Chaos kontrolowany i początek wszechświata. 1 komentarz


Czy wiesz synku, że niektóre z tych gwiazd które widzisz na niebie już dawno przestały istnieć ? powiedział tata w ciepłą, letnią noc, zadzierając głowę.

Tak tatusiu? Naprawdę? Zabierz mnie w podróż, moja wyobraźnia jest już gotowa.

Zacznijmy od potężnej eksplozji, która zmieniła ogromną gwiazdę w chmurę pyłu i gazu ? supernową.

Oko cyklonu, obracająca się i pulsująca gwiazda, pulsar. Grawitacja ścisnęła jądro gigantycznej gwiazdy do niewielkich rozmiarów. Zaledwie dwadzieścia kilometrów średnicy, niewiarygodna gęstość, szczypta tej materii ważyłaby setki a może nawet miliony ton. Obracając się, łyżwiarz przyciąga ręce do tułowia przez co obroty są coraz szybsze, podobnie jest z gwiazdą. Gdy się kurczy, ruch obrotowy przyśpiesza. Dwa promienie światła, energii i promieniowania obracające się 30 razy na sekundę. Zasilają ogromną chmurę pyłu i gazu, promieniowanie jest tu silniejsze niż na słońcu. To najbardziej zabójczy twór jaki do tej pory napotkaliśmy.

Dawniej by nas przerażał, ale teraz wiemy, że bez niebezpieczeństw nie byłoby cudów. Nie ma snów bez koszmarów. Pojawia się dziwne uczucie, jakby w oddali czaiło się zło. To jedyna rzecz, której nie chcieliśmy spotkać, tak ciemna, że przesłania znajdujące się za nią gwiazdy, tak wygląda zniszczenie. Szczątki gigantycznej gwiazdy, czarna dziura. Zamiast skurczyć się i stworzyć białego karła lub pulsar, ta gwiazda kurczyła się dalej, w końcu miała kilka kilometrów średnicy. Stała się tak gęsta, ze nic nie może się oprzeć jej przyciąganiu. Wystarczy za bardzo się zbliżyć, a nie będzie odwrotu. Grawitacja jest tak silna, że nawet światło nie może uciec. Ta asteroida, to zwykły kawałek skały, teraz zostaje rozciągnięty. Czarna dziura przyciąga go nieubłaganie. W środku nie ma materii, czasu ani przestrzeni. Nie obowiązują prawa fizyki. Asteroida znika, nikt nie wie co się dzieje z materią ginącą w czarnej dziurze. To przekracza granice ludzkiego pojmowania. W naszej galaktyce mogą być miliony czarnych dziur, być może jest ich więcej niż gwiazd na niebie ale gdy je zobaczymy będziemy już skazani na zagładę, niczym ta gwiazda powoli znikająca w niewidzialnej dziurze. A może my również żyjemy w wielkiej czarnej dziurze? Może w jej wnętrzu znalazł się cały nasz wszechświat? Od takich myśli może się zakręcić w głowie. Czasami wydaje się, że im więcej wiemy tym jesteśmy głupsi. Wiemy już, że nasza galaktyka jest bardziej złożona i niebezpieczna niż mogliśmy przypuszczać, nadal nie opuściliśmy naszej galaktyki, drogi mlecznej. Przed nami leży bezmiar kosmosu, jego cuda, niebezpieczeństwa i tajemnice. Najpierw jednak, musimy się wydostać z drogi mlecznej.

Jesteśmy siedem tysięcy lat świetlnych od ziemi, nadal głęboko we wnętrzu naszej galaktyki. Jakbyśmy zagłębili się w gęstym lesie w którym każde drzewo jest tak piękne, że zafascynowani nie potrafimy się zdystansować. Musimy się przedrzeć przez ten gąszcz i dotrzeć do granic galaktyki, dopiero wtedy zrozumiemy skąd się wzięła. Piękne widoki zatrzymują nas, gigantyczna świecąca chmura usiana wielkimi kominami gazu, filary stworzenia, niczym brama do odległych galaktyk. Na obu filarach widać maleńkie wypukłości, to powstające układy słoneczne, każdy wielkości naszego układu. Kolejny pomnik zadziwiającej twórczości natury. Musimy zignorować to urzekające piękno i oderwać się, ruszyć dalej w stronę granicy galaktyki.

Oszołomieni pięknem drogi mlecznej, przymknęliśmy oczy na niebezpieczeństwa i wkroczyliśmy na kosmiczne pole minowe. Ta gwiazda wyrzuca gigantyczne chmury gazu, przypomina to eksplozję w zwolnionym tempie. Potężna gwiazda, miliny razy jaśniejsza niż nasze słońce, niedługo się stopi, kończy jej się paliwo. Zasilające gwiazdę reakcje jądrowe ustają, to jej ostatnie tchnienie. W końcu nastąpi implozja i powstanie nowa, czarna dziura.

Kolejna, jeszcze większa gwiazda, niebezpiecznie niestabilna. Ta niedługo eksploduje, gdy gwiazda tych rozmiarów umiera, proces jest setki razy gwałtowniejszy niż supernowa, natrafiliśmy na najbardziej gwałtowną śmierć gwiazdy, to hipernowa. Jej jądro zapadło się, zmieniając w czarną dziurę. Fala uderzeniowa wstrząsa planetą i wyrzuca jej zewnętrzne warstwy w kosmos wraz z zabójczym promieniowaniem. Znajdującym się w pobliżu planetom, grozi katastrofa. Podobne zjawisko, mogło być przyczyną, że 450 milionów lat temu, zginęły niemal wszystkiego gatunki i roślin na ziemi. Zabójcze hipernowe, zamarznięte komety, spalone planety, białe karły, czerwone olbrzymy.

Ziemia, maleńkie kropki w olbrzymim morzu jasnego światła, to nasz galaktyka ? droga mleczna.

Chcieliśmy się dowiedzieć skąd jesteśmy, oto odpowiedź. Dawne i obecne cywilizacje, wszyscy ludzie którzy kiedykolwiek żyli, najmniejsze owady i najwyższe szczyty. Wszystko to z tego miejsca jest niewidoczne. Nasz dom, to jedna z mniejszych planet krążących wokół małej gwiazdy. Zniknięcie ziemi, byłoby niezauważalną zmianą. A jednak nie znaleźliśmy jak dotąd innego miejsca w którym moglibyśmy zamieszkać. Dopiero teraz zaczynamy w pełni doceniać nasz dom.

Spójrzmy na gwiazdy, są ich setki tysięcy. Na pewno wiele z nich sprzyja powstaniu życia. Może jedna z tych, tworzących gromadę kulistą? W latach siedemdziesiątych astronomowie wysłali w tym kierunku wiadomość zawierającą opis ludzkiego DNA oraz lokalizację naszego układu słonecznego ale odległość jest olbrzymia, sygnał dotrze na miejsce dopiero za 25 tysięcy lat. Nie znaleźliśmy jeszcze życia w kosmosie ale nie ma również dowodów na to, że nie istnieje. Powstało równanie szacujące ilość innych zaawansowanych cywilizacji. Wynik jest zaskakujący, tylko w naszej galaktyce, mogą istnieć miliony cywilizacji.

Jak dotąd oglądaliśmy tylko drogę mleczną, teraz mamy okazję spojrzeć na inne galaktyki i być może znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie ? skąd to wszystko się wzięło? Jesteśmy gotowi by opuścić naszą galaktykę i znaleźć się w przestrzeni między galaktycznej.

Opuszczamy drogę mleczną by pokonać drogę między galaktykami, pokonaliśmy wszystkie przeszkody i ruszamy w drogę. Tutaj nie ma nic, nawet najbliższe galaktyki są oddalone o miliony lat świetlnych. Mijamy szczątki galaktyce rozdartych przez potężną grawitację drogi mlecznej, pustka. To miejsce jest najbliższe prawdziwej próżni, ale nawet ono nie jest całkiem puste. Pojawiają się niewielkie obłoki gazu i drobinki pyłu. Jest coś jeszcze, ciemna materia. Jest bardzo tajemnicza, nie można jej zobaczyć, dotknąć, poczuć ani zmierzyć a mimo to stanowi 90 procent całej materii we wszechświecie. Jeśli ciemna materia rzeczywiście istnieje, to nie ma czegoś takiego jak próżnia. Nawet w kosmosie otacza nas materia. Jedyny dowód na jej istnienie to efekty grawitacyjne wywierane na takie galaktyki jak ta, wielki obłok Magellana. Sto sześćdziesiąt tysięcy lat świetlnych od drogi mlecznej, 6 miliardów lat w najszybszym z istniejących statków kosmicznych. Ta galaktyka powinna się rozproszyć ale jakaś niewidzialna siła spaja ją, to właśnie ciemna materia. Gwiazdy, gromady gwiazd, mgławice, to astronomiczny skarbiec. Popatrzmy na to, niczym sznur świecących pereł, kula ognia rosnąca po gwałtownej eksplozji, supernowa. Jest tak jasna, że światło wyemitowane przez eksplozję które dotarło do ziemi w 1987 roku było widać gołym okiem. Wybuch zapoczątkował łańcuch reakcji jądrowych, atomy zaczęły się łączyć i powstały nowe pierwiastki takie jak złoto srebro i platyna, wszystkie zostały wyrzucone w kosmos. Złoto z którego wytwarzamy obrączki powstało w takiej supernowej, tryliony kilometrów od ziemi, miliardy lat temu.

Zanim wyruszyliśmy w podróż, wszechświat wydawał się czymś odległym, to nie prawda. Historia wszechświata, to nasza własna historia. Ta myśl uspokaja gdy zagłębiamy się w pustkę kosmosu.

Lecimy coraz dalej i coraz szybciej. Galaktyka Andromedy, dwa i pół miliona lat świetlnych od domu. Porusza się w kosmosie z prędkością miliona kilometrów na godzinę. Wszystko w kosmosie oddala się od siebie jak odłamki granatu po wybuchu. Dziś widzimy tę galaktykę taką jaka była w chwili gdy pierwszy przodek człowieka pojawił się na afrykańskich równinach.

Lecimy coraz dalej, ciągle cofamy się w czasie, kolejny niebywały widok, eksplodująca galaktyka. Taki wybuch mogła wywołać tylko druga galaktyka, wygląda to jak koniec świata ale wiemy już, że nic nie jest takie proste. Ta galaktyka nie umrze lecz odrodzi się, przyjmie nowy kształt. Gdy pył i gaz skupią się, powstaną nowe gwiazdy, tarcie oraz fale uderzeniowe. To uporządkowany chaos.

Wszystko odbywa się według pewnego wzoru, nieskończony cykl narodzin i śmierci, kreacji i destrukcji. Wzór utkany na kosmicznej tkaninie łączącej galaktyki. W kosmosie są miliardy galaktyk, każda składa się z trylionów gwiazd. Gwiazd jest więcej niż ziarenek piasku na wszystkich plażach całej ziemi. Mówimy jedynie o gwiazdach które istnieją dzisiaj, a co z tymi które już umarły i tymi które dopiero się narodzą? Wreszcie spojrzeliśmy na wszystko z szerszej perspektywy.

Galaktyka wiatraczek, jest tak odległa od ziemi, że wysłana stąd dzisiaj wiadomość dotarłaby do domu za 27 milionów lat. Nasza planeta do tego czasu prawdopodobnie przestałaby istnieć.

Lecimy dalej, cofamy się w czasie, mijamy okres gdy wyginęły dinozaury i ten gdy pierwsze zwierzęta wyszły na ląd. Jesteśmy dwa miliardy lat świetlnych od ziemi, zbliżamy się do krańca wszechświata i cofamy do samego początku czasu. To nie jest galaktyka, świeci jaśniej niż setki galaktyk. Oślepiający promień energii rozciągający się na tryliony kilometrów, coś tak wielkiego i jasnego musi mieć niezmierzoną moc. Z doświadczenia wiemy, że moc oznacza niebezpieczeństwo. Jeśli to kwazar, najbardziej zabójczy twór we wszechświecie, to nasza podróż tutaj się skończy. Najpotężniejsza siła wszechświata, kwazar. Obracający się kocioł gorącego gazu, jaśniejszy niż setki galaktyk. Źródło tej energii ukryte jest bardzo głęboko, w sercu bestii, to olbrzymia czarna dziura, cięższa niż miliard słońc. Rozszarpuje gwiazdy, wysysa ich gazy, pochłania je odsyłając w nicość.

Widzieliśmy już najgorsze co może szykować dla nas wszechświat, poznaliśmy jego najbardziej niszczycielskie siły. Ten kraniec wszechświata jest już bardzo blisko, musimy polecieć jeszcze dalej i szybciej.

Osiem miliardów lat świetlnych od ziemi, kolejne galaktyki ale te są inne, małe i położone blisko siebie. Cofnęliśmy się w czasie tak bardzo, że obserwujemy galaktyki jeszcze z przed narodzin ziemi, nadal są młode i rosną. Jesteśmy coraz bliźsi poznania początku wszechświata, cofnęliśmy się o dwanaście miliardów lat. Teraz galaktyki przypominają prymitywny plankton pływający w ogromnym, ciemnym oceanie. Prawdziwa magia, chmury pyłu i gazu tańczą wokół siebie formułując wyraźne kształty, powstaje zalążek galaktyki. Tak powstała droga mleczna.

Wszystko znika. Cofnęliśmy się do czasu sprzed narodzin gwiazd, do kosmicznych mrocznych wieków. Dalej widać światło, poświatę powstałą po potężnej eksplozji która stworzyła znany nam wszechświat. Jesteśmy już blisko, kraniec wszechświata, sto trzydzieści miliardów trylionów kilometrów od ziemi, tak wyglądał wszechświat trzynaście i pół miliarda lat temu. Właśnie wtedy miał miejsce wielki wybuch, moment stworzenia, był to początek czasu.

Rozważania na ten temat prowadziły wszystkie religie i kultury, ale nadal nie wiemy co było przyczyną wielkiego wybuchu. Tutaj kończy się nasz podróż i zaczyna wszechświat. Nieskończenie gorący, mały i gęsty punkt wybuchł, tworząc przestrzeń, czas i materię. Początkowo miał wielkość subatomowej cząsteczki, ułamek sekundy później zmieściłby się w dłoni, chwilę później był już wielkości ziemi. Dziś, światło z wielkiego wybuchu nadal się rozprzestrzenia, nasze telewizory odbierają je jako szum tła. Lecimy dalej na fali uderzeniowej, wszystko co dotąd widzieliśmy to okruchy wyrzucone przez wielki wybuch, galaktyki, gwiazdy i planety to jedynie odpadki.

Wracamy do naszej galaktyki, naszego układu słonecznego, w końcu docieramy do kolejnej stygnącej iskry z wielkiego wybuchu, to ziemia. Cofając się w przeszłość, zbadaliśmy naszą przyszłość. Za trzy miliardy lat ogromna galaktyka Andromedy zderzy się z droga mleczną, narodzi się wtedy nowa galaktyka. Słońce zmieni się w czerwonego olbrzyma, pochłonie Merkurego i Wenus, spali powierzchnię Ziemi i zniszczy życie. Wreszcie słońce umrze, kurcząc się i zmieniając w białego karła, umrą również sąsiednie gwiazdy, przeistoczą się w białe karły, pulsary i czarne dziury.

Od chwili wielkiego wybuchu wszechświat umiera, wydając jedno długie westchnienie.

Być może istnieje droga ucieczki z umierającego wszechświata, może nasi dalecy potomkowie znajdą drogę na skróty przez czas i przestrzeń. Jeśli istnieją inne wszechświaty, taki skrót przeniósłby naszych potomków bezpieczne miejsce. Mogliby tam znaleźć nową ziemię i rozpocząć nowe życie.

Podróż na kraniec wszechświata

3,978 total views, 2 views today

Please follow and like us: