„Jak przeżyć koniec świata?” 19 komentarzy


Znowu (przed chwilą) były dwie panie. Dzwonek do drzwi wyciągnął mnie z łazienki. Chyba było widać moje poirytowanie, bo panie zostawiły mi tylko ulotkę o spotkaniu na temat „Jak przeżyć koniec świata?”.
Po pierwsze, to nie wiedziałem, że zbliża się „jakiś” koniec świata.
Po drugie, skoro „koniec świata” ma nastąpić, to logicznie na to spoglądając nasuwa się pytanie – czy wogóle możliwe jest przeżycie końca świata?
Chyba ostatni raz byłem miły.
Zmykam z psem na szczepienia, udanego dnia wszystkim życzę.

1,997 total views, 4 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Poranna kawa Poranna kawa. Siadam do kompa, odpalam gadu gadu, ktoś na liście znajomych umieścił opis: Wolę być niedoskonałą wersją siebie samego, niż najlepszą...
Szalone nożyczki Jadę leniwie do serwisu. Marcin, fachowiec od moich 4kółek zajmuje się wymianą przednich świateł, ja w tym czasie przeszkadzam Agnieszce ? ma pełne rę...
Święta idą Moje ulubione C.H.Promenada dało mi dzisiaj w kość ? dużo ludzi, tłok. Ludzie dostali przedświątecznej głupawki. Kupują wszystko jak leci, a sprzedawc...
  • Syfon

    Po filmie 2012 zaczynam wierzyć że koniec świata jest bliski 🙂

  • Pingback: Tomasz Curlej || BLOG » Blog Archive » Zaczynam się uodparniać.()

  • ali.ant.

    Maciek, pierz czapki w 40 stopniach, bo chyba kulą Ci się w praniu. :>

  • radosny

    Maciek nie rozumie pewnych rzeczy. Chłopie, jak w amoku powtarzasz wkółko to samo! Ja po pierwszym razie jestem wkurzony jak do moich drzwi dzwonią świadkowie jehowy. Też mam problem z dzwonkiem? Wyjątkowo oporny jesteś skoro tego nie rozumiesz.

  • Nasturcja

    Maciej trąca mi młodym moherem. Czyżby nowa subkultura?

  • el_virus_ek

    Panie Maćku,

    Sądzę, że nie doczytał się Pan w wypowiedziach TC faktu, że miłe panie przychodziły kilkakrotnie mimo wykazywanego braku zainteresowania wyjątkowym wykładem. Jednokrotna propozycja to propozycja, kiedy zaczyna być ponawiana, nawet w sposób grzeczny i kulturalny, zaczyna być wywieraniem presji. A presja rodzi niechęć. Nie widzę powodu do wdzięczności za poświęcanie mi prywatnego czasu, skoro tego nie chcę i w mojej ocenie zabiera mi to mój prywatny czas. Trudno uwierzyć, że osoby, które odwiedzają czyjś dom wielokrotnie, nie zauważają, że już tam były. A jeżeli nie zauważają, to powinny sobie zapisywać, inaczej spotykają się z niechęcią jak każdy namolny akwizytor. Zupełnie abstrahując od tego co mają do zaproponowania.

  • iniemamocna

    Do Maćka.
    Człowieku, ty może nie masz problemu z dzwonkiem do drzwi, ale z całą pewnością masz problem z głową.
    Czy ty nie rozumiesz,że ludzie nie lubią być nachodzeni w domach?Jehowi, nie dość, że dzwonią lub pukają do drzwi, to potrafią zaczepiać na ulicy.Jeszcze chwila a będą na Allegro wystawiać swoje broszury.Ja sama pędzę ich aż się kurzy, bo nie nawidzę jak mi pod drzwiami smęcą.
    Nawiedzony człowiek z Ciebie.

  • maciek

    No tak, dziękuję za miłe słowa i życzenia odpowczynku. Ale to nie ja mam problem z tym, że ktoś używa dzwonka u moich drzwi.

  • HellenBerger

    Mąciwoda i nic więcej z Maćka. Lubi sobie pomędrkować. Ignorować najlepiej 🙂

  • TC

    Dokładnie tak panie maćku, kilka razy w miesiącu potrafią dokładnie te same Panie nawiedzać mój dom.
    I proszę nie projektować na mnie swojej własnej pogardy do akwizycji czy jak pan woli, akwizytorów.
    Nie pozwolę także na imputowanie mi, nieświadomej przypadłości, jaką jest uprzedzenie do osób wyznających inną religię – odnoszę wrażenie, że wyłapuje pan te detale, które są dla pana wygodne i tworzy pan z tego wybryk genetyczny.
    Akwizycja Boga, to dla mnie nieporozumienie w którym nie mam zamiaru uczestniczyć. Gdyby pan uważniej czytał to co piszę, zapewne ….. no właśnie.
    Wybiórczo i z płytkimi konkluzjami. To wszystko na co pana stać.

  • Mr Big

    Panie Maćku,

    Ma Pan bardzo ciekawe podejście do tolerancji. Każdy z nas ma prawo do intymności we własnym domu. Do dobrego tonu należy zapowiadanie wizyty przez przyjaciół i znajomych właśnie po to aby nikogo nie zrywać z kibla. Jeżeli Pan tego nie rozumie, że akwizycja duchowości jest nie na miejscu i zrównuje ją z akwizycją odkurzaczy, to może za długo przebywał Pan w sierpniowym słońcu. Ksiądz po kolędzie zapowiada swoją wizytę i nie puka od drzwi do drzwi. Choć nie jestem katolikiem to szanuję takie zachowanie. Powiem Panu więcej, szanuję nawet dziwaczne pomysły w stylu końca świata, wyssane z paluszka u stopy Joli Rutowicz. Każdy ma prawo być naiwny na ile chce, ale naszym prawem jest także to oceniać. Nie musimy natomiast tolerować nawiedzonych domokrążców sprzedających bajdurzenia. Jeżeli chcemy posłuchać bajek, możemy pojechać na Sabałowe Bajania do Bukowiny. Panu także życzę wypoczynku bo widać po długości maili ma Pan zbyt wiele czasu, który warto spędzić na lenistwie, albo pomaganiu potrzebującym. Nadmierną ekspozycję na światło odradzam!!!

