2

Bezstresowo, spontanicznie.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma morzami mieszkałem na Krakowskim Przedmieściu, były to jeszcze czasy w których trudno było o telefon stacjonarny, bo o komórkach nie wspomnę. Mieszkałem na szlaku migracji znajomych w kierunku Starego Miasta, czy to dzień powszedni czy o zgrozo! – weekend, co jakiś czas odzywał się domofon. Każdy kto szedł w tamtym kierunku i mijał okolice kina Kultura wpadał na pogaduchy, plotki, kawę, herbatę czy drinka. Przekleństwo i rewelacja zarazem. Fajnie, że wpadali znajomi, nawet jeśli bez zapowiedzi , gorzej jeżeli było to notoryczne, trochę męczyło 🙂
Continue Reading

1,435 total views, 4 views today

Share This:

3

Omijam szerokim łukiem.

Jeśli robię zakupy to zazwyczaj w przypadkowych sklepach, nie mam swoich ulubionych – noooooo, może poza moim przy-osiedlowym sklepiku 🙂 Czasami są to hiper i supermarkety innym razem małe sklepy osiedlowe – Real, M&L, Alma, Groszek, Żabka……
Kiedyś dość często robiłem też zakupy w jednym ze sklepów Piotr i Paweł, tak było kiedyś bo moja noga nie stanęła w tym sklepie od ponad dwóch lat.
Continue Reading

1,649 total views, 1 views today

Share This:

4

Fatamrugana.

Dziś, co rzadko mi się zdarza, cały dzień podróżowałem komunikacją miejską – SKM, metro, tramwaje.
Jechałem na łeb na szyję, byle jak najszybciej dotrzeć do celu bo sytuacja tego wymagała – cel podróży – EiT.
W metrze widzę znajomą twarz – o raju, czy to ktoś znajomy? A może to ktoś z telewizji? Brać autograf i padać na kolana czy najpierw padać na kolana a potem brać autograf? ;P

Continue Reading

1,554 total views, 1 views today

Share This:

4

Moher Town.

Continue Reading

1,595 total views, no views today

Share This:

5

Windy, bąbelki i poprawianie urody.

Na przestrzeni tygodnia, kilkakrotnie odwiedzałem znajomą. W jej bloku są dwie windy, jakież było moje zdziwienie gdy jedna z wind którą „ściągnąłem” była cała w bąbelkach.
Continue Reading

12,146 total views, 3 views today

Share This:

4

To artystyczne „coś”.

Albo się starzeję, albo pociągi (ściślej rzecz ujmując-wagony) są coraz gorsze. Duszno, nie wygodnie, tłoczno. Powrót do Warszawy wagonem bezprzedziałowym, wypełniony po brzegi – kobieta siedząca obok, rozmawiając przez telefon mówi do kogoś po drugiej stronie słuchawki – No wiesz, wracam do domu i siedzę w tym bydlęcym wagonie.
Continue Reading

1,375 total views, no views today

Share This: