Science Fiction i latające talerze. 1 komentarz


Grafik napięty, a czy dopięty na ostatni guzik? Nigdy tak nie jest, zawsze “coś” wypada i trzeba rzeźbić w grafiku. Dzisiaj były Katowice, Euro City do Pragi. Jadąc pociągiem, jak by nie patrzeć międzynarodowym, zastanawiałem się, kiedy wagon się rozleci. Czesi, albo puszczają kiepskie składy do Warszawy, albo mają kiepski tabor – jedno jest pewne, gorszy od polskiego.
Kolejna niespodzianka, w postaci e-mail’a od mojego ulubionego duetu ze szkolenia – asertywność i komunikacja.
Życzę sobie Was moi drodzy, na każdym szkoleniu które będę prowadził :o)

Tekst który mnie totalnie ubawił, przy okazji rozmowy o filmach SF z pewnym sympatycznym Dżentelmenem:
Moja żona kręci filmy Science Fiction (ironiczny uśmieszek)
Taaaaak? Poważnie?
No, rzuca spodkami jak się wkurzy.

Jutro rano pobudka i biorę się za pakowanie!

2,000 total views, 1 views today

Please follow and like us: