Od środy, do środy… 7 komentarzy


Dom opieki w Sulejówku, który odwiedzam od maja raz w tygodniu tętni życiem.
Ale nie w naszym tego słowa rozumieniu.

Mieszkańcami willi położonej na uboczu, są starsi ludzie, którzy nie potrafią już samodzielnie funkcjonować.
Schorowani, niedołężni, często oczekujący w ciszy ostatniego tchnienia.
Smutny widok.
Są też tacy, których nikt nie odwiedza i nie dlatego, że nie mają bliskich….
Jest tam wiele osób chorych na alzheimera, wszyscy oni mają swój własny świat, niczym Alicja w krainie czarów widzą postacie, które nie istnieją.
Rozmawiają z nimi, uśmiechają się do nich, złoszczą się na nie.
Elunia, bo reaguje już tylko na to imię – choć też nie zawsze – także żyje wyłącznie we własnym świecie.
Nikogo nie poznaje, rozmawia z osobami, których nie ma w pomieszczeniu…..
Co ciekawe, są to osoby, które już nie żyją. Widzi je, dyskutuje z nimi….
Ma nieprawdopodobną ilość energii, ciągle się wierci, podnosi nogi do góry niczym gimnastyczka, dużo mówi – baaaaaa, ciągle mówi – jednymi łowy, niespożyte pokłady sił witalnych.
Gdy odwiedzam Elunię, bardzo często przyglądam się innym współmieszkańcom i ogarnia mnie nieopisany smutek.
Myślę sobie – jakim bezdusznym trzeba być, żeby wymyślić taki świat, taką kolej rzeczy…..
Ktoś, kto stwarzał ten świat z całą pewnością spartaczył go dokumentnie.
Nie ogarniam.

Bywają też i zabawne sytuacje, a choćby taka jak ostatnio.
Przyjechało pewne małżeństwo, żeby odwiedzić swoją matkę.
Weszli do ogromnego salonu, gdzie siedzi większość pensjonariuszy i usiedli przy Eluni.
Zaczęli do niej mówić, wypakowali coś do jedzenia, zaczęli ją karmić.
Po pewnym czasie, Pani podeszła do pielęgniarki i mówi:
– Przepraszam bardzo, a co mamusia dzisiaj jest taka pobudzona? Zawsze była taka spokojna…..
Pielęgniarka spojrzała w kierunku Eluni i siedzącego obok niej mężczyzny i mówi:
– Ale to nie jest Pani mama, Państwa mama jest w swoim pokoju na górze.
Kobieta, która przyjechała w odwiedziny, wypruła z prędkością światła do pokoju swojej mamy nie wydając przy tym żadnego dźwięku.
Małżonek natomiast z głupią miną dokończył karmienie Eluni i dopiero wtedy poszedł do mamusi :))))))

I tak od kilku miesięcy, żyję sobie od środy do środy.
Zanim dojdę do równowagi po wizycie, zaraz pojawia się kolejna środa na horyzoncie …..

Serdeczności wszystkim….

1,797 total views, 6 views today

Please follow and like us: