Władek i znikający samochód. 13 komentarzy


Dziś dzień terapii, zaparkowałem samochód tak jak zwykle w bocznej uliczce, wszedłem do budynku, wsiadłem do windy i pojechałem na górę.

Po kilku godzinach wyszedłem i ?.. zacząłem się zastanawiać w którym miejscu zaparkowałem, próbowałem sobie odtworzyć ten moment ? nic, otchłań.
Uliczka należy do krótkich ale sporo na niej samochodów, zacząłem szybkim krokiem przemierzać uliczkę szukając mojego auta. Nie ma. Przegapić chyba bym nie przegapił, kolejny kurs uliczką i kolejna klapa, mojego samochodu nie znalazłem. Następne podejście, tym razem już bardziej nerwowo i następne nic. Zrobiłem tych kursów kilka ? pewnie już dawno do domu piechotą bym doszedł ? a mój samochód chyba się zdematerializował.

Do histerii daleko mi jeszcze było ale zabulgotało we mnie nieźle ? ukradli, to pierwsza myśl jak przyszła mi do głowy. Buchnęli mi samochód! Przecież nie mogłem nie zauważyć. Natychmiast moja wyobraźnia zaczęła podsuwać mi scenariusze rodem z filmów gangsterskich ? już widziałem jak złodzieje potrącili kogoś i uciekli z miejsca wypadku, napad na bank i ucieczka moim autem, porwanie dla okupu i ucieczka moim samochodem!
Normalnie zadzwoniłbym najpierw do kogoś ze znajomych ale tym razem zachowałem zimną krew i wykręciłem numer na policję.

– Dzień dobry, nazywam się (i tutaj się przedstawiam). Chciałbym zgłosić kradzież samochodu ? powiedziałem zdyszanym już głosem (no przecież nabrykałem się tam i z powrotem boczną uliczką).
– Proszę podać markę samochodu, numer rejestracyjny i miejsce w którym ostatnio stał samochód ? odpowiedział głos w słuchawce
– No więc samochód to czarne BMW, numer rejestracyjny (i tutaj podaję numer mojego samochodu) a stał na ulicy ?.. zaraz, momencik, zapomniałem jak ta uliczka się nazywa.
Zacząłem nerwowo szukać jakiejś tabliczki z nazwą uliczki, którą doskonale znałem. Znałem tylko, że zapomniałem. Stanąłem jak wryty, zrobiło mi się gorąco i mówię do Pana:
– Ja Pana strasznie przepraszam ale zapomniałem, że w piątek oddałem mój samochód do serwisu i przyjechałem nie swoim.
Myślałem, że umrę ze wstydu, głos po drugiej stronie słuchawki odpowiada:
– Mam nadzieję, że to nie jest żart?
Uuuuuuuu, zabrzmiało groźnie ? pomyślałem.
– Ależ skąd! Przecież podałem Panu moje imię i nazwisko, poza tym wyświetla się przecież mój numer telefonu ?? – i tak dalej bla, bla bla.

Faktycznie, w piątek oddałem samochód do przeglądu i ewentualnych napraw i od tego dnia jeżdżę pożyczonymi samochodami. Zamiast białego auta, które pożyczyłem dzisiaj szukałem czarnego, nawet adrenalina na początku nie przywróciła świeżości szarym komórkom : ))))))))

Ostatnio funkcjonuję tak, jak widać na załączonym obrazku ? zakręcony jestem jak słoik.
Niedaleko patrząc, kilka dni temu przekładałem pieniądze z jednych spodni do drugich ? nie ma, wsiąkły jak kamfora.
Odtwarzałem krok po kroku całą trasę po domu i nic, po pieniądzach ani śladu.
Zgadniecie gdzie je znalazłem? W koszu na śmieci! Władysław II Jagiełło leżał wśród odpadków i patrzyły się na mnie, baaaaa, kilku Władków leżało i łypało na mnie ;PPPPP
Muszę odpocząć, może jakiś Ciechocinek? ;P

2,064 total views, 2 views today

Please follow and like us: