterCard – bezcenne ;PPPPP
Potem już mniej zabawnie, raczej smutno choć zaczynam już dostawać głupawki w niektórych momentach.
To miasto nie przestanie mnie zaskakiwać – najpierw 33 wywiozło mnie o wiele za daleko, gdzie tylko śmignęła mi apteka do której zmierzałem. Wysiadłem na pierwszym możliwym przystanku a tam w kierunku Żoliborza przemknął mi przed nosem tramwaj numer 75 – muszę pójść do okulisty, pomyślałem. Przecież takiej numeracji tramwajów w Warszawie nie ma.
Coś nareszcie pojawiło się co jechało w moim kierunku czyli do śmigniętej apteki, alleluja! Nie zapuszczę korzeni na przystanku!
O raju, znowu mam zwidy, fatamrugana – tramwaj numer 70!
Z pewną dozą nieśmiałości, niczym Anna Patrycy w jednej z prehistorycznych reklam, sięgała po podpaski ja wsiadłem do tramwaju numer 70!
Gdzieś na pewno nim dojadę, najwyżej apteka znowu mi śmignie za oknami.
Nie śmignęła, dojechałem.
Pamiętam czasy, gdy numeracja tramwajów kończyła się na liczbie 49, powyżej 50 to już numery trolejbusów, powyżej setki (100) to numeracja autobusowa.
No tak, trolejbusy już dawno temu zniknęły w trawie a numeracja była niewykorzystywana, chyba zaczęto bo tramwaje 70 i 75 były prawdziwe – nawet się uszczypnąłem 😉

Buszując w tej części miasta, zrobiłem kilka zdjęć – w zasadzie kolorystycznie oddają moje samopoczucie.
Taka orgia różniastych barw……

1,725 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
SMS Kumpel przysyła mi sms?a z zapytaniem, co słychać, jak mija weekend? Odpowiadam, i zadaję mu to samo pytanie ? w odpowiedzi czytam między innymi: By...
Poniedziałek już od wtorku poszukuje kota w worku... Podobno jaki poniedziałek, taki cały tydzień. Dobrze że to nie zawsze się sprawdza. Informacje o złym stanie zdrowia kogoś z rodziny nigdy nie nastra...
  • sandra

    Śliczneeeeeeee zdjęcia…!!!
    Buziaczki..!!!

  • Mirek.S

    Ja też :-))))). Nawet czasami podsycam swoją powagą i strofowaniem bo wtedy jeszcze bardziej się chichocze!

  • boonoonoos

    ja też go znam, ja też;-p

  • Nie mogę o Tobie nic napisać, bo ja bardziej o dzieciach, chociaż… dziś mieliśmy więcej z dzieci, niż z dorosłych 🙂
    Ale gdybym mógł, to bym napisał, że po każdym spotkaniu z Tobą nie mogę przestać się śmiać jeszcze przez ładne kilka godzin 🙂
    Ja mam (prawie) zawsze dobry humor, więc trudno jest go jeszcze bardziej poprawić – ale Tobie się udaje, hahaha! 🙂
    Jak się spotyka takich dwóch pozytywnie zakręconych, to powstaje mieszanka wybuchowa. Żebyś widział miny pasażerów metra!
    I te szepty: „On zna tego z telewizji!” :D:D:D