10 września 2010AD – nie chcę tej daty, nie chcę tego dnia. 7 komentarzy


Wczoraj zabrało ją pogotowie, późnym wieczorem.
Zadzwoniłem od razu do szpitala na wydział neurologii i dowiedziałem się, że póki co nic tam po mnie.
Dzisiaj praca, szkolenie dla AVON. Podczas przerwy zauważyłem kilka nieodebranych połączeń.
Doskonale wiedziałem, że jest to numer ze szpitala, miałem złe przeczucia.
Oddzwoniłem natychmiastowo, spodziewali się mojego telefonu bo natychmiast po przedstawieniu się, połączono mnie z neurologią.
Kiedy padły słowa, których się obawiałem zobaczywszy nieodebrane połączenia, zgiąłem się w pół wyjąc do słuchawki telefonu z bólu fizycznego i psychicznego jednocześnie. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś podobnego, bolało mnie wszystko. Nie wierzyłem w to co słyszę, nie chciałem wierzyć w to co słyszę.
Dzisiaj, 10 września 2010 roku zmarła jedna z najbliższych i najdroższych mi osób.
Kobieta która była wspaniałą osobą, kobieta z którą łączyła mnie silna więź emocjonalna, kobieta która akceptowała mnie takim jakim jetem, kobieta która wychował od samych narodzin moją bratanicę Sandrę i była jej ukochaną babcią. Niedługo skończyłaby 60 lat.
Brak mi słów.
Zupełnie nie wiem, jakim cudem przeprowadziłem to dzisiejsze szkolenie.
Doświadczam stanu emocjonalnego który jest dla mnie kompletną nowością. Naprzemiennie płaczę i wznoszę się uciekając myślami gdzieś daleko.
Jarek dzisiaj korzysta z jej telefonu, dzwoniąc do mnie wyświetla się Bonda.
Boże! Dziesiątki razy chciałem zmienić opis lub wykasować numer z książki telefonicznej – nie mogę, nie potrafię. Kiedy dzwoni komórka, widzę zdjęcie i opis, to odruchowo przez ułamek sekundy uśmiecham się, po czym dochodzi do mnie, że to nie ONA do mnie dzwoni tylko mój młodszy brat.
ONA już nigdy do mnie nie zadzwoni i nie napisze smsa.
Dziś, jak to zauważył Mirek, robię wiele irracjonalnych rzeczy, ta notka też pewnie nie powinna się pojawiać ale czuję taką potrzebę.

Śmierć w rodzinie jednak kreuje irracjonalne działania.

1,379 total views, 1 views today

Please follow and like us: