Zielono mi. 7 komentarzy


Tydzień rozpoczął się intensywnie. Dużo się dzieje od poniedziałku, jak by nie patrzeć zaczyna się sezon jesiennych szkoleń. Za kilka dni kierunek Poznań, za kilkanaście dni – kierunek Poznań. Wszystko za sprawą szkolenia dla Deutsche Banku. W między czasie Aegon i coś tam jeszcze. To wrzesień.
W październiku też grafik napięty. Dodatkowo, tfu tfu, tfu – żeby nie zapeszyć – szykuje się premiera książki. Wydawnictwo ostro zabrało się za przygotowania do druku, nawet wiem jak będzie okładka wyglądała – ha! 🙂
Szybko się uwijają, o niebo szybciej niż pisanie tej książki. Można było ją napisać piętnaście tysięcy razy szybciej ale wciąż brakowało czasu. Dokończenie jej odbyło się w trybie błyskawicznym. Kolejna książka, kolejna satysfakcja. Tym bardziej, że bardzo, bardzo różni się od poprzednich. Zmiany są fajne, zabawa życiowymi szansami i wyzwaniami jest fascynująca, nawet jeśli daje w kość, to siadasz później w fotelu na tarasie z kubkiem herbaty i śmiejesz się z przeciwności losu.
Dni nasiadówek na tarasie z kubkiem gorącej herbaty są policzone.
Lato nieubłaganie kończy się, wieczory są coraz krótsze i coraz bardziej chłodne.
Niebawem piękną zieleń zastąpią bajeczne kolory jesieni. Liście na drzewach będą prześcigały się, ciesząc nasze oko orgią barw.
Mieszkając na Krakowskim Przedmieściu (o boże! znowu to Krakowskie) uwielbiałem jesienią spacerować w Parku Saskim, spadające liście i ten szelest pod nogami.
Teraz mam las pod nosem, w którym rośnie trochę liściastych piękności więc liczę na …. spacery, spadające liście i ten szelest pod nogami 🙂

2,039 total views, 2 views today

Please follow and like us: