7

I was here.

Odzyskuję apetyt na życie?
Chce mi się śmiać, tego mi brakowało ostatnio, przez jakieś 19 miesięcy. Continue Reading

2,044 total views, 2 views today

Share This:

4

Złota rybka.

Gdybym złapał złotą rybkę, to nie wiedziałbym o co ją poprosić… nawet gdyby były to 3 życzenia.
Continue Reading

1,773 total views, no views today

Share This:

8

? ? ? ? | 35% Loading…

Za oknem ponuro, to prawie tak samo jak w moim świecie. Za oknem hula wiatr, to prawie tak jak u mnie.
Wszyscy cieszą się Nowym Rokiem, a dla mnie jest niczym poniedziałek, którego nie lubię.
Continue Reading

7,952 total views, no views today

Share This:

5

Przyjemne z przyjemnym.

Wziąłem czworonoga na smycz, komórkę do kieszeni i poszedłem na spacer.
Przyjemne z przyjemnym, cztery łapy wybiegały się do tego stopnia, że teraz padła na kanapę a ja przy okazji porobiłem trochę fotek. Po kilku zimnych i deszczowych dniach przyszło ciepełko, cudowna natura aż się prosiła żeby ją uwiecznić! Nawet dziko rosnącego tulipana udało mi się spotkać 🙂
Zaraz biorę się za przemeblowanie – cholerka, muszę coś zmienić bo ocipieję ;PPPPPPP
Spokojnego weekendu wszystkim życzę 🙂

Continue Reading

1,172 total views, 2 views today

Share This:

7

Myślałem, że pierwszy tydzień będzie najgorszy. Myliłem się.

Myślałem, że pierwszy tydzień będzie najgorszy. Myliłem się.
Pierwsze dni, które poświęcałem na załatwianie pogrzebu w tym jeden z gorszych momentów ? wybór trumny, ubioru, akceptacja nekrologu ? były okraszone adrenaliną więc jakoś funkcjonowałem. Nie docierało do mnie to, co się wydarzyło, czułem się jak we śnie, jak obserwator stojący za szybą.
Potem przyszedł dzień pogrzebu, miałem cichą nadzieję, że po pochówku będę reagował na całą sytuację inaczej, spokojniej. Nic z tego.
Paradoksalnie w dniu w którym mama była chowana, większą atencję skupiałem na moim młodszym bracie. Najpierw w domu pogrzebowym gdzie było ?ostatnie pożegnanie? obawa czy oby nie przyjedzie pijany i nie będzie robił afery. Nie było go.
Potem msza w kościele, obawa przed tym czy nie przyjdzie pijany i nie będzie rozrabiał, przecież mama by tego nie chciała. Nie przyszedł.
Przyszedł czas na ostatni moment, pochówek na cmentarzu.
Mój młodszy brat już tam był, pijany, ledwo na nogach mógł ustać. Trzymał go Paweł, mój wujek. Widok którego nigdy nie zapomnę, moją mamę grzebią w ziemi a tuż obok grobu pijany, płaczący i wygadujący głupoty mój młodszy brat. Oszczędzę i sobie i czytającym jakie teksty padały, ci którzy byli na pogrzebie doskonale wiedzą, byli zniesmaczeni.
Czy ja byłem? Nie potrafię do tej chwili tego ocenić.

W piątek, kiedy dowiedziałem się, że mama umarła współprowadziłem szkolenie dla AVONu.
Kiedy Mirek dowiedział się co się stało, nakazał mi natychmiastowy powrót do domu. Odmówiłem. Wiedziałem, że jeśli wrócę to się zapadnę. Zostałem i poprowadziłem swoją część szkolenia.
Jak tego dokonałem, nie mam pojęcia. Później, z perspektywy czasu kiedy rozmawiałem z Mirkiem, powiedział mi, że w życiu nie widział czegoś takiego. Poprowadziłem szkolenie bez ?mrugnięcia okiem?. Dopiero w drodze powrotnej do domu, dopadła mnie rozpacz. Do tej pory jestem, jeśli to dobre określenie, pod wrażeniem jak bardzo irracjonalne decyzje podejmuje człowiek będąc w szoku.

Do dzisiaj żyję jak w amoku, jest gorzej niż 4 tygodnie temu, 3 tygodnie temu czy nawet dwa tygodnie temu. Do tej pory podświadomie czekam na telefon żeby pogadać jak zwykle, jak co dzień. Kiedy telefon daje sygnał sms?a, odruchowo sięgam po niego z myślą, że to sms od mamy. Bardzo często pisała, kilka smsów dziennie, czasami jakiegoś mms?a podesłała ? hmm, wiedziała jak bardzo lubię dostawać mmsy 🙂

Ktoś, na jednym z ostatnich szkoleń powiedział mi ? ale wiesz co, dobrze się trzymasz.
Tak, na zewnątrz może i dobrze, bo przecież muszę pracować i mówić do ludzi. W środku jest ogromna wyrwa, dziura która jest tak gorąca, że parzy niemiłosiernie.
Próbuję normalnie funkcjonować ale ból fizyczny i psychiczny nie pozwala na ?pełnosprawność?.
Nerwobóle i doły psychiczne, łzy i wspomnienia. Pytania i myśli, że może gdyby ???. to może mama by żyła. Dopiero przedwczoraj odważyłem się pójść do banku, żeby zlikwidować jej konto.
Sporo jeszcze tego załatwiania zostało, telefon, energia elektryczna, sprawa spadkowa. Chwilowo ponad moje siły.
Większość rzeczy jest ponad moje siły, najgorsze jak do tej pory było kasowanie sms?ów od niej. Nie czytałem ich kasując ale wiedziałem co było w nich napisane. Przy każdym sms?sie przycisk ?skasuj? był jak nóż w klatkę piersiową, wbijany coraz głębiej i głębiej i głębiej.

Dwóbiegunówka, która mi towarzyszy od jej śmierci jest nieznośna, oczywiście teoretycznie znam cały ten proces , wszystkie ewentualne fazy które mają miejsce po utracie kogoś bliskiego ale co z tego.
To nowe doświadczenie, to nowe doznania.
Wewnątrz mnie są zgliszcza, przede mną odbudowa tego co zostało obrócone w perzynę. Nie wiem ile czasu mi to zajmie, każdy mówi o swoich doświadczeniach które tylko w minimalnym procencie się pokrywają. Każdy reaguje inaczej, wspólnym mianownikiem wymiany spostrzeżeń jest tylko to, że cholernie boli, długo boli.
Staram się uśmiechać, pisać lub rozmawiać ze znajomymi na w miarę normalnych obrotach. Próbuję przechodzić do normalności, próbuję ale to dopiero miesiąc.

Są jednak cudowni i ciepli ludzie, którzy bezinteresownie potrafią skrobnąć mail, zadzwonić żeby porozmawiać. Są też tacy, którzy przysyłają pełne ciepła sms?y, dziękuję Ci Robciu ?Wisienko?, jesteś wspaniały i niesamowity ? pewnie i tak tego nie przeczytasz, bo chyba nie czytujesz mojego bloga ale ja i tak jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej pamięci. Dziękuję.
Dziękuję tym, którzy nie byli i nie są obojętni. Dziękuję tym, którzy są przy mnie w tych ciężkich dla mnie chwilach. Dziękuję Wam.
Dziękuję to i tak za mało.

1,284 total views, no views today

Share This:

0

Mam nadzieję…. że coś zmieni się.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł mówić o tym spokojnie ……
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

482 total views, 2 views today

Share This: