Rodzinnie. 36 komentarzy


Rodziny sobie nie wybieramy, rodzinę nabywamy niczym Pannę z posagiem. Nie oznacza to jednak, że Panna nie bywa kapryśna, a posag to cały kufer bubli.

Czasami słucham ludzi, którzy mają wspaniałe i mnogie więzi rodzinne.
Myślę sobie ? szczęściarze.
Gdy jednak przyglądam się bliżej tym relacjom, okazuje się, że często są to relacje patologiczne. Patologia pogłębia się, gdy ludzie żyją w mistyfikacji, którą jest przekonanie, że skoro ktoś jest członkiem rodziny, to powinien mieć specjalne względy i wyjątkowe traktowanie. Ułuda w której żyją, nakazuje im, często sztucznie podtrzymywać relacje. Kuzynka widziana kilka razy w życiu, często kilka dekad wcześniej w czasach beztroskiego dzieciństwa jest o wiele bardziej wartościową ?personą?, niż osoba nie spokrewniona, która wniosła więcej do relacji ? dyskwalifikuje ją tylko jedno, nie jest rodziną.
Czasami słyszę ? muszę lub nie wypada, bo to moja rodzina.

Ja należę do tej kategorii ludzi, którzy uważają, że rodzina tylko na fotografii wychodzi ładnie. Nigdy nie miałem parcia na sztuczne podtrzymywanie relacji rodzinnych ? na zasadzie, bo tak wypada.
A w nosie mam to czy coś wypada czy nie.
Nie będę reanimował relacji z ludźmi, którzy tylko z nazwy są rodziną, gdy w rzeczywistości osoby, które nie mają ze mną żadnego pokrewieństwa, dały mi więcej wsparcia, miłości, uwagi, ciepła i co najważniejsze, przyjaźni.

Mam w rodzinie kilku Gebelsów, osoby apodyktyczne, wiedzące co dla innych jest dobre ? jeśli się z nimi nie zgadzasz jesteś skreślony. Nie będziesz mi tutaj filozofował!

Spory procent mojej rodziny to tak zwany bon ton, samozwańcza arystokracja kładąca ogromny nacisk na swoje wille, pałace i grające, pozłacane sracze.
Licytacje, kto ma więcej, ładniej, stosowniej, jednymi słowy tandetny Wersal w wydaniu próżniaków.

Mam w rodzinie ulubione dwie, może trzy osoby z którymi utrzymuję kontakt stały i niewymuszony. Jedyne osoby, które są normalne (opinia subiektywna ma się rozumieć).
Jedną z tych osób jest Ciocia Henryka. Jest normalna w tej nienormalności, nie jest bez wad ? jak każdy z nas ? ale nie puszy się, nie wywyższa. Wesoła staruszka, która najchętniej pomagałaby każdemu dzieląc się wszystkim co ma. Ceni sobie poczucie humoru, w jej wykonaniu dość specyficznie to wygląda.

Kiedyś pokłóciła się ze swoim mężem, postanowiła się ?zemścić?.
Gdy Wujka wysyłała po zakupu i robiła mu spis sprawunków na kartce, on zawsze dawał ekspedientce listę zakupów bo nie chciało mu się wyciągać okularów.
I tak też było tym razem, gdy postanowiła odegrać się na Wujku Staszku, napisała mu na kratce listę lekarstw z apteki i na końcu dopisała ? chuja w majonezie.
Wujek poczłapał do apteki, podał pani magister kartkę.
Pani popatrzyła na kartkę, podrapała się po głowie, zmarszczyła czoło i powiedziała:
– Tego ostatniego niestety nie mamy.
– Nie ma sprawy – odparł Wujek i zadowolony wrócił do domu.

Innym razem, Ciocia Henryka wpadła na szatański pomysł.
Będąc na emeryturze, Wujek dorabiał sobie popołudniami i wracał wieczorem do domu. Tego dnia zemsta miała być krwista.
Gdy zbliżała się godzina powrotu Wujka, Ciocia Henryka porozrzucała trochę książek, bibelotów i rzeczy z szaf, porwała na sobie ubranie (włożyła specjalnie to najgorsze), oblała się ketchupem, zgasiła światło i położyła się na podłodze.
Oczywiście nie trzeba mówić jaka była reakcja Wujka :)))
Tak sobie odbijali co jakiś czas piłeczkę. Raz Wujek coś wycinał Cioci, innym razem ona wycinała jemu. ;P

Wczoraj odwiedziłem Ciocię Henrykę w szpitalu w Otwocku, ta prawie osiemdziesięcioletnia Pani nie straciła nic z radości życia, wciąż ma poczucie humoru, lubi się śmiać.
A że jest to czarny humor? No cóż, jedni hodują znaczki inni zbierają rybki 🙂

2,865 total views, 1 views today

Please follow and like us: