Zaprzysiężenie Prezydenta, w serwisie stoi, a pioruny walą, sruuuuuuuu gdzie oczy poniosą, to armagedon. 1 komentarz


Mamy nowego, oficjalnego prezydenta. Dzisiaj nastąpiło zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego.
Jarosław Kaczyński rozczarowuje mnie coraz bardziej, hmmmmm, chyba nawet bardziej niż coraz bardziej.
Do katastrofy Smoleńskiej, nigdy wcześniej nie byłem emocjonalnie tak mocno zaangażowany w sprawy polityczne naszego kraju. Dlatego cieszy mnie wybór nowego prezydenta.

Od dwóch tygodni nie mam samochodu, stoi w serwisie. Z tego powodu wiele zamieszania w moim życiu, bo bez samochodu jak bez ręki, wiele komplikacji i zawirowania. Wiele osób mówi – sprzedaj to, pozbądź się tego.
Jest mały problem, ja lubię swojego gruchota, jestem do niego przywiązany. Ostatnio jednak, dochodzę do wniosku, a właściwie dojrzewam do decyzji o zmianie samochodu.

Późnym popołudniem, kiedy byłem w okolicach Góraszki, rozpętała się gigantyczna burza z intensywnymi wyładowaniami atmosferycznymi, drzewa kładły się na ziemi, deszcz tak mocno padał i jedyna myśl jaka mi towarzyszyła, to armagedon. Zawsze kiedy jestem w mało bezpiecznym otoczeniu i walą pioruny mam mieszane uczucia. Moi bliscy wiedzą, że boję się burzy. Nie wpadam w panikę ani też histerycznego zachowania chyba nie wykazuję, ale czuję się bardzo, bardzo nieswojo. Kiedyś, kiedy jeszcze Hanna-Barbera królowali w niedzielne przedpołudnia, byłem świadkiem uderzenia pioruna w drzewo, pod którym stała młoda dziewczyna. Drzewo było raczej lilipucich rozmiarów, więc grom poraził śmiertelnie dziewczynę. Od tamtej pory mam „stresa” podczas burzy nad moją głową, zwłaszcza kiedy pioruny walą bardzo blisko.
Wracając do Warszawy, wszędzie gałęzie, konary drzew jak i same drzewa połamane. Do samego Rembertowa obrazy jak po przejściu huraganu. Pół Rembertowa bez prądu, nie tylko Wawer jak podają media.

Około południa, na spacerze z Pelaśką, jak zwykle zresztą po lesie, natknąłem się na kilka kartek na drzewach.
Ostro napisane, ale niestety dotyczy prawdziwych sytuacji. Nie wchodząc w głąb lasu, który jest obok mojego osiedla, można dosłownie i przenośni przewracać się o puste butelki, puszki, prezerwatywy, pampersy (oczywiście żeby nie było wątpliwości, z zawartością wydaloną przez bobasiątka).
Może i ostro napisane, ale nie sposób się z treścią nie zgodzić. Spacerujące mamusie, zamiast śmierdzącą zawartość zabierać ze sobą i wywalać na śmietnik, ni mniej ni więcej, sruuuuuuuuuu gdzie oczy poniosą.

1,356 total views, 2 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
RICHARD BOLSTAD Wczoraj uczestniczyłem w spotkaniu z Richardem Bolstad?em, jednym z najwybitniejszych trenerów na świecie. Człowiek ten wywarł na mnie ogromne wrażeni...
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
Wtorek wysypał się worek Intensywny tydzień, oj bardzo intensywny - a to dopiero wtorek 😉 Zresztą nic rewelacyjnego - garść kłopotów rodzinnych, szczypta problemów z samoch...
  • Ale ktoś się wkurzył :-)))))))))))