6

Katastrofa Airlines.

Dopijam poranną kawę oglądając newsy w telewizji. Mówią coś o drodze, którą powinno się unikać bo jakaś postać zaczepia ludzi. Cóż za dziwne informacje podają, chyba nie mają żadnych sensacji skoro takie brednie są maglowane, pomyślałem. Walizka spakowana, duża, srebrna podróżna walizka spakowana. Popatrzyłem na nią i pomyślałem, że pewnie znowu zapłacę nadbagaż. Odstawiłem kubek z kawą, wstałem z kanapy i podniosłem walizkę, była lekka jak piórko. Kurcze blade, tyle tego tam zapakowałem więc powinna być ciężka. Obawy zniknęły bo pierwsza myśl to taka, że będę miał największą najlżejszą walizkę w samolocie.
Zadzwonił domofon, podniosłem słuchawkę i usłyszałem – taksówka którą Pan zamawiał już stoi przed domem.
Zapakowałem walizkę na tylne siedzenie i usiadłem obok kierowcy.
Ruszyliśmy. Taksówkarz rozmawiał przez CB radio z jakimiś ludźmi, którzy mówili mu gdzie są korki. Jechaliśmy jakimiś dziwnymi ulicami których nigdy w życiu nie widziałem, powiem więcej, nigdy nie zdawałem sobie sprawy z tego, że takie w ogóle istnieją. Mijaliśmy jakieś kurniki, potem wypożyczalnie jachtów ? kto u licha wypożycza jachty tak daleko od zbiornika wodnego? Przecież nad Zegrzem są jachty i łodzie które można wynająć. Zawsze to miasto będzie mnie zadziwiało, wyszeptałem pod nosem.
No widzi Pan, mnie zaskoczyło jak zobaczyłem w środku miasta Pałac Kultury i Nauki ? wyartykułował kierowca.
Pewnie przyjezdny, bo gdyby mieszkał w Warszawie to zapewne nie dziwiłby go ten widok ?pomyślałem.
Nim się obejrzałem podjechaliśmy pod terminal przylotów. Zaraz, chwileczkę, ale ja przecież będę odlatywał, powiedziałem do kierowcy. No to jedną chwileczkę, podjadę na odloty, odpowiedział Pan taksówkarz. Nie, nie! Niech Pan sobie już nie robi kłopotu z tymi objazdami, podjadę schodami na górę, odparłem.
Ile płacę? ? zapytałem.
Piętnaście złotych ? odparł kierowca
Zapłaciłem, zabrałem walizkę i poszedłem w kierunku stanowiska odprawy bagażowo ? biletowej. Postawiłem moją olbrzymią walizkę na wadze. Pani spojrzała na mnie jakbym co najmniej przewoził bomby w bagażu i powiedziała ? może Pan zabrać jako bagaż podręczny.
Byłem zdziwiony ale nie protestowałem, przecież zawsze tyle czasu czeka się na bagaż po wylądowaniu. No i nie zaginie, nie poleci na przykład do Anchorage.
Pod odprawie paszportowej wzywali już górką ostatnich pasażerów chyba mojego samolotu. Pobiegłem ile sił w nogach w stronę rękawa. Przy wejściu do samolotu podaję kartę pokładową i w tym momencie ktoś puka mnie w ramię. Odwracam się i widzę Pana taksówkarza który przywiózł mnie na lotnisko.
Proszę Pana, ale Pan zapłacił za mało, jeszcze powinien Pan dopłacić sto złotych. Jedynka z przodu się nie wyświetla ? powiedział zadyszany kierowca.
Tak mi się wydawało, że za mało zapłaciłem, odparłem i dałem kierowcy banknot z kieszeni.
Usiadłem w samolocie na swoim miejscu przy oknie. Zacząłem rozmyślać nad tym, jak kierowca dostał się na teren lotniska, może taksówkarze mają jakieś specjalne przepustki? Rozmyślaniom nie było końca. Zorientowałem się, że samolot już się rozpędza i zaczyna startować, o zgrozo! Nie zapiąłem pasów, dlaczego nikt tego nie zauważył? No nic, zdarza się ? pomyślałem. Zapiąłem pasy i postanowiłem się zdrzemnąć bo przede mną bardzo długi lot. Czułem jak odpływam, jak powieki stają się coraz cięższe i cięższe.
Obudziło mnie potężne szarpnięcie i dziwny dźwięk, jakby ktoś blachę rozdzierał. Otworzyłem oczy i byłem dość mocno zdezorientowany. Dlaczego leżę twarzą na jakiejś trawie? Na dodatek w jakimś błocie?! Co się dzieje?!
Podniosłem się bez najmniejszego problemu. Stałem na środku jakiegoś pola, wokoło powykręcana blacha, porozrzucane fotele lotnicze, gdzieś w oddali paliło się w kilku miejscach. Niektórzy ludzie chodzili spokojni i opanowani inni zaś biegali i krzyczeli, jeszcze inni leżeli wydając z siebie resztkami sił, jakieś dźwięki. Wszyscy oprócz tych chodzących spokojnie byli osmoleni od dymu lub poparzeni.
Dotarło do mnie, że samolot się rozbił, szybko podniosłem telefon żeby zadzwonić pod 112. Zaraz, zaraz, to nie mój telefon! Przecież to nie ma znaczenia i tak się dodzwonię pod numer alarmowy! Wybieram numer a po drugiej stronie słuchawki słyszę głos Alicji.
Tak Tomku, już wiemy, właśnie pilot nam powiedział, przykro mi bardzo ? odpowiedziała Alicja i się rozłączyła.
Byłem zły na Alicję, jak mogła się rozłączyć, przecież ja chciałem z nią porozmawiać. Wiem, że miała tego dnia lot i nie zdziwiło mnie nawet, że już wiedziała o katastrofie ? przecież jest stewardessą. Pewnie rozłączyła się dlatego, żeby nie denerwować pasażerów rozmową o katastrofie.
Zacząłem chodzić po zgliszczach rozbitego samolotu i uspokajałem ludzi mówiąc, że już wiedzą o naszym wypadku i że zaraz będzie pomoc. Odnosiłem wrażenie, że nikt mnie nie słyszy bo nie było żadnych reakcji tylko płacz, krzyki, proszenie o pomoc. Nikt poza kilkoma osobami, które spokojnie chodziły pośród szczątków, oni najwyraźniej mnie słyszeli ? no tak, przecież im nic nie jest.
Czy wy jesteście gapiami? Czy widzieliście jak samolot się rozbił? Dlaczego nie pomagacie innym? Czy wy jesteście z tego samolotu? Pytania, pytania, pytania, krocie pytań.
Jedna z tych osób, która spokojnie przechadzała się pośród resztek samolotu, przyglądając się jednocześnie ze stoickim spokojem pasażerom którzy leżeli nagle powiedziała do mnie ? ale ty już nie żyjesz, tak jak my, nie możesz im pomóc.
Krzycząc – Nie, to nie prawda! Przecież rozmawiałem z przyjaciółką! Ty jesteś w szoku więc gadasz głupoty! – pobiegłem w kierunku lasu. Nagle obudziłem się we własnym łóżku, spojrzałem na zegarek, była 4:23 rano.

1,073 total views, 1 views today

Komentarze

Komentarzy

Share This:

Tomek

6 Comments

  1. Ale się wystraszyłam. Nie przypuszczałam że to sen do momentu rozmowy telefonicznej ze mną 🙂
    Dopiero po drugim przeczytaniu zauważam na każdym kroku anomalie i dziwactwa i istotnie przypomina to sen 🙂

  2. eF, Joanna, Radek
    To wyobraźcie sobie jakie to było mocne podczas snu i tuż po przebudzeniu się 🙂
    Tym bardziej, że było to niesamowicie realistyczne 🙂

    ys
    Ty będziesz długo żyła 😉

  3. Dżiiiiiii! Ale realistyczne! Gęsiej skórki dostałem czytając.
    Ja też na początku skupiłem się na walizce, podobnie jak Joanna 🙂

  4. Dobrze, że przeczytałam już po powrocie, bo miałabym pewnie stany lękowe przy wsiadaniu do samolotu

  5. Po pierwsze proszę mnie zawsze przygotować na tego typu opisy. Dramatycznie skoczyło mi cisnienie. W dodatku w trakcie czytania niebezpiecznie blisko przelatywał samolot, wydając pezraźliwy hałas (dziwny jakiś). Wpadłam w panikę , chcialam uciekać.
    A tak wogóle to nie wiem dlaczego ale do momentu, kiedy „wszedłeś ” na pokład samolotu cały czas byłam przekonana że będzie coś z tą lekką walizką nie tak.
    A taksówkarz ani kwota jaką zainkasował w ogóle mnie nie zdziwiły 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*