  • maciek

    Czy mówiąc o „nagminnym” ma Pan na myśli raz na kilka miesięcy? Proszę wybaczyć, ale co tydzień pojawia się w mojej skrzynce stos niechcianych ulotek, a kiedy przechodzę przez centrum miasta w ciągu godziny wyciąga się do mnie kilkanaście rąk z jakimiś ulotkami. Tutaj zaś potraktowano Pana bardzo kulturalnie, bo pewnie zapytano Pana, czy chciałby Pan przeczytać. Osobiście Pana odwiedzono z zaproszeniem na wykład. Czyżby miał Pan problem z asertywnością? Czy naprawdę zapukanie do drzwi przez dwie (miłe, jak sądzę) pani podnosi zawsze Panu adrenalinę? Wszak z tego co z przerażeniem przeczytałem zajmuje się Pan rozwijaniem cudzych osobowości. Pewnie po tym wpisie straci Pan kilku klientów (Świadkowie Jehowy to trzecie wyznanie w Polsce), może już Pan nieświadomie stracił. Ale to nieważne.
    Jeszczę wrócę do „nagminnego nawiedzania”, które Pan porównał do akwizycji (czyżby pogardzał Pan ludźmi, którzy aktywnie coś sprzedają? choć w przypadku tych Pań nie chodziło o sprzedaż, tylko o miłą rozmowę). Czy jest Pan pewien, że zawsze do pańskiego domu przychodzą te same osoby? Czy zawsze poruszają stricte ten sam temat? Tym razem chodziło o zaproszenie do wysłuchania wyjątkowego wykładu, który jest tego lata wygłaszany na całym świecie, a którego wysłucha ok. 10 milionów osób. Tak więc wątpię, czy to w ogóle było nagabywanie, nie mówiąc już o „akwizycji”.
    A czy jako akwizycję traktuje Pan, gdy przychodzą do Pana ministranci lub zakonnice z opłatkiem, albo ksiądz po kolędzie? Może więc nieświadomie dotknęła Pana przypoadłość, jaką jest uprzedzenie do osób wyznających inną religię. To dość poważna wada osobowości, przyzna Pan. Czy jest naprawdę problemem uśmiechnąć się i miło podziękować, po prostu odmówić czyjejś kulturalnej propozycji rozmowy? Czy nie tego oczekuje Pan, gdy np. odwiedza Pan nieumówiony lub po prostu dzwoni do swego klienta? Żyjemy w społeczeństwie, nie w pustelni, nie oddzielimy zupełnie się od ludzi mających inne potrzeby, jakieś do nas sprawy, prośby, propozycje. Może warto nauczyć się żyć w zróżnicowanym społeczeństwie.

  • TC

    Drogi Panie, moje poirytowanie spowodowane było nagminnym nawiedzaniem mnie przez Panie z tego zgromadzenia.
    Nie życzę sobie nagabywania mnie w związku z tym tematem. To rodzaj akwizycji.
    I na koniec, Pana zachęta nie brzmi kusząco abym spojrzał na swoją reakcję oczami tych Pań, które rzekomo poświęcają swój prywatny czas. Polemizowałbym z tym wolnym czasem.
    Pozdrawiam.

  • maciek

    Czy Pana podirytowanie było spowodowane niegrzecznym lub aroganckim zachowaniem osó, które opisał Pan jako „dwie panie”? Czy nie powiedziały „dzień dobry”, albo nie powiedziały jaka sprawa je sprowadza? Gdy zapuka do Pana sąsiadka z prośbą o cukier, to też się Pan zirytuje, bo był Pan w łazience? Po co w takim razie montuje Pan przy drzwiach dzwonek, jeśli irytuje Pana używanie go?
    Tak sobie myślę, że kiepsko Pan reprezentował siebie, swoją rodzinę, swoje przekonania i ewentualne wyznanie. Natomiast zdanie „ostatni raz byłem miły” świadczy być może o tym, że może Pan mieć mało do powiedzenia w temacie, który Pan wyśmiewa.
    Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do spojrzenia na swoją reakcję oczami tych Pań, które poświęciły Panu prywatny czas, a Pan je chłodno odprawił.

  • radosny

    Arka Noego na Atlantydę nas zabierze i ocalejemy 😉

  • TC

    Może o to mu chodzi z tym „końcem świata” ;oP

  • ys

    Nie wiesz Tomaszku, że koniec świata za trzy lata? :-PPPPPPP
    Mąż kuzynki pracuje z takim jednym nawiedzonym, który z uporem maniaka twierdzi, że koniec świata będzie w 2012 roku. Niezly mamy z tego ubaw w biurze 😀

  • radosny

    Scjentolodzy mają wejść na rynek polski więc się śpieszą żeby im owieczek nie odebrali 😉

  • xaller

    u mnie w firmie pracuje jeden taki co nazywa się Świat, mogę zapytać jego żonę jak przeżyła jego ?koniec?
    ;-p
    jak te panie wrócą, to dasz im gotową odpowiedź