Imieniny: Wszystkich Świętych. 3 komentarze


Trudny dzień, chyba nie tylko dla mnie. Zapewne dla tych wszystkich którzy odwiedzali groby bliskich.
Dla mnie tym bardziej ciężki, bo to przecież 10 września odeszła mama.
Kiedyś, kiedy byłem dzieckiem, wpajano mi na lekcjach religii (kiedyś to się chyba katecheza nazywało), że istnieje niebo, czyściec i piekło. Wierzyłem w to do czasu, kiedy jako nastolatek natknąłem się w bibliotece na książkę o reinkarnacji. Mowa była o tym, że po śmierci odradzamy się w innym ciele, pod inną postacią. Do tego niedawno obejrzany film (chyba w zeszłym roku w kinie) „Tybetańska Księga Umarłych” gdzie także była mowa o tym, że po śmierci zmieniamy inkarnację. Film przedstawiał bardziej mroczny proces śmierci i ponownych „narodzin”. Ken Wilber – mówiąc w ogromnym skrócie – przedstawia jeszcze odmienną wersję, mianowicie twierdzi, że nasza świadomość po śmierci łączy się ze świadomością zbiorową.
Czy rzeczywiście wiemy, co dzieje się z naszą, duszą, świadomością, naszym JA po śmierci?
Wszystko to domysły, spekulacje, teorie? Przecież nikt nie ma namacalnych dowodów na to, co dzieje się z nami po śmierci.
Był okres, że wierzyłem. Wierzyłem, że śmierć to nie koniec. Od śmierci mamy mam mętlik w głowie.
Może myślę egoistycznie, bo nie mogę z nią porozmawiać, dowiedzieć się czy u niej wszystko w porządku…. Może to zakłóca moją wiarę, że odeszła tylko z tego życia.
Wiele osób mówi mi lub pisze, że mama zawsze będzie przy mnie.
Mają rację, zawsze będzie przy mnie bo będzie w mojej pamięci i tego jest pewny jak niczego innego na ziemi.

Pojechaliśmy we trójkę, Sandra, Waldi i ja. Na miejscu dołączyli do nas bratowa Hanka i Mateusz.
Jeśli chodzi o innych z rodziny – bez komentarza. Nie mi jest osądzać ich zachowania, nawet Jarka. Każdy w życiu podejmuje jakieś decyzje. Jedne nas wznoszą, budują, rozwijają inne zaś powodują, że się staczamy.
Najgorsze jednak jest to, że nie ma sposobu żeby pomóc im się dźwignąć, bo tego trzeba samemu chcieć.
Dzisiaj było naprzemiennie – smutno, wesoło, refleksyjnie, boleśnie i co ciekawe, zwariowanie.
Czy powinniśmy być tylko smutni tego dnia? Jedno wiem na pewno, moja mama nie chciałby żebym (mówię za siebie) był przybity. Nie radzę sobie jeszcze z tym ale się staram – nawet biedronka która się na mnie na cmentarzu uwzięła dostarczyła nam dawkę śmiechu, przez łzy ale śmiechu.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko i dziękuję za sms’y – Basia, Robercik „Wisienka”, Mirek, Alicja, Arek A., Emi, Radek. Dziękuję.

1,156 total views, 3 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Czas Czas płynie, czas biegnie, czas ucieka, czas upływa, czas ??A gdyby tak zatrzymał się w miejscu? Gdyby można było uchwycić jakiś moment z naszego życi...
Odejścia Ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego odchodzą. Odchodzą często dlatego że chcą, dlatego że im tak wygodnie, odchodzą z różnych powodów. Zdarz...
Filiżanka kawy Dopijam kawę, kolejną dzisiaj, jakiś taki markotny dzień, senny. Nie będę już dzisiaj pił więcej filiżanek bo jeszcze jedna kawa i trzeba będzie mnie ...
  • TCj

    Małgosiu
    cudowna piosenka, bardzo Ci za nią dziękuję ….

  • Małgorzata

  • radosny

    I to wszystko jest przede mną.
    Aż strach pomyśleć.
    Współczuję Ci z całego serca Tomaszu.