Są sprawy, których nie jestem w stanie przeskoczyć. 2 komentarze


Od niepamiętnych czasów mój samochód przypomina węglarkę ….. albo nie, raczej transporter MPO. Na tylnym siedzeniu można znaleźć wszystko, począwszy od parasolki poprzez czapki baseballówki i skończywszy na papierach wszelkiej maści. Zresztą tylne siedzenie, to królestwo mojego czworonoga podczas jazdy – choć zauważyłem, że coraz częściej przeskakuje na przednie siedzenie pasażera 🙂

Myję samochód od “święta” i wcale nie mam tutaj na myśli świąt kalendarzowych, od “święta” w moim wydaniu, to wtedy gdy mi się przypomni, że istnieje coś takiego jak myjnia.
Chyba, że przejeżdżam akurat obok tego czyszczącego cacka, to wówczas włącza mi się lampka w głowie – o! myjnia, może się umyję!
Trudno mnie zagonić do sprzątnięcia samochodu, zapieram się wszystkimi czterema łapami, niczym kot – pazury w kanapę i trudno mnie ruszyć.
W domu to co innego – porządek, względny rzecz jasna musi być.
Podziwiam ludzi, którzy dbają o porządek w swoim aucie. Na moim osiedlu mieszka prawdziwy pasjonat – samochodów (zwłaszcza marki volkswagen golf) jak i porządku i czystości czterech kółek.
Często widzę, gdy sąsiad czyści swojego golfa. Wkłada w to tyle zaangażowania, że jestem pełen uznania.
Nie pójdę w jego ślady, ale oddałbym połowę królestwa gdyby znalazł się ktoś, kto systematycznie sprzątałby moje auto 🙂
Wiem, wiem, są miejsca gdzie zostawia się samochód flejtucha a odbiera wyczyszczony, wysprzątany i błyszczący, ale ……
Musiałbym wprowadzić pewien rygor (czyt; systematyczność/dyscyplinę) do mojego życia, to jednak nie jest takie proste 🙂

Burze szaleją nad Warszawą, dzieciaki się boją, pies się boi, well …… pioruny walą i błyszczy (czyt; błyska) się wokoło jak na pokazach pirotechnicznych 🙂

BURZE mapa on-line

2,115 total views, 2 views today

Please follow and like us: