4

Zaczynam się uodparniać.

Dzisiaj znowu były u mnie dwie Panie, tym razem chciały porozmawiać o szczęściu, tym razem były bardziej nieustępliwe, tym razem nie wziąłem żadnej broszury. Dziękowałem z uśmiechem na ustach ale do Pań to nie docierało. Paniom nie przeszkadzało nawet to, że byłem w szlafroku, trzymałem telefon w ręku (rozmawiałem z księgową) i do tego pies ujadał jak wściekły.
Co pomogło? Zamknięcie drzwi przed nosem.
Buszując po centrum Warszawy, patrząc na mijających mnie ludzi, odzianych w grube kurtki i płaszcze, tak mi się jakoś zatęskniło za ciepłym krajem. Za słoneczkiem, za kurtką zimową w szafie.
I pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu oglądałem takie zachody słońca :o)


2,168 total views, no views today

Share This: