6

[…] naród egipski to tykająca bomba, mają wiele stłumionej agresji.

Czasami bywam w Tunezji, może nie tak często jak w Egipcie ale nie są to sporadyczne wyjazdy.
Zawsze podróżuje po tym kraju sam, wsiadam w pociąg i jadę. Jadę zwiedzać, poszwędać się tu i ówdzie.
Za każdym razem gdy jestem w tym kraju, obowiązkowo robię sobie wypady do Tunisu, obowiązkowo Sidi Bou Said pod Tunisem, kocham to miejsce a potem włóczęga po mieście. Zapuszczałem się w różne regiony, nawet slamsy odwiedzałem i przyznam szczerze, że miałem duszę na ramieniu.
Kiedy pierwszy raz wsiadłem w pociąg w Sousse i dojeżdżałem do Tunisu (stolica Tunezji), zauważyłem domy mieszkalne otoczone murem, na murze wmurowane kawałki szkła – to taki rodzaj zabezpieczenia.
Wówczas zrozumiałem, że Tunezja nie jest tak bezpieczna jak by można przypuszczać.
Któregoś razu, wracając wieczornym pociągiem z Tunisu do Sousse nawiązała się rozmowa pomiędzy mną a siedzącym obok mnie Tunezyjczykiem. Pracował w Tunisie a mieszkał w Sousse, każdego dnia dojeżdżał do pracy do stolicy, jest biznesmenem. Rozmawialiśmy o wszystkim, także o podróżach. Zapytał mnie, czy Tunezja to jedyny arabski kraj który odwiedzam, odpowiedziałem, że nie – najczęściej jeżdżę do Egiptu. Dodałem wtedy, że naród Tunezyjski różni się od narodu Egipskiego, z mojego punktu widzenia bezpieczniej jest w Egipcie pomimo częstszych zamachów terrorystycznych, chodziło mi o ludzi – Egipcjanie są spokojniejsi i bardziej przyjacielscy.
Mój współpasażer odparł wtedy – może i tak jest, ale naród egipski to tykająca bomba, mają wiele stłumionej agresji. Powodem takie stanu jest rodzaj zamknięcia, brak możliwości poruszania się swobodnego po kraju nie wspominając o świecie – co jest zgodne z prawdą, każdy Egipcjanin, chcąc wyjechać na przykład za pracą do któregoś z krajów arabskich, musi mieć wizę. Wizy są nie dość, że drogie to na dodatek trudno je zdobyć.
To by się zgadzało. Ostatnie wydarzenia które mają miejsce w Egipcie poniekąd udowodniły słowa Tunezyjczyka, tłumiona agresja wreszcie musiała dać upust.
Przysłuchując się wielu wypowiedziom osób zapraszanych do telewizji i wypowiadających się o sytuacji w Egipcie, osoby te nie mają zielonego pojęcia o mentalności tego narodu. Kompletnie bez głowy, obecne demonstracje i zamieszki w Egipcie, porównywane są do wydarzeń które miały miejsce w naszym kraju w latach kiedy „Solidarność” walczyła z reżimem komunistycznym. Polacy wychodzili na ulice protestując i demonstrując. Dzięki temu mamy od dwudziestu lat demokrację w naszym kraju. My jednak bardzo różniliśmy się od narodu Egipskiego, pod każdym względem – kulturowym ,społecznym, religijnym.
Moim zdaniem, wielce nieodpowiedzialne jest porównywanie tych dwóch wydarzeń i tym samym popieranie tego, co dzieje się w Egipcie.
Zwykłe demonstracje przerodziły się w zamieszki, zamieszki przerodziły się natomiast w regularne bitwy na ulicach niektórych miast Egiptu. Giną ludzie, wielu jest rannych, wreszcie – rozpoczęło się masowe plądrowanie urzędów, banków, sklepów (w tym mój ulubiony Carrefour w Kairze), Muzeum Narodowe (także w Kairze) gdzie rozkradane i niszczone są zabytki. Zaczęły się także masowe okradania domów i mieszkań zwykłych obywateli. Sytuacja wymknęła się z pod kontroli. Rozpoczął się zwykły wandalizm. Jak widać, w Polsce podczas całego procesu obalania komunizmu nie dochodziło do tak dantejskich scen.
Owszem, swoboda zwykłych obywateli Egiptu jest mocno ograniczona, sam wielokrotnie byłem świadkiem blokad na ulicach i kontroli pojazdów i ludzi znajdujących się w nich.
Niektórzy mówią, że Hosni Mubarak wprowadził system policyjny chcąc zapewnić tym samym bezpieczeństwo turystom, bo nie zapominajmy, że w Egipcie co jakiś czas dochodzi do zamachów terrorystycznych – głównie skierowanych na obcokrajowców – że to tylko wybieg i prawdziwy powód jest taki, żeby w Egipcie istniał reżim państwa policyjnego – zamordyzm obywateli, wtedy można sprawować władzę absolutną.
Odnoszę wrażenie, że gdyby nie system Mubaraka zamachów, które są od czasu do czasu, byłoby o wiele więcej, całe krocie więcej. Im więcej zamachów, tym mniej turystów, im mniej turystów tym mniej dochodów dla Egiptu, bo nie zapominajmy, że turyści zostawiają rocznie kilkanaście miliardów dolarów w tym kraju (dochód Egiptu – jeśli dobrze pamiętam – to ponad 40% dochodu krajowego).
Egipcjanie pokazali, że nie są gotowi na zmiany, a przynajmniej nie w taki sposób.
Jestem za demokracją, ale w przypadku Egiptu musi minąć wiele czasu żeby ludzie mogli się przystosować.
Garstka protestujących, używam słowa garstka mając na uwadze populację Egiptu która wynosi ponad 80 milionów obywateli, to głównie studenci ludzie wykształceni, bardziej zeuropeizowani i zapewne gotowi na demokratyczne państwo. Większość narodu nie jest gotowa. To tak, jakby spuścić z łańcucha psa który nigdy nie zaznał swobody.


foto ? copyright Tomasz Curlej

Continue Reading

1,394 total views, 2 views today

Share This:

2

Tunezja 2010 – zamiast słów.











1,106 total views, 2 views today

Share This:

1

M jak ………

O stwórco! Ale piękności! Jak się uśmiechają do słoneczka :))))))

08042010912-001u.jpg

766 total views, no views today

Share This:

1

3h lotu od domu.

No i rozpogadza się. Wiedziałem, że tak będzie hehehehe Jedno jest pewne, bateryjki podładowane. Motto na dziś, na jutro, na za rok, do końca świata i o jeden dzień dłużej – lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło. Działajcie moi drodzy ;)))

08042010910.jpg

911 total views, no views today

Share This:

0

GA

Mój nowy nabytek. Orydżinalne, prosto od G. Armaniego okulary buhahahahahahahaahhahahahahahaha. Orydżinalny GA ;)))))

07042010887.jpg

678 total views, no views today

Share This:

0

Ostatnie parasolki.

No i ostatnie godziny laby. Niby jeszcze jutro trochę czasu ale to już właściwie w rozkroku czyli jedną nogą w walizce. Nie chce mi się wracać ;))))))

07042010867.jpg

631 total views, no views today

Share This: