Jeśli nagle zaczniesz tracić wzrok? 4 komentarze


Na spotkanie przyszła młoda dziewczyna, schludnie aczkolwiek luzacko ubrana, włosy gęste i lekko kręcone. Na nosie miała okulary które przypominały denka od butelek. Na nogach glany. Przywitała się ze mną przedstawiając się z imienia i wyciągnęła dłoń gdzieś w przestrzeń. Chwyciłem jej rękę, przywitałem Anię i zaprosiłem na rozmowę.

Pierwsze spotkania to przełamywanie lodów, budowanie zaufania i poznawanie. Dlaczego zdecydowała się na “rozmowy”? Jak się później okazało chciała wsparcia, choć myślała na początku, że jest nikomu niepotrzebnym defektem społecznym.

Ania miała wtedy 25 lat, pracowała na jednym z Uniwersytetów jako osoba niepełnosprawna. Jedyne co widziała to plamy, rozmawiając ze mną i spoglądając na mnie widziała ciemną plamę, idąc ulicą widziała ciemne plamy ? kamienice, przechodnie, samochody ? wszystko było ciemnymi plamami. Od szesnastego roku życia zaczęła tracić wzrok, lekarze stwierdzili konflikt serologiczny. Z każdym rokiem wzrok coraz bardziej się pogarszał, było coraz gorzej.
Gdy się poznaliśmy, Ania nie widziała nawet konturów, widziała jedynie ciemne plamy. Długo czekała na psa przewodnika, specjalnie wytrenowanego. Doczekała się. Opowiadała mi jak docierają się z Azorem, pies uczył się nawyków Ani, ona zaś przyzwyczajała się do swojego przewodnika. Budowała się między nimi relacja. Buty które nosiła Anna nie były częścią jej stylu ubioru, były koniecznością. Nawet z psem przewodnikiem każdy krawężnik był dla niej przeszkodą w którą uderzała stopami, jak to określiła ? palce u nóg mam tak często połamane i stłuczone, że już się do tego przyzwyczaiłam, przywykłam do bólu.
Z uśmiechem na twarzy i szczerą radością opowiadała mi o tych wszystkich sytuacjach jakie ją spotykały w związku z jej wadą wzroku.

Nigdy nie zapomnę jej uśmiechu na buzi, gdy opowiadała mi pierwsze tygodnie współpracy z Azorem.
Była zima, Ania poszła na spacer ze swoim nowym czworonogiem, oczywiście pies był odpowiednio przeszkolony ale Anna musiała pewnych rzeczy go douczać. Sytuacja na którą pies nie był przygotowany wydarzyła się właśnie na tym spacerze. Ania zorientowała się, że zgubiła rękawiczkę, zaczęła Azorowi pokazywać tę która jej pozostał mówiąc ? szukaj, rękawiczka. Trochę to trwało zanim pies przewodnik wykonał jakikolwiek ruch, pociągnął silnie Anię i zaczął ją ciągnąć. Ania miała wrażenie, że kręcą się wokoło, ale była przekonana, że pies wie co robi. Po jakimś kwadransie pies zatrzymał się, Ania schyliwszy się zaczęła bacznie przyglądać się ziemi, która pokryta była śniegiem. Na białej powierzchni zobaczyła ciemną plamkę ? byłam dumna z mojego Azora bo już myślałam, że nie znajdę tej rękawiczki, schyliłam się żeby ją podnieść i poczułam w dłoni coś ciepłego ? Anna zaczęła się śmiać w tym momencie, śmiała się jak małe dziecko ? szybko zorientowałam się, że trzymam w ręku kupę mojego nowego przyjaciela.

Pomimo tego, że Ania traciła wzrok, pomimo tego, że Ania wiedziała iż za czas jakiś, niedługi, straci zupełnie wzrok, optymizm, pogoda ducha, chęć do życia i przede wszystkim dystans do siebie były tak naturalne i rozbrajające, że aż wręcz niewiarygodne.
Nauczyłem się jednego od te cudownej dziewczyny, nauczyłem się pokory, nauczyłem się doceniać to co mam. Poznanie Ani było jedną z wspanialszych rzeczy jaka może przytrafić się człowiekowi.

Dziś, Ania nie widzi w ogóle. Pomimo tego jest nadal wesołą, radosną, optymistyczną i z dystansem do swojej ?ułomności? dziewczyną.

2,179 total views, 6 views today

Please follow and like us: