Bitwa o wszystko, niczym walka o ogień. 5 komentarzy


Dzieciaki wyjechały, wróciły do domu, wymiękły 🙂 Tym bardziej śmieszy mnie postawa Sandry, która na miesiąc przed końcem roku rozpoczęła ze mną negocjacje i pakowanie się 🙂
Próbowała mnie przekonać do tego, że zostanie na całe wakacje – zachody, podchody, prośby, obietnice (sprzątanie po sobie, pomaganie w domu itp). Zaczęła pakowanie na kilka tygodni przed przyjazdem, haaaaaaa, wydaje mi się, że proces pakowania był dłuższy niż jej pobyt u mnie 🙂

W sobotę przyjechali Cyryl i Hanka, mieli być tylko kilka godzin, a zostali do niedzieli. Sobota była szczególnym dniem ponieważ Cyryl obchodził swoje urodziny – hmmmmmm, to pierwsze urodziny od dawien dawna, które spędziliśmy razem. Było …… gwarnie, dwoje dzieci i ….. dwoje dzieci:)

Dwunastolatka, dziesięciolatek i dwoje dorosłych ludzi po trzydziestce, którzy zachowują się jak siedmiolatki – miałem przedszkole przez weekend: nie! to moje! zostaw to! nie ruszaj tego! oddaj mi to! mama, a tata …! tata, a Mateusz ….! 🙂
Duża piaskownica, tylko piasku, łopatek i wiaderek brakowało ;P
Bitwa o wszystko, niczym walka o ogień, bęc w łeb za włosy i do groty 😀
Następnym razem, gdy przyjadą w takim składzie kupię im łuki – niech strzelają do siebie, będę miał ubaw :DDDDDD

Żeby odreagować skosiłem dzisiaj cały trawnik – nie, nie, nie, nie mój. Zresztą …. czy to ważne czyj? Nawet papy Rydzyka byłbym w stanie skosić byleby odzyskać równowagę psychiczną ;PPPPP

Jedno jest pewne, cieszyłem się chwilą bo nigdy nie wiadomo co los przyniesie.

2,099 total views, 2 views today

Please follow and like us: