Zdobywam kolejne „szczyty”. 2 komentarze


Zawsze gdy tam jechałem, bolał mnie brzuch czułem się nieswojo, tak było kiedyś.
Teraz, gdy tylko przekraczam wiadukt zjeżdżając z „katowickiej”, czuję się jak Harry Potter przekraczający granicę realnego świata ze światem magii – inny wymiar, inny świat, inne emocje.

Zauważyłem to dzisiaj, gdy dzieliło mnie tylko kilka kilometrów poczułem się …… wyciszony? Tak, to dobre określenie choć zupełnie tego nie rozumiem. Uświadomiłem sobie, że tak się dzieje od kilku lat.
Powinno się skończyć kilka miesięcy temu, nie skończyło, wręcz nasiliło. Wyciszenie.
Był ze mną Cyryl, też (co dziwne!) wyciszony. To było magiczne uczucie……
Zdobywam kolejne „szczyty”, dzisiaj usiadłem na naszej ulubionej ławce w parku, brakuje mi naszych letnich nasiadówek.
Była tam Kasia, poszedłem się z nią przywitać, zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałem się, że jej Tata zmarł ponad 4 miesiące temu, zrobiło mi się smutno, bardzo smutno. Dzieliliśmy się własnymi odczuciami doskonale się uzupełniając. Ja rozumiałem ją gdy mówiła o Tacie i wspominała o swojej babci, która zmarła kilka lat temu, czy ona rozumiała mnie? Nie wiem. Zresztą nie ważne.
Dziwne było to, że nie zwróciłem uwagi na jej czarny strój dopóki, dopóty nie powiedziała mi o śmierci Taty.
Było mi naprawdę przykro….
Dowiedziałem się także o śmierci Mamy mojej koleżanki z podstawówki, przyjaźniliśmy się kiedyś z Renatą.
Było mi smutno, ale inaczej niż zwykle, jakby uczucie było sobie osobnym bytem….. Smutek stał sobie obok, ale nie dawał o sobie zapomnieć.

W drodze do domu dowiedziałem się, że Amy Winehouse nie żyje. Pierwsza reakcja, to był szok – po chwili jednak zapukał do mojej świadomości zdrowy rozsądek – ale przecież „to” było do przewidzenia.
Nie zmieniało to jednak faktu, że znowu pojawił się smutek, usiadł sobie w samochodzie na miejscu pasażera.

Resztę drogi zastanawiałem się nad śmiercią, czy istnieje coś po wydaniu ostatniego oddechu? Jeśli tak, to jaką formę przybiera? W piekło i niebo nie chce mi się wierzyć, więc może reinkarnacja? Wiele niewiadomych, zbyt wiele nieścisłości. Może jednak zbiorowa świadomość? Hm, to przerabiałem kilka dni temu i mam wątpliwości.
Pojawiło się też pytanie, czyżby istotnie, jak to ktoś gdzieś napisał – religię i wiarę w życie po śmierci wymyślono z powodu lęku przed śmiercią?
Wpajano mi, że nie ma nic złego w zadawaniu pytań, bo wątpliwości zawsze mogą się pojawiać. Moje trwają od prawie dziesięciu miesięcy….

Droga minęła mi dość szybko. Po powrocie do domu dowiedziałem się, że …… zmarł sąsiad.
Jedno z nielicznych małżeństw na moim osiedlu, którzy byli bardzo sympatyczni, spotykałem ich razem dość często, bo parkowali swoje auto obok mojego i mieszkali w mojej klatce, mieszka już tylko starsza Pani.
Istotnie, miejsce parkingowe stało od jakiegoś czasu puste, teraz już wiem dlaczego.
I znowu pojawił się smutek, tak jak poprzednio, tyle, że już nie był obok, był we mnie. Wróciłem do świata „realnego”. Opuściłem mój własny „Hogwart”.

909 total views, 1 views today

Please follow and like us:

Podobne wpisy
Czas Czas płynie, czas biegnie, czas ucieka, czas upływa, czas ??A gdyby tak zatrzymał się w miejscu? Gdyby można było uchwycić jakiś moment z naszego życi...
Odejścia Ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego odchodzą. Odchodzą często dlatego że chcą, dlatego że im tak wygodnie, odchodzą z różnych powodów. Zdarz...
Dryndnięty Kilka dni temu rozmawiałem z Elą, moją znajomą z Wałcza, o kontaktowaniu się ze znajomymi. Doszliśmy do wniosku że nawet kilka minut rozmowy przez tel...
  • sandra

    Ludzie odchodzą jak kropelka po kropelce =(

  • Oj, nie ma mądrych na to. Sami jakoś sobie musimy oswajać ten temat, tłumaczyć. Religia może być tu pomocna.
    Ja jestem „wierząca po swojemu”, niekoniecznie według wytycznych, ale chcę wierzyć, że wszystko ma jakiś sens, o którym nie śniło się filozofom. Wszystko jest po coś, tylko my, ludzie, nie wszystko wiemy.
    Moja mama żyje i ma się nieźle, ale i po niej widzę upływ lat. Zdarza mi się myśleć, że wiecznie z nami nie będzie i bać się tego.
    Dziś już mojego ojca wspominam z uśmiechem,ale te emocje po jego śmierci… Nie chciałabym przeżywać tego po raz kolejny, a to raczej nieuniknione.