Coco Rococo.


Może i robi wrażenie ale tylko na stronie internetowej. Przeglądając stronkę wszystko wygląda zachęcająco, kusząco i elegancko. Przestronne pokoje, wyrąbana w kosmos sala konferencyjna, normalnie sielanka.
Najpierw zakwaterowano nas na poddaszu, coś co miało być pokojem wyglądało jak schowek na mopy. Na dodatek nie miało okna 🙂
Po małych protestach, zamieniono nam “schowek na mopy” na pokój, który rozmiarami przypominał moją łazienkę a łazienka była wielkości mojej kabiny prysznicowej.
Meble może i Coco Rococo a’La Ludwik XV ale nic poza tym.
Jedyny plus to bliskość rzeki 🙂

Za oknem śnieg, dużo śniegu, coraz więcej śniegu. Jutro do Krakowa, dobrze, że pociągiem bo jazda samochodem w taką pogodę już bokiem wychodzi. Swoją drogą, to jestem przeziębiony, bronię się jak mogę – stawiam się na nogi, byle do końca przyszłego tygodnia 😉
Skoro jesteśmy przy przeziębieniach, to okazało się, że Pelaśka (lub jak kto woli – Molesta) jest przeziębiona.
Ma zapalenie gardła, kaszle niemiłosiernie. Od kilku dni bierze lekarstwa i co dwa dni wizyta u lekarza weterynarii. Dostaje zastrzyki, antybiotyki i coś na stan zapalny. Niesamowite jest to, jak bardzo nie lubi wizyt w gabinecie, dostaje ogłupienia i zachowuje się jak na haju – jak widać, stres nie tylko ludzi dopada 🙂

1,312 total views, 1 views today

Please follow and like us: