3

Kiedyś można było usłyszeć …


Kiedyś można było usłyszeć od rodzica ? ?bo za karę nie wyjdziesz na podwórko?.
Dzisiaj słyszy się ? ?bo odejdziesz od komputera i za karę pójdziesz na podwórko?.

Moje dzieciństwo wyglądało zupełnie inaczej, niż współczesnych dzieci. Jako dzieciaki na różne sposoby organizowaliśmy sobie zabawę . Często wykorzystywaliśmy to, co matka natura nam ofiarowała. Liście służyły za pieniądze, piach i odrobina wody dawały wymarzoną konsystencję czyli błotko, z którego robiliśmy kotlety. Patyki, zależnie od naszego wieku, służyły jako papierosy lub sztućce albo strzały do ręcznie robionych łuków. Nagminnie bawiliśmy się w podchody, chowanego, Indian. Graliśmy w zbijaka, dwa ognie, badmintona, nóż, komórki do wynajęcia, maszynę rechu rechu, czy pomidora.

Zbieraliśmy historyjki z gum Donaldówek (Donald) lub rysowaliśmy kredą autostrady na asfalcie i bawiliśmy się resorakami. Zimą także było mnóstwo atrakcji więc wolny czas także spędzaliśmy na zewnątrz.
Było fajnie bo nigdy nam się nie nudziło, było zdrowo bo ciągle na świeżym powietrzu i ciągle w ruchu….

Dziś patrzę na dzieci i młodzież wczesno-gimnazjalną i widzę głównie zombi, oczy bez wyrazu, wzrok jak za szybą, powolne ruchy i zamulony mózg. Mam wrażenie, że przede wszystkim komputer i tv jest rozrywką dla młodocianych. Nie twierdzę, że wszyscy są tacy bo nie wszyscy byli tacy (co tu dużo ukrywać bo jest to faktem), kreatywni i za moich czasów. Zresztą wystarczy tylko poszperać w pamięci i jasne będzie, że nie mieliśmy innego wyboru. Nie było komputerów, w telewizji tylko dwa kanały z czego program 2 tylko kilka godzin. Nie mieliśmy czegoś takiego jak gry komputerowe i internet. Były gry planszowe i nic więcej i dopiero w latach ’80-tych zaczęły się pojawiać pierwsze gry elektroniczne.

Świat się zmienia. Nie chcę oceniać czy pędzi ku dobremu czy raczej ku złemu. Moja opinia jest czysto subiektywna. Zastanawiam się tylko nad jednym – co za tych kilkadziesiąt lat, będzie wspominał jakiś człowiek będący w moim obecnym wieku. Czy też będzie taka różnica? 🙂

17,765 total views, no views today

Share This:

2

„Za moich czasów ….”

Gdy byłem dużo, dużo, dużo, dużo młodszy, czyli było to bardzo, bardzo, bardzo dawno temu i ktoś z mojego otoczenia mówił – „za moich czasów …..” , wówczas brzmiało to tak prehistorycznie, jak z epoki kina niemego. Dziś zdarza mi się coraz częściej mówić – „za moich czasów ….” 😀
No cóż, czas płynie szybko i wszyscy o tym wiemy ale żeby tak szybko ? 🙂

Na przestrzeni lat obserwowałem powtarzający się schemat – starsza pani z wnuczkiem lub wnuczką w autobusie, tramwaju czy metrze, której ktoś ze współpasażerów ustępuje miejsca. Babcie ochoczo przystawały na bardzo grzeczny gest z tą jednak różnicą, że nie siadała babcia, tylko wnusia lub babcia wnusię pakowała na ?ustąpione? uprzednio miejsce a sama stała dalej. Dzieciaki na ogół miały już sporo wiosen i mogły swobodnie postać lub usiąść babciom na kolana ale ….. nic z tego.

Wczoraj jadę zatłoczoną kolejką. Ścisk, tłok, wszystkim stojącym oczy wyłażą na wierzch. Widzę starszą, elegancką panią, na oko jakieś 70 lat, która stoi w ?kleszczach? masy, którą tworzą stojący wokół niej pasażerowie. Na siedzeniach głównie młodzi ludzie. Obok mnie stoi kobieta. Okazuje się że jest w ciąży, brzuszek mały ale nie trzeba lupy żeby zauważyć jej stan. Na siedzeniach głównie młodzi ludzie ….

Za moich czasów (tak, tak, coraz częściej mi się to zdarza 🙂 ) było to nie do pomyślenia. Jako tak zwana młodzież, obligatoryjnie ustępowaliśmy miejsca starszym osobom lub kobietom w ciąży. Nie do pomyślenia było to, co widziałem wczoraj w kolejce miejskiej. Nie do pomyślenia jest to, że widuję to coraz częściej.

Ja rozumiem, że młodzi ludzie też mogą być zmęczeni – sam byłem młody – ale wszyscy?!
Ołów w czterech literach i brak wychowania. To cała tajemnica!

Mój znajomy ma na to teorię. Skoro babcie ładowały na ?ustępowane? im miejsca swoje wnuczęta, to teraz mają tego owoc.

Coś w tym jest?

6,658 total views, 3 views today

Share This:

5

Tu stacja Stadion Narodowy….

Zastanawiam się nad tym, kiedy nasze społeczeństwo zmieni podejście do pewnych rzeczy. Chyba musi minąć wiele pokoleń zanim zrozumiemy, że pewne rzeczy się zdarzają i należy do nich podchodzić z przymrużeniem oka.
Stadion Narodowy i wtopa gdy nie zamknięto dachu a ulewa uniemożliwiła rozegranie meczu Polska – Anglia.
Powinny zostać wyciągnięte konsekwencje, winny lub winne osoby odpowiednio ukarane i po krzyku.
Ale nie my, nie Polacy.
Masturbujemy* się tym tematem już od kilkunastu dni i nie pozostawiamy suchej nitki na ludziach, którzy de facto nie mieli bezpośredniego czy nawet pośredniego wpływu.

Metro, druga linia metra. Ruszyła budowa i zanim oddadzą fragment nowej linii minie trochę czasu. Oczywiście przeszkody w drążeniu tuneli będą się zdarzały jak wszędzie na świecie. Słynna na całą Polskę, bo świat guzik to obchodzi, afera z zalaniem tunelu pod Wisłą. Nie znam się na tak skomplikowanych aspektach jakimi są projekty i budowa linii metra, ale zawsze trzeba brać pod uwagę trudności, często piętrzące się trudności.
Oczywiście my, naród Polski robimy z tego aferę i na wszelkie możliwe sposoby pokazujemy jak bardzo nieudacznym ludem słowiańskim jesteśmy.
Czyżby kompleksy „polskości” wyłaziły przy tego typu okazjach?

Paradoksalnie, w kraju do którego nam bardzo daleko pod każdym względem czyli u naszego zachodniego sąsiad, także pojawiają się różnego rodzaju wpadki. Gdy kilka lat temu w Berlinie budowano linię metra, zawaliła się kamienica. Temu wydarzeniu poświęcono jedynie wzmianki w niemieckich mediach. Gazety gdzieś na drugich lub trzecich stronach informowały swoich czytelników o zaistniałym fakcie.
Nie było odpowiedników tvn24 ze swoimi odpowiednikami błękitnego24 i nie było rozdmuchiwania tematu i snucia apokaliptycznych scenariuszy.
Co więcej, społeczeństwo niemieckie z dużą dozą wstrzemięźliwości komentowało zawalanie się kamienicy.
Ale nie my, nie Polacy.
I znowu, onanizujemy** się tym tematem od samego początku.
Głupkowate grafiki krążące na facebooku już zaczynają mdlić. Już dawno przestały być śmieszne. Są żałosne.

Ja cieszę się z tego, że mamy takie wspaniałe obiekty sportowe w tym także w Warszawie Stadion Narodowy.
Ja cieszę się z tego, że ruszyła budowa drugiej linii metra, nawet za cenę utrudnień komunikacyjnych w centrum miasta.
Ja cieszę się, że budowane są obwodnice (lub ich części) bo naszemu miastu potrzeba tego typu inwestycji.
Ja cieszę się z tego, że Warszawa się rozwija – ktoś powie – nieudacznie.
I pewnie będzie miał rację, ale lepiej tak niż wcale.

Pamiętam to miasto zupełnie zapuszczone, pamiętam to miasto bez żadnych perspektyw, pamiętam to miasto gdy po przylocie z Paryża, Londynu, Moskwy czy Nowego Jorku, wstydziłem się że Warszawa jest taka obskurna.
Teraz jestem dumny gdy obcokrajowcy podziwiają Warszawę, jestem dumny gdy finansiści z Frankfurtu mówią, że nie spodziewali się zobaczyć tutaj tylu wieżowców porównując Warszawę do Frankfurtu.
Jestem dumny, że Rosjanie, Anglicy, Amerykanie mówią mi, że Warszawa ich rozczarowała, mile rozczarowała.

Uśmiechu wszystkim i rozglądajcie się, pozytywne rzeczy też się zdarzają. 🙂

*
** – dla mniej rozgarniętych – wiem co oznaczają terminy masturbacja i onanizm – potraktujcie to jako metaforę.

3,561 total views, no views today

Share This:

5

Pani M.

Uwielbiam słuchać o „wpadkach” innych osób, bo sam miewam ich więcej niż przeciętny Kowalski.
Jeśli ludzie o nich swobodnie opowiadają, to znaczy, że mają dystans do siebie, a to jest fenomen bardzo przydatny i oczywiście praktyczny 🙂

Mojego kolegi Mama, kobieta dosyć sędziwego wieku bo już po osiemdziesiątce, czasami opowiada mi o swoich „wpadkach” – słucham ich z apetytem 🙂
Mam takie cztery cymesy, ale jeden pominę, bo nie chcę się narażać 😉

Mama mojego kolegi jest kobietą bardzo dystyngowaną, dobrze ułożoną i absolutnie zawsze zachowującą proporcje dobrych manier, wszystko jest zawsze adekwatnie do sytuacji.

Kiedyś jadąc zatłoczonym autobusem złapała się za zwisający uchwyt, takie specjalne wiszące paski do trzymania. Warto dodać, że kiedyś kierowcy Warszawskich autobusów jeździli tak, jakby wozili kartofle, dlatego każdy trzymał się czego mógł. Trasa była dosyć długa, do tego zima za oknem więc autobus jechał długo. Dojeżdżając do przystanku, na którym miała wysiąść puściła uchwyt, który zaczął się poruszać.
Najpierw zaskoczona, a potem zawstydzona Mama mojego kolegi uświadomiła sobie, że przez cały czas trzymała za kciuk mężczyzny, który trzymał się metalowej rurki. Była zima, facet miał skórzane rękawiczki, ona sama miała rękawiczki na dłoniach więc nie zdawała sobie sprawy, że to nie uchwyt 🙂
Widząc zawstydzenie Pani M. połączone z tłumaczeniem, mężczyzna odpowiedział:
– Nie chciałem Pani przeszkadzać, dlatego nic nie mówiłem.

Innym razem, mój kolega ze swoją Mamą wybrali się na zakupy. Zaparkowali pod jednym ze sklepów, kolega został w samochodzie a jego Mama poszła zrobić szybkie zakupy. Czekał na nią kilka chwil po czym pojawiła się na horyzoncie. Nagle widzi, że jego Mama wsiada do samochodu zaparkowanego kilka miejsc wcześniej. Po krótkiej chwili wysiadła z auta i czerwona niczym burak wsiadła do auta w którym czekał mój kolega.
– Co Ty zrobiłaś? zapytał kolega
– Myślałam, że to Twój samochód więc wsiadłam. Patrzę, a tam jakiś facet siedzi więc ja do niego – A co Pan tutaj robi!!!!!

Ten przypadek miał miejsce, gdy Mama mojego kolegi miała około sześćdziesiątki.
Wracała do domu z pracy. Wysiadła z autobusu i miała spory kawałek drogi do pokonania. Widzi, ze z naprzeciwka idzie ostro nawiany facet, na oko około czterdziestki.
Ku jej przeogromnemu zdziwieniu mężczyzna już z daleka zaczął rozkładać ręce i krzyczeć
– Żono moja kochana! Koteczku Ty mój!
Mama kolegi dyskretnie obejrzała się za siebie, ale nikogo za nią nie było więc totalnie osłupiała.
Idąc dalej w kierunku domu, mijając pijanego jak bela faceta usłyszała ponownie:
– Żono moja!! Kochana żono moja!! Ty mój koteczku! Nie poznajesz własnego męża?!
Pani M. szła dalej w kierunku domu i usłyszawszy ponowne nawoływania mężczyzny, będąc oczywiście już w bezpiecznej odległości, odwróciła się i mówi oburzonym głosem:
– Ja nie jestem Pana kwiatuszkiem! Wstydziłby się Pan! Własnej żony nie poznać! Poza tym jestem od Pana dużo starsza!!
Kołyszący się facet popatrzył, przetworzył dane i odpowiedział:
– Przepraszam Panią bardzo ale pomyliłem Panią z żoną, bo moja małżonka nosi taki sam berecik jak Pani – wyartykułował mocno podpity mężczyzna 🙂

O gołębiu nie mam odwagi, a to mój ulubiony, gdy usłyszałem – dostałem mega głupawki 🙂

Serdeczności wszystkim pozytywnie zakręconym 🙂

3,356 total views, no views today

Share This:

2

Dla mnie, to nie wszystko.

Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, oczywiście z tymi, którzy mają coś ciekawego, interesującego, zabawnego, mądrego, inspirującego .. do powiedzenia – niekoniecznie musi to być osoba, która przed imieniem i nazwiskiem ma tych skrótów całe krocie, często wiedza zdobyta na uczelniach nie idzie w parze z inteligencją, której niestety nie da się nabyć. Nawet ludzie z dużym IQ nie robią na mnie wrażenia. Dlaczego? To proste, badanie IQ to tylko intelekt, czyli między innymi szybkość kojarzenia, podejmowania decyzji itp. Dla mnie to nie wszystko 🙂
Oczywiście jest mnóstwo przypadków, gdy ludzie z wysokim IQ mają coś jeszcze, co jest bardzo ważne dla prawidłowego funkcjonowania – emocje.
Intelekt, emocje i działanie, te trzy ośrodki tworzą holistyczną inteligencję człowieka.

Często mądrość życiowa ludzi, którzy zapewne polegli by na testach IQ jest o wiele bardziej imponująca niż osób, które mają jedynie rozwinięty ośrodek intelektu (IQ).

Ciekawych rozmów Wam życzę.
Pozdrawiam wszystkich.

3,132 total views, no views today

Share This:

0

Sierpniowa sobota.

Sierpień, to już w zasadzie początki jesieni.
Lato w tym roku minęło wyjątkowo szybko.
Chciało mi się lata gorącego, upalnego, takiego aż do „zwymiotowania”.
Nie zawiodło 🙂
Continue Reading

5,695 total views, no views today

Share This: