9

W towarzystwie Wenus z Milo.

Przedostatni weekend spędziliśmy we dwóch, razem z WW, u naszego młodszego brata. Samochodem się wybraliśmy. Never again 🙂
Pomagaliśmy w przeprowadzce.
Continue Reading

2,292 total views, no views today

Share This:

2

Zdobywam kolejne „szczyty”.

Zawsze gdy tam jechałem, bolał mnie brzuch czułem się nieswojo, tak było kiedyś.
Teraz, gdy tylko przekraczam wiadukt zjeżdżając z „katowickiej”, czuję się jak Harry Potter przekraczający granicę realnego świata ze światem magii – inny wymiar, inny świat, inne emocje.
Continue Reading

808 total views, no views today

Share This:

3

Warunki biometeorologiczne niekorzystne?

Dziś chyba warunki biometeorologiczne niekorzystne, przynajmniej dla mnie.
Chodzę jak śnięta ryba. Wczesnym wieczorem (późnym popołudniem jak kto woli) stojąc samochodem na czerwonych światłach jako trzeci w kolejce, chciałem spryskać przednią szybę. Nadusiłem drążek przy kierownicy w moją stronę i …… długimi oświetliłem samochód stojący przede mną. O Santa Claro! Ale jestem zakręcony – pomyślałem.
Nacisnąłem drążek z drugiej strony i spryskałem okno jednocześnie wprawiając w ruch wycieraczki.
Z samochodu BMW stojącego przede mną wychodzi postawny, wysoki, łysy koleś.
Idzie w moim kierunku i schyla się do okna. Odruchowo otwieram szybę tylko do połowy, koleś pyta:
– Co robisz?
– Myję przednią szybę – odpowiedziałem ze zdziwieniem.
– To po moich oczach ją myjesz? zapytał wyraźnie poirytowany.
– Po szybie – odpowiedziałem pytająco.
– Oślepiłeś mnie długimi – warknął bamber.
– Patyczki mi się pomyliły – odpowiedziałem z głupawym uśmieszkiem.
Chłopak w tym momencie parsknął śmiechem i odchodząc powiedział – spoko.
Zacząłem pokładać się ze śmiechu, oczywiście z siebie rzecz jasna.
Jakieś pół godziny temu wracam do domu Trasą Siekierkowską, szyba coraz bardziej zachlapana, naciskam drążek żeby umyć szybę i co?
Samochód przede mną poczęstowany długimi.
Zgadnijcie czyj samochód? :))))))))))

1,177 total views, no views today

Share This:

2

Poślizg.

Co Pan taki blady – pyta mnie sąsiadka którą spotkałem w windzie – Dobrze się Pan czuje?
Moje blade lico było efektem mało przyjemnego zdarzenia.
Jakąś godzinę temu wracając do domu, jakiś krewki kierowca zajechał mi drogę włączając się do ruchu z podporządkowanej. Jedno co mi pozostało to nadepnąć hamulec. Nadepnąłem ale wpadłem w poślizg i wylądowałem w zaspie śnieżnej.
O tyle pokręcone miejsce, że dwupasmówka którą jechałem łączy się na łuku z podporządkowaną z której wyjechał ów kierowca, do tego wszystko jest pod górkę z wjazdem na wiadukt.
Kilkanaście tygodni temu w tym samym miejscu tyle, że po drugiej stronie kierowca nie zauważył łuku jadąc od strony wiaduktu i dachował bo pojechał „prosto”.
Wredne miejsce, trwają tam roboty drogowe i wszystko jest prowizoryczne.
Dobrze, że to nie poniedziałek :o)

911 total views, 2 views today

Share This:

7

Roztrzepana Matylda i różowa dupa.

Moja Pani GPS (Global Positioning System) gada do mnie niestworzone rzeczy.
Nazwałem ją Matylda. Lubię się z nią droczyć, kiedy wyznacza mi trasę, zaczynam jechać w przeciwnym kierunku, wtedy krzyczy na mnie – zawróć! zawróć!
Jeszcze ciekawiej jest, kiedy wrzeszczy:
za 500 metrów fotoradar!
za 300 metrów fotoradar!
za 100 metrów fotoradar!
fotoradar!
Gdzie Matyldo? W środku lasu? Porąbało Cię moja droga?
Ona ma jakąś schizę, bo co kilka kilometrów widzi fotoradary których nie ma.
Roztrzepana jakaś niemiłosiernie.
Rafał poprawił mi dzisiaj nastrój filmikiem, do tej pory banana mam na twarzy.
Dzięki Ralf :o)


2,056 total views, no views today

Share This:

2

Pierwszy śnieg.

Po to, żeby jadąc z puntu A do punktu B, nie docierając zresztą do celu, potrzebowałem dzisiaj 3 godziny.

Warunki na drodze były tak fatalne, że zdecydowałem zrezygnować z punktu B, znajdującego się w centrum Warszawy. Chyba jedynie gorsze było, podjeżdżanie na wiadukcie przy Chałubińskiego. Zima zaskoczyła nie tylko mnie, ale najprawdopodobniej także drogowców (służby odpowiedzialne, za stan nawierzchni drogowych) – ulice zaśnieżone do późnych godzin popołudniowych, przynajmniej prawa strony Warszawy, bo na lewobrzeżną nie udało mi się dotrzeć.

No i molo w Sopocie się podobno rozpada, wrrrrrrr.

715 total views, no views today

Share This: