Kto dźwiga tony metalu w kieszeni? Klucznik. 2 komentarze


Ciśnienie mi dzisiaj skoczyło, kiedy okazało się po przyjeździe do domu, że nie mam kluczy w kieszeni kurtki.
Często z kieszeni wypadają mi różne rzeczy ale przeważnie znajduję je obok fotela w samochodzie.
Kluczy tym razem nie było. Przetrzepałem cały samochód, no nie ma.
Chwilę przed wjazdem na parking byłem w sklepiku tuż przy osiedlu – może tam wypadły?
Minuta jazdy, chodzę a właściwie, brodzę w śniegu gdzie zaparkowałem.
Ciemno, ale przecież klucze były w sporawym futerale który dostałem o Liyli w prezencie.
Nie ma.
Podszedłem do sklepiku i pytam znajomą Panią sprzedawczynię – niestety, nikt nie zgłosił znalezienia kluczy.
Niewiele myśląc, pędzę w miejsce skąd przyjechałem do domu.
Chodzę, szukam, krążę – po kluczach ani śladu.
No tak, pies sam w domu, ja zmęczony. Zajebiście!
Wracam znowu na osiedle i ryje w śniegu na parkingu. Nic!
Dobra, jadę po zapasowe klucze które ma Val, najgorsze było to, że w futerale było całe mnóstwo kluczy do różnych mieszkań! Brrrrrrr!
Uświadomiłem sobie właśnie w tym momencie, że dźwigam/dźwigałem tony metalu – klucznik ze mnie 😉
Wyjeżdżając z osiedla przy otwartej bramce stoi ochroniarz, co mi szkodzi, zapytam – przepraszam Pana bardzo, pytam młodego chłopaka, czy nie znalazł ktoś przypadkiem kluczy i nie zostawił u Pana?
Chwileczkę, powiedział młody człowiek i poszedł do budki.
I oto, jak na filmie w zwolnionym tempie, idzie do mnie ochroniarz wyciągając do mnie rękę w której trzyma futerał z kluczami ….
Bęc, padłem na kierownicę, wszystko mi zwiotczało 🙂
Dziękowałem przynajmniej tak, jakby chłopak wręczył mi milion dolarów.
A tak przy okazji, muszę trzeci komplet kluczy dać komuś ze znajomych, komuś kto mieszka blisko, może Liyli albo Mirkowi? Może Ola?

1,972 total views, 6 views today

Please follow and like us: