Wrocław? Kraków? Nie! Poznań! 4 komentarze


Wszyscy się powoli sypią. Co bardziej starsi członkowie mojej rodziny ale też i członkowie rodzin moich przyjaciół zaczynają się „wykruszać”. Kiedyś, jakieś 3 lata temu będąc na pogrzebie Małgorzaty, żony mojego wujka, obiecałem sobie, że już nigdy nie będę brał udziału w żadnym pochówku – poza swoim bo to będzie raczej wskazane. Zbyt mocno przeżywam takie sytuacje jak pogrzeby. Co najmniej dwa ominąłem. Właśnie z tego powodu, że po wspomnianym pogrzebie długo do siebie dojść nie mogłem. Czterdziestokilkuletnia kobieta zostawia męża i małe dziecko. Zaczyna chorować w tempie zawrotnym na stwardnienie rozsiane i w bardzo krótkim okresie umiera. Niespodziewanie.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób moja decyzja będzie niedopuszczalna, ale to my sami dokonujemy wyborów i „odpowiedzialność” za te decyzje bierzemy na własne barki. Trudno. Jeśli ktoś tego nie zrozumie to już jego problem.
Pisanie książki (chyba) zbliża się małymi krokami ku końcowi. Dochodzę do wniosku, że taka pora roku jak zima to najbardziej sprzyjający okres na pisanie thrillerów a nie lajtowych pozycji (bo taka chyba będzie kolejna pozycja).
W niedzielę jadę do Poznania. Dawno nie byłem w tym mieście, może dwa lata minęły? Ciekawe czy bardzo się zmieniło w tym mieście? Miał być Kraków, ale kilka dni temu plan został zmieniony. I tak cieszę się, że to nie Wrocław, bo o tej porze roku wolałbym tam nie jechać. Wiosną, latem, to ja rozumiem bo to przecież piękne miasto ale zimą? ;o)
Luty minął bardzo szybko, kilka szkoleń, trochę spotkań, po drodze jakieś inne równie ważne sprawy.
Polkomtel, Izba Celna, Deutsche Bank ….. to tylko niektóre szkolenia w lutym. Wszystkim Wam bardzo, bardzo ciepło dziękuję za wspaniały udział w szkoleniach. Pozdrawiam serdecznie :o)

1,176 total views, 3 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Owady podniosły skrzydła do lotu…… Zaczynamy kwiecień moi mili, przyroda rwie się do życia, owady nieśmiało zaczynają swoją krótką egzystencję, wiosna naprawdę budzi się z zimowego snu....
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
Filiżanka kawy Dopijam kawę, kolejną dzisiaj, jakiś taki markotny dzień, senny. Nie będę już dzisiaj pił więcej filiżanek bo jeszcze jedna kawa i trzeba będzie mnie ...
  • el_virus_ek

    Tomku, a mnie bardzo zastanowiło to, co napisałeś o uczestnictwie w pogrzebach. Mi kiedyś się wydawało, że to przecież i tak nie pomaga osobie, która odeszła a i bliskim też jej przecież nie wróci. Że dla nich ten bezosobowy tłum musi być krępujący, niepotrzebny, zbędny, irytujący. Tak mi się wydawało. Aż do dnia, gdy uczestniczyłam w pogrzebie matki koleżanki z pracy, na którym było 12 osób, w tym 4 osoby z mojej pracy. Kobiety w ogóle nie znaliśmy, ale pomyśleliśmy, że przecież na pogrzeby chodzi się ze względu na tych, którzy zostają, a nie tych którzy odchodzą. I dla pozostających to, że ktoś przyszedł jest przeważnie bardzo ważne. Że ludzie są z nimi wtedy, gdy jest im tak trudno. Kiedyś w małych wsiach czy miasteczkach może kogoś gnała płytka żądza sensacji, ciekawych wydarzeń nie było zbyt wiele, wszyscy się znali i pogrzeby to był Temat. Ale dziś ?

  • TC

    chwilowa
    ależ I ? Wrocław :o))))))

  • radosny

    Mam nadzieję, że książka na wiosnę się ukarze bo chcę być na premierze ;-P
    Chwilowa, ja też mam opory przed podróżami do wrocka bo to bardzo daleko. ;-)))))))))

  • Nie wiedziałam,że piszesz teraz książkę. Chwal się co i jak 🙂
    A co do wrocławia, to my się policzymy za te słowa, obiecuję 😛