Bajki nie zawsze są wyssane z palca. 1 komentarz


Po ciężkim roku, a zwłaszcza po ostatnich trzech miesiącach bardzo intensywnej pracy, mam wreszcie dzień wolny czyli koniec pracy szkoleniowej w tym roku.
Nic nierobienie i totalny niechciej opanował moje ciało i moją psyche.
Mam telefonowstręt, mailowstręt, komputerowstręt, telewizjowstręt, książkowstręt, pogodowstręt i ludziowstręt (tylko niektórych jednostek).
Co więcej, ludzie którzy nadepnęli mi na odcisk i do tej pory przechodziłem nad tym do porządku dziennego, dzisiaj są na wyjątkowo skreślonej pozycji. Doszedłem do wniosku, że pewnych spraw z przeszłości których nie domknąłem, nie zostawię w takim stanie.
Zapewne niebawem ukarze się “bajka”. Będzie niczym “Moda na sukces”, bo w każdej notce będzie tylko jedno słowo z pełnej zawartości opowiadania. Zatem, dla cierpliwych, ciekawskich zapowiada się mega tasiemiec rodem z serialu wenezuelskiego – fabuła, postacie, choć nie w tak egzotycznej scenerii (no dobrze, palmy na moment się pojawią).
Jak mawia stare powiedzenie – grosz do grosza i będzie kokosza – tak w tym przypadku, słowo do słowa i będzie bajkowa.
Miałem nadzieję, że pierwszy prawdziwy wolny dzień będzie niczym balsam, okazało się inaczej – jestem totalnie wypluty. Spodziewałem się tego, choć jak wspomniałem, miałem nadzieję, a jak powszechnie wiadomo, nadzieja głupich matką jest :))

969 total views, 1 views today

Please follow and like us: