Warkocz. 9 komentarzy


Chyba zaczęło się na całego, gdzieś po godzinie 14:00.
Zmęczenie sięga zenitu, bo nawet Mirek zauważył, że zjadam wyrazy.
Zamiast słowa kryzys, na usta cisnął się orgazm – za chiny ludowe nie mogłem przypomnieć sobie tego jedynego słowa – kryzys, kryzys …..Jaki orgazm? Kryzys!

Później już szło jak z płatka.
„Chodziła przez miesiąc, który trwał miesiąc”, potem zwęglone ciało nurka, które znaleziono na pogorzelisku w lesie rozwaliło mnie do reszty. Głupawka, głupawka, głupawka. Jeszcze wcześniej pojawił się tekst – „miała problem z nogami”.
Wracając ze szkolenia, wchodząc do stacji metra zauważyliśmy babuleńkę, stała i trzymała czosnek.
I ja kupiłem i Mirek kupił. Oczywiście żadnemu z nas nie potrzebny jest czosnek wielkości jajka przepiórczego, do tego wysuszonego na wiór.
Mirek swój warkocz schował do torby, wrrrrrr, wrrrrrr.
Ja ze swoim paradowałem w ręku.
– Ty, Curlej! Schowaj ten czosnek bo czuć go wszędzie.
– No coś Ty, nic nie czuję – przyłożyłem warkocz do nosa ;P
– No jak ja czuję, to znaczy, że musi nieźle walić.
– Nie będę go chował, bo mi się zgniecie!

I wsiedliśmy do metra.
Teczka w jednej ręce, a warkocz w drugiej. Ludzie zaczęli się rozglądać, chyba coś czuli – ja nic.
Wysiedliśmy z metra i po schodkach zaczęliśmy wychodzić z kotlinki przy stacji Centrum – o Pałac Kultury widać, rano go tutaj nie było – pomyślałem zadzierając głowę do góry.
Na ramieniu teczka w ręku warkocz i paczka papierosów. Mija mnie na schodkach elegancka starsza Pani:
– Ale zdrowy zestaw – powiedziała śmiejąc się radośnie.
Rozbawiła mnie tak, że mój śmiech zwrócił uwagę tłumów, które nas mijały.
Doczłapaliśmy się do Śródmieścia – za chwilę wjechała SKM’ka i weszliśmy do tłocznego wagonu.
Na Powiślu dobiło jeszcze więcej osób, zrobiło się jeszcze tłoczniej.
Jakaś kobieta, niczym taran wtargnęła do kolejki, prawie mnie rozdeptała i stanęła przede mną.
Jedziemy. Widzę, że ludzie delikatnie się rozglądają.
Pani taranująca także, odwróciła się i spojrzała na mój warkocz.
Skrzywiła się, zastrzeliła mnie wzrokiem i dumna i blada odwróciła głowę.
– A kysz Drakulo, zgiń przepadnij, pomyślałem.
Rembertów, kolejka wjeżdża na stację więc wszyscy (no dobrze, większość ludzi, bo SKM’ka do Sulejówka jechała) zaczynają napierać do wyjść.
– Mirek! Uważaj na mój warkocz – chyba nie usłyszał.
– Mirku! Przestań gnieść mój czosnek! – warknąłem.
Inna kobieta spojrzała na dół, dokładnie na mój warkocz czosnku, który akurat miałem na wysokości pasa.
Zaczęła się histerycznie śmiać.
Nie wiem co ją tak rozbawiło, bo przecież nie ma w tym nic nienormalnego jeśli facetowi na wysokości rozporka dynda warkocz czosnku wielkości przepiórczych jajek ;PPPPP

Oj te głupawki 🙂 Uwielbiam je 🙂

2,350 total views, 3 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
Filiżanka kawy Dopijam kawę, kolejną dzisiaj, jakiś taki markotny dzień, senny. Nie będę już dzisiaj pił więcej filiżanek bo jeszcze jedna kawa i trzeba będzie mnie ...
4tek Kilka lat temu rozmawiałem z moją dobrą znajomą, Wrocławianką zresztą, gdzie między innym poruszyliśmy temat blogów, a właściwie ja wspomniałem że zas...
  • Uśmiałam się:)
    I coś sobie przypomniałam: jeszcze w liceum nasza historyczka czytała nam tekst źródłowy o rycerzach, którzy musieli odznaczać się sprawnością wszystkich członków. Dziewczyny w pierwszej ławce ryknęły niepohamowanym śmiechem, okrutnie „gorsząc” panią profesor:)

  • przemo

    Dobrze jest wpaść do ciebie i poprawić sobie nastrój 😉

  • „Każda sroka swój ogon chwali” – głosi staropolskie przysłowie. Teraz na stałe do kanonu powinno wejść nowe: „Każdy facet swój czosnek chroni”

  • J’boom

    Znając ciebie to na pewno Mirek miał dobry ubaw 😉
    Wiszący warkocz na wysokości rozporka haha ha :-)))

  • Martha

    Tak się śmiałam,a i mnie chyba „orgzys” dopada…Zawsze, nie Sawsze..wrr!!:D

  • Martha

    Sawsze możesz użyć argumentu,że to przesilenie jesienno-zimowo-wiosenno-letnie;D..hihi..sama się rozbawiłam!Ale za to innym dajesz dużo radości:))…a szczególnie nam-czytelnikom:D… „orgzys” z czasem minie;)…przez to warczenie to przypomniało mi się,że do mechanika muszę pojechać;)

  • Tom.CJ

    boonoonoos
    A proszę Cię bardzo – wrrrrr, wrrrrrr, wrrrrrr ;PPPPP

    Martha
    mam dosyć moich wpadek słownych ostatnimi czasy 🙂 to musi być kryzys 🙂

  • Martha

    Wydaje mi się,że czosnek może i by zadziałał,ale tylko w połączeniu z osinowym kołkiem (krzyż w stolicy ma odwrotne działanie):D..taki mały dołek intelektualny,ale..hmm..jak kryzys to orgazm..to chyba jest już kryzys;D

  • boonoonoos

    warkocz? sam se warkocz ;-p