5

Patrzę.

Wsiadam do tramwaju numer 31. Tłok i gwar. Stoję na schodku.
Ludzie rozmawiają. Jakaś para nad moją głową rozmawia o zabawkach dla dzieci.
Śmieją się nucąc lub śpiewając piosenki, które grają misie, lalki.
Pacynka to ulubiona zabawka jej córki, on zaś twierdzi, że jego synek najbardziej lubi konika na biegunach.
O mój Boże! Kiedyś miałem takiego! Mój rumak z piękną i długą grzywą.
Continue Reading

1,549 total views, 2 views today

Share This:

3

Tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty ósmy czwartek w moim życiu.

Dzieje się.
Continue Reading

1,181 total views, no views today

Share This:

2

Kto dźwiga tony metalu w kieszeni? Klucznik.

Ciśnienie mi dzisiaj skoczyło, kiedy okazało się po przyjeździe do domu, że nie mam kluczy w kieszeni kurtki.
Często z kieszeni wypadają mi różne rzeczy ale przeważnie znajduję je obok fotela w samochodzie.
Kluczy tym razem nie było. Przetrzepałem cały samochód, no nie ma.
Chwilę przed wjazdem na parking byłem w sklepiku tuż przy osiedlu – może tam wypadły?
Minuta jazdy, chodzę a właściwie, brodzę w śniegu gdzie zaparkowałem.
Ciemno, ale przecież klucze były w sporawym futerale który dostałem o Liyli w prezencie.
Nie ma.
Podszedłem do sklepiku i pytam znajomą Panią sprzedawczynię – niestety, nikt nie zgłosił znalezienia kluczy.
Niewiele myśląc, pędzę w miejsce skąd przyjechałem do domu.
Chodzę, szukam, krążę – po kluczach ani śladu.
No tak, pies sam w domu, ja zmęczony. Zajebiście!
Wracam znowu na osiedle i ryje w śniegu na parkingu. Nic!
Dobra, jadę po zapasowe klucze które ma Val, najgorsze było to, że w futerale było całe mnóstwo kluczy do różnych mieszkań! Brrrrrrr!
Uświadomiłem sobie właśnie w tym momencie, że dźwigam/dźwigałem tony metalu – klucznik ze mnie 😉
Wyjeżdżając z osiedla przy otwartej bramce stoi ochroniarz, co mi szkodzi, zapytam – przepraszam Pana bardzo, pytam młodego chłopaka, czy nie znalazł ktoś przypadkiem kluczy i nie zostawił u Pana?
Chwileczkę, powiedział młody człowiek i poszedł do budki.
I oto, jak na filmie w zwolnionym tempie, idzie do mnie ochroniarz wyciągając do mnie rękę w której trzyma futerał z kluczami ….
Bęc, padłem na kierownicę, wszystko mi zwiotczało 🙂
Dziękowałem przynajmniej tak, jakby chłopak wręczył mi milion dolarów.
A tak przy okazji, muszę trzeci komplet kluczy dać komuś ze znajomych, komuś kto mieszka blisko, może Liyli albo Mirkowi? Może Ola?

1,426 total views, no views today

Share This:

4

Straż Miejska.

Dzisiaj Straż Miejska sprawiła mi niespodziankę. Obawiałem się że będę musiał zweryfikować moje zdanie odnośnie tej instytucji, jednak zostałem mile zaskoczony.
Trzy tygodnie temu zaparkowałem auto na mojej ulicy, dodam że ulicy tylko z nazwy bo jest w fatalnym stanie i jest nie utwardzona. Strażniczka miejska wlepiła mi mandat, za (jak to zgrabnie ujęła na wezwaniu) parkowanie na zieleni miejskiej. Zielenią miejską okazała się kępka wyleniałej trawy, gdzieś na skraju ulicy ? ekhm, ekhm, ulicy tylko z nazwy.
Zrozumiałe jest dla mnie że należy dbać o zieleń, zwłaszcza zieleń miejską, ale nazwanie czegoś, co wygląda jak wyleniała peruka, mianem zieleni miejskiej? W głowie mi się nie mieściło.
Nie wiele myśląc obfotografowałem i ulicę i auto zaparkowane na ?zieleni miejskiej? i podzieliłem się ze Strażą Miejską różnicą zdań.
Przez trzy tygodnie nic się nie działo, byłem już przygotowany na dalsze potyczki w tym temacie, aż tu nagle przychodzi odpowiedź. Sprawa została anulowana. Oczywiście w tak zwanej drodze wyjątku, czyli dlatego że droga (upssss, przepraszam ? ulica) wygląda tak jak wygląda. Nie chodziło tutaj o mandat, pewnie w wysokości 50 złotych, ale o fakt. Staram się nie parkować tam, gdzie jest to zabronione lub tam gdzie nie powinno się parkować. Gdybym istotnie przegiął i zaparkował tam, gdzie bezapelacyjnie należałby mi się mandat ? płacę bez mrugnięcia okiem.
No cóż, cieszę się że sprawa tak się zakończyła, bo gdzie bym dzwonił gdybym znowu zobaczył łosia w biały dzień, na środku drogi, prawie w centrum Rembertowa ;o)
Ukłony w kierunku pracowników Straży Miejskiej.

951 total views, no views today

Share This: