Apage Satanas. 233 komentarze


Przyjaciółka zapytała mnie jakiś czas temu czy zostałbym ojcem chrzestnym jej synka.
W tym przypadku bez wahania odpowiedziałem, że tak!

Próbowałem sobie przypomnieć jak wyglądała procedura bycia rodzicem chrzestnym, przecież już jestem chrzestnym Sandry, no tak, ale to było dawno temu. Hmmmm ?.. pamiętałem, że dostałem karteczkę do spowiedzi ? musiałem wyłuszczyć swoje grzechy przed konfesjonałem, ksiądz podstemplował pisemko i po krzyku.

Teraz miało być inaczej, miałem wziąć z mojej obecnej parafii zaświadczenie, jakieś ?.. nie do końca wiedziałem jakie, ale czułem pod skórą, że właśnie zaczynają się schody.

Przejeżdżając obok kościoła zatrzymałem samochód ? pomyślałem, że przynajmniej sprawdzę godziny załatwiania takich spraw. Zastałem wywieszoną kartkę informującą o tym, że w okresie wakacyjny wszelkie sprawy kancelaryjne załatwia ksiądz wikary. Oczywiście nie zastałem nikogo oprócz kościelnego, który poinformował mnie, że najlepiej przyjść po 18:00.

Były dwie wersje, albo nie dostanę zaświadczenia lub z pokorą wysłucham wywodu księdza, że należy czynnie uczestniczyć we wszystkich obrządkach kościelnych i w rezultacie (ostatecznie) dostanę jakże potrzebną kartkę.
Podjechałem po godzinie 18:00, mniej więcej o tej porze kończyła się msza święta w dzień powszedni. Poczekałem kwadrans, może dwadzieścia minut przy bocznym wyjściu z kościoła, aż moim ozom ukazał się ksiądz wikary.

Przywitałem się i powiedziałem w jakim celu przyszedłem, zostałem zaproszony do kancelarii.
Wikary poprosił abym usiadł przy biurku, zapytał mnie o adres i zaczął szukać w szafie ?.. mojej kartoteki. Pokonując dystans dwóch od szafy do biurka (około dwóch metrów), ksiądz wikary dość głośnym, zdecydowanym i cynicznym głosem powiedział:
– Ja panu nie wystawię tego zaświadczenia. ? po czym siadając za biurkiem na wprost mnie rzucił jakąś sztywną kartę.

Widząc kątem oka, że coś jest odręcznie napisane na odwrocie tejże karty zapytałem, czy wikary może mi wyjaśnić ? dlaczego?
– NIE PRZYJĄŁ PAN KSIĘDZA PO KOLĘDZIE! ? opowiedział podniesionym tonem.
– Nie bardzo rozumiem ? odparłem i poprosiłem o pokazanie mi tej karki.

Karta przypomina kartę lekarską, z tą różnicą, że jest sztywna. Na odwrocie karty było napisane długopisem:
Pan: Dziękuję! (podany był dzień) marzec 2010.
Otworzyłem szeroko oczy, jeszcze szerzej jadaczkę i zamilkłem, mowę mi odebrało bo nie przypuszczałem, że mam kartotekę w parafii.

Po otrząśnięciu się z otumanienia, odpowiedziałem księdzu:
Proszę księdza, to bardzo proste, pamiętam doskonale tę sytuację bo w moim mieszkaniu była osoba, która pilnuje mojego dobytku gdy jestem na wyjeździe, a że nie była upoważniona do przyjmowania księdza chodzącego po kolędzie, to podziękowała.
Na co ksiądz (chyba rozjuszony) odpowiada:
A OD KIEDY PAN TUTAJ MIESZKA?

Nie chcąc kłamać odpowiedziałem od ilu lat, to było jak odpalenie lontu do laski dynamitu.
TO ANI RAZU PAN NIE PRZYJĄŁ KSIĘDZA PO KOLĘDZIE!
Proszę księdza, ale ja bardzo często wyjeżdżam i tym samym często nie ma mnie w domu ? i tutaj wikary nawet nie dał mi skończyć zdania i z furią zaczął swój wywód.

CZY PAN MYŚLI, ŻE JA CHCĘ PAŃSKICH PIENIĘDZY? MYŚLI PAN, ŻE ZALEŻY MI NA PANA PIENIĄDZACH?! WIE PAN GDZIE JA MAM PANA PIENIĄDZE? NO WIE PAN GDZIE? JA MAM GDZIEŚ PANA PIENIĄDZE!

Oniemiałem, bo nie bardzo wiedziałem o jakich pieniądzach wikary mówi ? Proszę księdza, ale o czym ksiądz mówi? O jakich pieniądzach? ? zapytałem, bo miałem mętlik w głowie.
PAN MYŚLI, ŻE MI ZALEŻY NA PIENIĄDZACH PO KOLĘDZIE, A JA CHCĘ POŚWIĘCIĆ MIESZKANIE! ? mocno zirytowany i pobudzony odpowiedział.

Nie będę ukrywał, że na tym etapie dość mocno mnie zirytował, bo to już było stwierdzenie a nie pytanie. O ile z pokorą znosiłem mentorski ton (baaa, żeby on był mentorski), traktowanie mnie jak najgorszego grzesznika świata, tak sugerowania mi czegoś takiego nie zdzierżę.

JA PANU NIE DAM TEGO ZAŚWIADCZENIA! NIE MA PAN NA CO LICZYĆ! GDYBY PAN CHODZIŁ DO NASZEGO KOŚCIOŁA TO WIEDZIAŁBY PAN CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTACJI! NASZ KOŚCIÓŁ MA STRONĘ INTERNETOWĄ, GDYBY PAN CHODZIŁ TO BY PAN WIEDZIAŁ!

Przerwałem i dość zdecydowanym głosem powiedziałem, że widzę iż nie dojdziemy do porozumienia więc szkoda i mojego jak i wikarego czasu.
To chyba go jeszcze bardzie nakręciło, ja zaś nie zamierzałem wysłuchiwać w takim tonie i w takiej formie KAZANIA. Brakowało jeszcze tylko lampki walącej mi prosto w twarz (tak jak w filmie z Krystyną Jandą ?Przesłuchanie). Brakowało tylko, żeby zaczął krzyczeć w moją stronę ? apage satanas, apage satanas.

OCZYWIŚCIE, ŻE NIE DOJDZIEMY DO POROZUMIENIA. JA SIĘ PANA PYTAM, NIE CHCE PAN MIESZKAĆ W POŚWIĘCONYM MIESZKANIU?! JA NIE CHCĘ PANA PIENIĘDZY! ? kontynuował ksiądz i tym samym postawił kropkę nad ?i?, bo usłyszał w odpowiedzi:
NIE PROSZĘ PANA, NIE CHCĘ, A JUŻ NA PEWNO NIE PRZEZ TAKIEGO KSIĘDZA JAK PAN. KSIĄDZ SIĘ TAK NIE ZACHOWUJE. ? opowiedziałem już mocno zirytowany.

JA TO ZAPISZĘ! JA, TO CO PAN POWIEDZIAŁ DOPISZĘ TUTAJ NA PANA KARCIE! JA WSZYSTKO ZAPISZĘ! ? wywrzeszczał wikary.
BARDZO PROSZĘ! NIECH PAN ZAPISUJE, TAKIE METODY STOSOWAŁO KGB! ZAKŁADNIE KARTOTEKI! ? po czym wstałem i wychodząc słyszałem tylko ?..

JA TO WSZYSTKO ZAPISZĘ! TO BĘDZIE TUTAJ ZAPISANE! KAZDE SŁOWO!
PROSZĘ PISAĆ CO PAN CHCE, I NIECH MOŻE PAN TEŻ COŚ ZROBI ZE SWOIM STANEM EMOCJONALNYM, TO TEŻ MOŻE PAN ZAPISAĆ ? dodałem i wyszedłem zamykając za sobą drzwi.

Spodziewałem się tego, że mogę nie dostać tejże kartki, byłem prawie przekonany. Poszedłem, bo wychodzę z założenia, że należy próbować. Nie spodziewałem się jednak takiej reakcji, takiego zachowania, oczekiwałem raczej spokojnej, konstruktywnej rozmowy, spokojnej argumentacji dlaczego nie dostanę tego zaświadczenia. Na to byłem przygotowany.

25,590 total views, 2 views today

Please follow and like us: