Domodiedowo. 1 komentarz


Wróciłem do domu późno, bo około godziny 21:00, zrobiłem sobie kolację, odpaliłem komputer i zacząłem buszować w sieci. W moim menu są także strony informacyjne, przeglądam nagłówki i klikam w te, które mnie interesują.
Na jednym z portali dowiedziałem się o zamachu terrorystycznym na moskiewskim lotnisku Domodiedowo, zacząłem przeglądać inne strony. Pomimo tego, że zamachu dokonano około godziny 16:40 (czyli 15:40 czasu polskiego) nic do wieczora nie wiedziałem.
Wstrząśnięty zamachem siedziałem przed laptopem i czytałem informacje. Zginęło 35 osób, ponad 180 jest rannych w tym kilkadziesiąt w stanie krytycznym.
Zadzwonił Mirek, wiesz już o zamachu w Moskwie?
Oczywiście, że wiem, jestem wstrząśnięty – odpowiedziałem.
Postanowiliśmy, zupełnie spontanicznie, pojechać pod ambasadę rosyjską – jednogłośnie.
Wziąłem dwie świeczki, obydwie dostałem od mamy w prezencie, wsiadłem w samochód i podjechałem po Mirka.
Też miał dwie świeczki, jakieś w domu z lamusa wydobył.
Zaparkowaliśmy na ulicy Gagarina, resztę drogi poszliśmy piechotą.
Pod ambasadą kilka zniczy, kilkanaście skromnych wiązanek kwiatów. Mirek zapalił swoje znicze, ja swoje – wreszcie mogę je wykorzystać, pomyślałem, mama nie miałby nic przeciwko…..
Właśnie wróciłem do domu.
Każdy akt bestialskich zamachów terrorystycznych, będę potępiał całym sobą.
Nigdy się do tego nie przyzwyczaję.

1,647 total views, 3 views today

Please follow and like us: