Tańcowała igła z nitką. 9 komentarzy


Jadąc windą przypomniało mi się grudniowe szkolenie.
Korzystając z krótkiej przerwy postanowiłem wyskoczyć do kiosku, zimno było więc jesionka, szalik, czapka i te sprawy.

Wsiadłem do windy, nacisnąłem guzik i wykorzystując drogę na 3 piętro postanowiłem zdjąć jesionkę.
Kabina windy była dość mała, więc musiałem podnieść ręce do góry, żeby ściągnąć ją z siebie.
Oczywiście zaklinowała mi się jesionka nad głową. Szarpałem się, ale ręce nad głową miałem tak zakleszczone, że ani drgnęły. Prężyłem się, napinałem się i nic.
Winda wjeżdżała na 3 piętro, ja nie dawałem za wygraną, próbując się uwolnić z dziwnej pozycji.
Nagle, od tego naprężania się we wszystkie strony odpadł mi guzik od spodni.
W mgnieniu oka, spodnie opadły mi do kostek.
Winda się zatrzymała, otworzyły się drzwi, a moim oczom ukazała się osłupiała kobieta, wpatrzona we mnie stojącego z rękoma w górze i z opuszczonymi spodniami.
Chciałem wyjaśnić sytuację, ale kobieta zrobiła w tył zwrot i wystrzeliła jak z procy schodami w dół.
Jak natomiast, jak zwykle dostałem głupawki 🙂
Od tamtej pory zabieram ze sobą na szkolenia, nici i igłę :)))

1,998 total views, 2 views today

Please follow and like us: