? ? ? ? | 35% Loading… 8 komentarzy


Za oknem ponuro, to prawie tak samo jak w moim świecie. Za oknem hula wiatr, to prawie tak jak u mnie.
Wszyscy cieszą się Nowym Rokiem, a dla mnie jest niczym poniedziałek, którego nie lubię.

Pierwsze miesiące, styczeń, luty, marzec, to rozkręcanie roku. Nim się obejrzę, do drzwi puka maj – ha, mój ulubiony miesiąc roku 🙂
Potem już lato, które prawie zawsze przemyka szybko. Nadchodzi wrzesień, październik i listopad.
I grudzień, tylko patrzeć jak świąteczne biegunki zaczynają się rozkręcać.
Kolejny Nowy Rok i kolejny styczeń, luty, marzec…..

Stratował mnie wirus, który jeszcze mnie chyba trzyma. Zdewastowała mnie praca, zwłaszcza końcówka roku.
Do tego wiele smutku, cierpienia, niepewności wokoło. Paradoksalnie, dzisiaj wszyscy czekamy na śmierć, czekamy, aż światełko zgaśnie. Cóż za ironia, półtora roku temu zatrzymałbym czas, teraz chciałbym go przyśpieszyć.
Moje baterie się chyba wyeksploatowały, bo ładuję je, ładuję i wciąż są na wyczerpaniu 🙂

Nawet Martha Stewart, kuchenny MacGyver w fartuchu, która z obierzyn z ziemniaków potrafi zrobić rezolutne bikini, nie znalazłaby zapewne swojego złotego środka na moje akumulatorki 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie, choć zastanawiam się czy ktoś tu jeszcze w ogóle wpada 🙂
Spacja. Enter.

16,971 total views, 4 views today

Please follow and like us: