Sąsiedzi. 11 komentarzy


Tak……. Znam osoby, które mieszkając w domku jednorodzinnym z pięknym ogrodem, mawiają – jak dobrze byłoby mieszkać w bloku, ile kłopotów można by uniknąć.
Zgoda. Problemy z dachem, problemy z centralnym ogrzewaniem …. wszystko co się psuje i wali trzeba naprawiać, często z ogromnym nakładem energii i pieniędzy.
Jednak mieszkanie w bloku nie zawsze należy do cymesów, pamiętam jak kilkanaście lat temu mieszkając w jednym z dziesięciopiętrowców sąsiad zalał mi mieszkanie, wody było po kostki. Innym razem, w tym samym budynku, “rurabomber” podłożył na mojej klatce schodowej bombę swojej roboty. Nie wybuchła, bo któryś z sąsiadów zauważył pakunek. Była policja, była straż, była ewakuacja mieszkańców i rozbrajanie ładunku.
Mieszkam teraz w czteropiętrowym budynku, wydawać by się mogło, że na spokojnym osiedlu – tylko z pozoru.
Miesiąc, może dwa miesiące temu na drugim piętrze, tuż nad moim mieszkaniem, pojawili się nowi lokatorzy (lub jeden lokator, nie wiem jeszcze). Odkąd mieszkanie na drugim piętrze zostało zasiedlone przez nowych lokatorów/nowego lokatora, systematycznie odbywają się tam imprezy (czytaj – balangi). Jest zawsze bardzo głośno. Bardzo, bardzo głośno. U mnie nie ma aż takiego rumoru ale domyślam się co mają sąsiedzi, którzy mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie. Krzyki, wrzaski, jednymi słowy mega balanga. Wszystko było dla mnie akceptowalne, aż do dzisiejszego poranka kiedy to obudziwszy się zobaczyłem ogromnego pawia na moim tarasie. Zarzygany do granic możliwości, zastanawiałem się nawet czy mogło się aż tyle ulać jednej osobie.

Jak widać, mieszkanie w bloku ma swoje i plusy ale też i minusy. Zresztą tak samo jest z domem jednorodzinnym, są pozytywy i negatywy. W przypadku tego drugiego, przynajmniej nikt nie rzuca pawiem na twój taras 🙂

2,256 total views, 2 views today

Please follow and like us: