W oczekiwaniu na cud? 6 komentarzy


Skoro każdego dnia, dokonujemy wyborów – jak się ubierzemy, co zjemy na obiad, gdzie pojedziemy na wakacje, nanosimy poprawki lub korekty przy pomocy chirurgii plastycznej, przedłużamy sobie życie przy pomocy różnych metod, to dlaczego nie mielibyśmy decydować o swojej śmierci?

Temat eutanazji powoduje wiele zamieszania wśród opinii publicznej, są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy.
Od jakiegoś czasu, w moim otoczeniu było lub jest wiele osób, które czekały lub czekają na śmierć. Pewne jest, że już nic im nie pomoże i lada moment pojawi się ostatnie tchnienie. Zanim jednak pojawi się moment śmierci, często ludzie przez długie tygodnie, a nawet miesiące, cierpią straszliwie.
Kasia, z którą rozmawiałem jakiś czas temu, powiedziała mi ,że jej tata będąc w ostatnim stadium nowotworowym był na morfinie. Cierpiał niemiłosiernie, krzyczał z bólu ….
Jacek, który został wdowcem mając niespełna 35 lat, przyznał mi się w chwili słabości, że gdyby tylko miał taką możliwość, pomógłby odejść swojej chorej na nowotwór żonie. Cierpiała do ostatniej minuty swojego życia, do ostatniej chwili była świadoma tego co się dzieje, do ostatniego momentu błagała go, żeby jej pomógł odejść.
Alicja, której mama umierała na nowotwór, przez wiele tygodni cierpiała straszliwe katusze, pomimo morfiny.
Pamiętam jak Ala powiedziała mi – Wszystko bym oddała, żeby tak nie cierpiała, dlaczego nie mogę skrócić jej męczarni?

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w sytuacji w której nie ma już nadziei na wyzdrowienie człowieka i wiadomym jest, że tylko i wyłącznie cierpi, bardzo cierpi, nie można pomóc godnie odejść takiej istocie?
Czasami odnoszę wrażenie, że nie dopuszczamy takich myśli do swojej świadomości. Wolimy patrzeć na cierpienie bliskich, często tłumacząc to sobie na różne sposoby.
Iluzoryczny sposób myślenia powoduje, że szpitale, hospicja, domy, przepełnione są cierpiącymi istotami ludzkimi. Ktoś powie – nieludzkie jest odbieranie życia drugiej osobie.
Ja na to – nieludzkie jest, pozwolić cierpieć bliskim, dla których nie ma już ratunku, dla których nie ma już nadziei.
Gdyby była taka możliwość, bez wahania podpisałbym dokument, który pomógłby odejść wcześniej moim bliskim i tym samym, nie dać im cierpieć i umierać w straszliwych męczarniach.

1,914 total views, 2 views today

Please follow and like us:
  • Z drugiej strony jednak zupełnie odruchowo coś się we mnie przeciw eutanazji buntuje.

  • Cholernie trudny temat. I tylko tyle powiem. Nie umiem udzielić zdecydowanej odpowiedzi. Wiem, że jeżeli boli, to chce się tylko, aby przestało i wszystko inne jest obojętne. Przeszłam przez bardzo poważną chorobę, krzyczałam z bólu, zupełnie tego nie pamiętając. Na szczęście nie było tak, że tylko ból mi pozostał.

  • radosny

    Ja na pewno chciałbym skorzystać z eutanazji gdybym był w takim stanie.
    Więc skoro ja to dlaczego inni nie? To my sami powinniśmy decydować o tym.

  • Mirek.S

    Kiedy doktryny, także te religijne zastępują prawdziwe współczucie i odbieranie świata otwartym sercem, tam pojawiają się zawsze takie dylematy. Ślepe kierowanie się doktrynami czyni z nas fanatyczne maszynki do przestrzegania zasad, które ktoś kiedyś wymyślił. Zwykle ktoś, kto podawał się za przedstawiciela Boga. Przerwanie naszego cierpienia, kiedy już tylko ono nam pozostało jest moim zdaniem naszym niezbywalnym prawem.

  • Pisałam niedawno na swoim blogu post trochę ogólniej traktujący o medycynie w dzisiejszych czasach. O uporczywym podtrzymywaniu przy życiu cierpiących… Zastanawiam się, co to daje dzisiejszym ludziom? Fałszywe poczucie panowania nad życiem i śmiercią? Ja też zapytam – a co z godnością?

  • boonoonoos

    Człowiek świadom swojego stanu zdrowia, powinien mieć niezbywalne prawo wyboru, czy chce żyć, czy też woli odejść i wyzwolić się z cierpienia.