Myślałem, że pierwszy tydzień będzie najgorszy. Myliłem się. 7 komentarzy


Myślałem, że pierwszy tydzień będzie najgorszy. Myliłem się.
Pierwsze dni, które poświęcałem na załatwianie pogrzebu w tym jeden z gorszych momentów ? wybór trumny, ubioru, akceptacja nekrologu ? były okraszone adrenaliną więc jakoś funkcjonowałem. Nie docierało do mnie to, co się wydarzyło, czułem się jak we śnie, jak obserwator stojący za szybą.
Potem przyszedł dzień pogrzebu, miałem cichą nadzieję, że po pochówku będę reagował na całą sytuację inaczej, spokojniej. Nic z tego.
Paradoksalnie w dniu w którym mama była chowana, większą atencję skupiałem na moim młodszym bracie. Najpierw w domu pogrzebowym gdzie było ?ostatnie pożegnanie? obawa czy oby nie przyjedzie pijany i nie będzie robił afery. Nie było go.
Potem msza w kościele, obawa przed tym czy nie przyjdzie pijany i nie będzie rozrabiał, przecież mama by tego nie chciała. Nie przyszedł.
Przyszedł czas na ostatni moment, pochówek na cmentarzu.
Mój młodszy brat już tam był, pijany, ledwo na nogach mógł ustać. Trzymał go Paweł, mój wujek. Widok którego nigdy nie zapomnę, moją mamę grzebią w ziemi a tuż obok grobu pijany, płaczący i wygadujący głupoty mój młodszy brat. Oszczędzę i sobie i czytającym jakie teksty padały, ci którzy byli na pogrzebie doskonale wiedzą, byli zniesmaczeni.
Czy ja byłem? Nie potrafię do tej chwili tego ocenić.

W piątek, kiedy dowiedziałem się, że mama umarła współprowadziłem szkolenie dla AVONu.
Kiedy Mirek dowiedział się co się stało, nakazał mi natychmiastowy powrót do domu. Odmówiłem. Wiedziałem, że jeśli wrócę to się zapadnę. Zostałem i poprowadziłem swoją część szkolenia.
Jak tego dokonałem, nie mam pojęcia. Później, z perspektywy czasu kiedy rozmawiałem z Mirkiem, powiedział mi, że w życiu nie widział czegoś takiego. Poprowadziłem szkolenie bez ?mrugnięcia okiem?. Dopiero w drodze powrotnej do domu, dopadła mnie rozpacz. Do tej pory jestem, jeśli to dobre określenie, pod wrażeniem jak bardzo irracjonalne decyzje podejmuje człowiek będąc w szoku.

Do dzisiaj żyję jak w amoku, jest gorzej niż 4 tygodnie temu, 3 tygodnie temu czy nawet dwa tygodnie temu. Do tej pory podświadomie czekam na telefon żeby pogadać jak zwykle, jak co dzień. Kiedy telefon daje sygnał sms?a, odruchowo sięgam po niego z myślą, że to sms od mamy. Bardzo często pisała, kilka smsów dziennie, czasami jakiegoś mms?a podesłała ? hmm, wiedziała jak bardzo lubię dostawać mmsy 🙂

Ktoś, na jednym z ostatnich szkoleń powiedział mi ? ale wiesz co, dobrze się trzymasz.
Tak, na zewnątrz może i dobrze, bo przecież muszę pracować i mówić do ludzi. W środku jest ogromna wyrwa, dziura która jest tak gorąca, że parzy niemiłosiernie.
Próbuję normalnie funkcjonować ale ból fizyczny i psychiczny nie pozwala na ?pełnosprawność?.
Nerwobóle i doły psychiczne, łzy i wspomnienia. Pytania i myśli, że może gdyby ???. to może mama by żyła. Dopiero przedwczoraj odważyłem się pójść do banku, żeby zlikwidować jej konto.
Sporo jeszcze tego załatwiania zostało, telefon, energia elektryczna, sprawa spadkowa. Chwilowo ponad moje siły.
Większość rzeczy jest ponad moje siły, najgorsze jak do tej pory było kasowanie sms?ów od niej. Nie czytałem ich kasując ale wiedziałem co było w nich napisane. Przy każdym sms?sie przycisk ?skasuj? był jak nóż w klatkę piersiową, wbijany coraz głębiej i głębiej i głębiej.

Dwóbiegunówka, która mi towarzyszy od jej śmierci jest nieznośna, oczywiście teoretycznie znam cały ten proces , wszystkie ewentualne fazy które mają miejsce po utracie kogoś bliskiego ale co z tego.
To nowe doświadczenie, to nowe doznania.
Wewnątrz mnie są zgliszcza, przede mną odbudowa tego co zostało obrócone w perzynę. Nie wiem ile czasu mi to zajmie, każdy mówi o swoich doświadczeniach które tylko w minimalnym procencie się pokrywają. Każdy reaguje inaczej, wspólnym mianownikiem wymiany spostrzeżeń jest tylko to, że cholernie boli, długo boli.
Staram się uśmiechać, pisać lub rozmawiać ze znajomymi na w miarę normalnych obrotach. Próbuję przechodzić do normalności, próbuję ale to dopiero miesiąc.

Są jednak cudowni i ciepli ludzie, którzy bezinteresownie potrafią skrobnąć mail, zadzwonić żeby porozmawiać. Są też tacy, którzy przysyłają pełne ciepła sms?y, dziękuję Ci Robciu ?Wisienko?, jesteś wspaniały i niesamowity ? pewnie i tak tego nie przeczytasz, bo chyba nie czytujesz mojego bloga ale ja i tak jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej pamięci. Dziękuję.
Dziękuję tym, którzy nie byli i nie są obojętni. Dziękuję tym, którzy są przy mnie w tych ciężkich dla mnie chwilach. Dziękuję Wam.
Dziękuję to i tak za mało.

1,674 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Czas Czas płynie, czas biegnie, czas ucieka, czas upływa, czas ??A gdyby tak zatrzymał się w miejscu? Gdyby można było uchwycić jakiś moment z naszego życi...
Odejścia Ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego odchodzą. Odchodzą często dlatego że chcą, dlatego że im tak wygodnie, odchodzą z różnych powodów. Zdarz...
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
  • anika

    Czasem tu zaglądam,a teraz postanowiłam napisać. Trzymaj się. Wirtualnie jestem z Tobą i życzę sił do zmagania z każdym dniem tęsknoty…

  • TCj

    Dziękuję Kochani …..

  • boonoonoos

    :****

  • AQ

    Tomq, jestem cały czas myślami z Tobą. 3maj się i pamiętaj, że Twoja mama będzie zawsze przy Tobie i będzie Cię wspierać duchowo w każdych chwilach Twego życia. Wiem, że dasz sobie radę i po tym czasie będziesz jeszcze silniejszym i wspanialszym człowiekiem…
    Przesyłam Ci serdeczne pozdrowienia

  • dudi

    dzięki za tą notkę Tomek … jestem z Tobą

  • Ali.Ant.

    Wiesz, że jestem z Tobą. Myślami Cię wspieram.
    Zgadzam się z Mirkiem, dobrze że o tym napisałeś.
    Tulę Cię mocno :****

  • Mirek S

    Cieszę się, że napisałeś o tym, co czujesz. Wiele osób czyta te słowa i nie czują się dzięki temu samotne.
    Nie bójcie się Kochani pisać do Tomka. Wiem, że nie wiadomo jak się zachować i stąd czasem cisza. Jemu wasze zwykłe słowa są potrzebne. Bądźcie z NIM.