niebieskOOka 5 komentarzy


Tydzień temu, dokładnie w niedzielę, znalazłem kleszcza u Pelaśki.
Zachowywała się dziwnie, wszystko wskazywało na babesziozę.

Klinika w której ostatnio leczyła się moja pociecha, niestety w niedzielę była nieczynna.
Sąsiadka dała mi namiary na przychodnię, do której chadza ze swoimi czworonogami.
Tam zaczęła się moja chandra 🙂
Oczywiście Pelka Morelka szybko wyzdrowiała po serii zastrzyków w dupala i kroplówkach, rozchorowałem się jednak ja, gdy zobaczyłem we wspomnianej przychodni kilkanaście niczyich zwierząt – psy i koty.
Zwierzaki oczywiście były, są i będą do adopcji. Naturalnie trafiają się ludzie, którzy adoptują te biedactwa, ale na miejsce tych, które znalazły nowy dom pojawiają się nowe więc zawsze będą potrzebni ludzi o otwartych sercach.
Cieszę się, ponieważ udało mi się znaleźć dom dla przepięknej niebieskookiej kotki.
Oczywiście będę szukał domów dla pozostałych futrzaków, więc co jakiś czas wrzucę na bloga fotki czworonogów do adopcji.
Póki co, piękna niebieskooka Agatka 😀
















1,821 total views, 4 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
RICHARD BOLSTAD Wczoraj uczestniczyłem w spotkaniu z Richardem Bolstad?em, jednym z najwybitniejszych trenerów na świecie. Człowiek ten wywarł na mnie ogromne wrażeni...
Nie testowano na zwierzętach. Nie jestem jakimś maniakiem jeśli chodzi o prawa zwierząt ale przestrzegam kilku zasad. Jedną z nich jest nie kupowanie produktów chemicznych i kosme...
  • Pingback: Adoptować i dać miłość, to jest sztuka.()

  • Śliczna. Lubię koty.
    Kiedyś zbulwersowałam kogoś twierdzeniem, że gdyby ludzie byli bardziej ludzcy w stosunku do zwierząt, byłoby więcej możliwości i środków dla np. ratowania chorych dzieci zamiast budowania kolejnego schroniska dla psów, które znudziły się swoim właścicielom. Tak się składa, że odrobinę takim dzieciom pomagam, stąd moje takie, a nie inne spojrzenie. Co nie znaczy, że źle życzę zwierzakom – wręcz przeciwnie.

  • ys

    A mi się dzisiaj też udało znaleźć dom dla małego rudego kociaka. Kuzyn w nocy przyniósł do domu, bo znalazł przy przystanku i jak stwierdził, nie mógł go zostawi, bo był taki biedny i cały mokry. W innej sytuacji zostałby w domu na wsi, ale po śmierci dziadka, gdy nie ma stałego domownika było to niemożliwe. Z głupia frant zadzwoniłam do kuzynki z pytaniem, czy nie chce małego kota i okazało się, że ona wprawdzie nie, ale jej brat owszem, chce. Tak więc udało się małemu rudzielcowi znaleźć własny kąt przed zimą

  • Jarek

    Slicznotka! trzeba jej teraz duuuużo miłości!

  • radosny

    ale piękna kicia ;-))))